Św. Jana Sarkandra, Kapłana i Męczennika [3 kl.]

Inne serwisy:

Krucjata eucharystyczna
KOMUNIKATY
Św. Pius X Rekolekcje ignacjańskie Mały modlitewnik łaciński Krucjata różańcowa Filozofia św. Tomasza z Akwinu Katecheza DVD dla kapłanów Mszalik codzienny
Sekretariat Krucjaty Różańcowej Tradycji
Bractwa Św. Piusa X
ul. Garncarska 32
04-886 Warszawa

Grudzień 2000 r.

List okólny nr 11

DO UCZESTNIKÓW KRUCJATY RÓŻAŃCOWEJ

Drodzy Krzyżowcy Matki Bożej Różańcowej,

To bowiem rozumiejcie, co i w Chrystusie Jezusie, który mając naturę Bożą nie poczytywał swej równości z Bogiem za przywłaszczenie, ale wyniszczył samego siebie przyjąwszy naturę sługi.

Św. Paweł w Liście do Filipian (2,5nn), zachęcając nas do pokory, mówi o nieskończonym majestacie Zbawiciela, aby lepiej ukazać, do jakiego stopnia się poniżył. Połączenie tych dwóch skrajności jest przedziwne i musi się ono odnaleźć w jakiś sposób w doskonałości chrześcijańskiej.

W tym słynnym urywku św. Paweł uczy wyraźnie o wiecznym istnieniu Osoby Boskiej Chrystusa, mówiąc: To bowiem rozumiejcie, co i w Chrystusie Jezusie, który mając naturę Bożą nie poczytywał swej równości z Bogiem za przywłaszczenie, ale wyniszczył samego siebie przyjąwszy naturę sługi, stawszy się podobnym do ludzi i dla swego sposobu życia uznany był za człowieka. Uniżył samego siebie stawszy się posłusznym aż do śmierci, a była to śmierć krzyżowa.

Przeciwnie, Lucyfer, który był tylko stworzeniem, chciał zrównać się z Bogiem, nie uznać w praktyce żadnego pana wyższego od siebie; w obłędzie swej pychy rzekł: Będę podobny Najwyższemu (Iz 14,14), a kusząc nas, powiedział: Będziecie jako bogowie (Rdz 3,5).

Wyniszczył samego siebie. Jak? Nie utracił swej natury Bożej; pozostał, czym był, ale przyjął naszą naturę ludzką. Zstąpiwszy z nieba nie porzucił go; lecz zamieszkał na ziemi, i w stanie najpokorniejszym. W tym znaczeniu wyniszczył siebie. Podczas gdy natura Boża jest nieskończoną pełnią wszystkich doskonałości, natura ludzka jest jakby pusta, chociaż pragnie pełni. Umysł ludzki jest na początku jak biała karta, na której nic nie jest napisane. Syn Jednorodzony Boga wyniszczył siebie przyjmując naszą niską naturę, o wiele niższą od natury Bożej a nawet od natury czysto duchowej aniołów, i to najniższych spośród nich. Przyjąwszy naturę sługi, gdyż człowiek, stworzenie Boże, jest sługą Najwyższego. Syn Jednorodzony Ojca przyjął więc w swojej Osobie Bożej naturę sługi, stan niewolnika, aby Ten sam w osobie był Synem Bożym i Synem Człowieczym, Synem Jednorodzonym zrodzonym odwiecznie. Dzieciątkiem w żłóbku betlejemskim i Mężem boleści przybitym do krzyża. Stawszy się podobnym do ludzi i dla swego sposobu życia uznany był za człowieka. Chciał stać się podobnym do swoich braci we wszystkim z wyjątkiem grzechu; co więcej, chciał narodzić się wśród ubogich; cierpiał zimno, głód, jak człowiek niskiego stanu, był strudzony, wyczerpany, jak my, i bardziej niż my.

Św. Paweł dodaje wnikając głębiej w tę tajemnicę: Uniżył samego siebie stawszy się posłusznym aż do śmierci. Bóg-Człowiek się uniżył. Eklezjastyk mówi: Im większy jesteś, tym pokorniej się we wszystkim zachowuj, a znajdziesz łaskę przed Bogiem; bo wielka jest moc Boga samego, a od pokornych cześć odbiera (Ekli 3,20). Dlatego Jezus sam mówi do nas: Uczcie się ode Mnie, żem jest cichy i pokornego serca (Mt 11,29). Oznaką pokory jest posłuszeństwo, podczas gdy pycha skłania nas do pełnienia własnej woli i do szukania tego, co nas wywyższa, do uchylania się od kierownictwa drugich, a dążenia do kierowania innymi. Posłuszeństwo jest przeciwne pysze. A Syn Jednorodzony Ojca, zstępując z nieba, by nas zbawić, by nas uleczyć z pychy, stał się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej.

Posłuszeństwo nadaje zasługę naszym czynom i cierpieniom do tego stopnia, że choć wydają się one nieużyteczne, mogą się stać bardzo płodne. Jednym z największych cudów dokonanych przez Zbawiciela jest to, że uczynił czymś bardzo owocnym rzecz najbardziej nieużyteczną – cierpienie! Wsławił je przez posłuszeństwo i miłość. Posłuszeństwo jest czymś wielkim, heroicznym, gdy człowiek nie uchyla się od śmierci i nie ucieka przed hańbą. Śmierć Słowa Wcielonego była najbardziej hańbiąca. Było to zapowiedziane w Księdze Mądrości (2,20), gdzie podane są słowa przeciw największemu mędrcowi: Skażmy go na śmierć co najsromotniejszą. Śmierć na krzyżu była właśnie uważana przez Rzymian i Żydów za karę hańbiącą i straszliwą, przeznaczoną dla niewolników. Czytamy w Księdze Powtórzonego Prawa (21,23): Przeklęty od Boga jest ten, co wisi na drzewie. A św. Paweł pisze do Galatów (3,13): Chrystus nas uwolnił od przekleństwa Zakonu [niezdolnego do usprawiedliwienia nas], stawszy się za nas przekleństwem, bo napisane jest: „Przeklęty... ten, który zawisł na drzewie”. Poniżenie to było potrzebne, zanim Chrystus wszedł do chwały jako Odkupiciel.

Wszystko to jest uprzednio zawarte w tajemnicy Narodzenia Chrystusa Pana, który zstąpił z nieba dla naszego zbawienia, jak głosi Credo. Dziecię Jezus jasno przewidywało wszystkie te sprawy bolesne i chwalebne. Według Listu do Hebrajczyków (10,5) Chrystus przychodząc na świat mówi: „Nie chciałeś ofiary i daru [Starego Zakonu], aleś Mi utworzył ciało... Wtedy rzekłem: Oto idę... abym pełnił, o Boże, wolę Twoją”.

Ten heroiczny przykład pokornego posłuszeństwa powinniśmy zawsze mieć przed oczami. Liturgia Bożego Narodzenia przypomina to stale przeciwstawiając pokorę majestat Zbawiciela:

Memento, rerum Conditor,
Nostri quod olim corporis,
Sacrata ab alvo Virginis
Nascendo, formam sumpseris.
Pomnij, o Stwórco wszechświata.
Żeś przyjął niegdyś kształt ciała Naszego,
kiedy Cię na świat
Prześwięta Panna wydała.

A w Oficjum na Boże Narodzenie św. Leon papież mówi, że natura Boża i ludzka nie tracąc swych właściwości złączyły się w jedną Osobę: pokora opiera się na majestacie, słabość na potędze, śmiertelność na wieczności. Gdyby Zbawiciel nie był naprawdę Bogiem, nie przyniósłby lekarstwa, a gdyby nie był naprawdę człowiekiem, nie byłby wzorem dla nas.

Wszystko w opisie narodzenia Jezusa mówi nam o Jego pokorze. Czytamy u św. Łukasza (2,7): Maryja porodziła Syna swego pierworodnego, i uwinęła Go w pieluszki, i złożyła w żłobie: nie było bowiem dla nich miejsca w gospodzie. Nie ma miejsca dla Słowa Wcielonego - nie trzeba o tym zapominać, gdy nie ma miejsca dla nas. Pierwszymi czcicielami byli ubodzy pasterze czuwający i odbywający nocne straże nad stadem swoim.

Lecz mnóstwo aniołów zstąpiło z nieba, śpiewając: Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli (Łk 2,14). Złączyły się dwie skrajności: Słowo ciałem się stało. Oto zbliżenie największego bogactwa z doskonałym ubóstwem, by dać ludziom odkupienie i pokój. Nie można pomyśleć ściślejszego zjednoczenia głębszej pokory z wyższą godnością. Dwa krańce nieskończenie odległe są ściśle ze sobą złączone; tylko Bóg mógł tego dokonać. To nie tylko piękne, to wzniosłe, najwyższe w porządku duchowego piękna. To stanowi piękno postaci Chrystusa. Dąży On zawsze ku rzeczom bardzo wielkim, godnym największej czci, ale dąży pokornie, z pełnym poddaniem się woli swego Ojca i przyjmując z góry wszystkie upokorzenia Męki, które przewiduje od dzieciństwa. Jest to najściślejsze zjednoczenie doskonałej pokory z najwyższą wielkodusznością.

Życzę Wam radosnych świąt Bożego Narodzenia, obfitości łask Bożych i szczególnej opieki Niepokalanej. Bądźmy wierni Różańcowi świętemu – odmawiajmy go często!

ks. Anzelm Ettelt FSSPX

spis listów »

Strona głównaKapliceKomunikaty duszpasterskieMultimedia„Zawsze Wierni”KontaktKsięgarnia wysyłkowa

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X

© 1997—2017 Wydawnictwo Te Deum sp. z o.o.