Niedziela Przewodnia (1. Niedziela po Wielkanocy) [1 kl.]

Inne serwisy:

Krucjata eucharystyczna
KOMUNIKATY
Św. Pius X Rekolekcje ignacjańskie Mały modlitewnik łaciński Krucjata różańcowa Filozofia św. Tomasza z Akwinu Katecheza DVD dla kapłanów Mszalik codzienny
Sekretariat Krucjaty Różańcowej Tradycji
Bractwa Św. Piusa X
ul. Garncarska 32
04-886 Warszawa

Listopad 2003 r.

List okólny nr 23

DO UCZESTNIKÓW KRUCJATY RÓŻAŃCOWEJ

Drodzy Krzyżowcy Matki Bożej Różańcowej,

Jakie mogą być najpoważniejsze powody załamania się? Taka dusza może mówić, że doświadcza najrozmaitszych srogich burz wewnętrznych i zewnętrznych, ale wszystkie te powody sprowadzają się do jednego tylko źródła. Jedno jest źródło załamania się. Jest to zmniejszenie dopływu łaski z własnej winy. Wtedy dusza słabnie. Podobnie jak zmniejszenie codziennych pokarmów ciała osłabia organizm, tak samo dzieje się, gdy zmniejsza się dopływ pokarmu do duszy.

Skąd to pochodzi, że strumień łaski się osłabia? Oto na skutek niewierności łaskom Bożym. Jak się zabezpieczyć, by do tego nie dopuścić? Musimy tak postąpić jak św. Alfons Liguori. Do Matki Najświętszej się zwracać, w Niej całą ufność i nadzieję pokładać. I doświadczenie to potwierdza (przemówienie św. Maksymiliana).

Świat zachęca dziś usilniej niż kiedykolwiek do poszukiwania szczęścia w stworzeniach. Sposobów jest dużo, grzechów jeszcze więcej. Zawsze jednak prawdziwa pozostaje zasada, wynikająca z logiki oraz z psychiki ludzkiej: im bardziej człowiek przywiązuje się do rzeczy stworzonych, tym pewniej załamie się, jeżeli ich nie osiągnie; z drugiej strony: im bardziej ktoś przywiązany jest do Pana Boga, tym jest szczęśliwszy. Większość ludzi nie chce przyjąć tej prawdy, trudno jest im żyć według niej, pomimo tego, że ją zrozumieją. Tylko mała cząstka przywiązuje się naprawdę do Boga, ze wszystkimi konsekwencjami, jakie to za sobą pociąga: wyrzeczeniem się wielu rzeczy, a nawet własnej woli. Właśnie dlatego tak trudno jest wziąć sobie tę prawdę o szczęściu głęboko do serca. Jedną rzeczą bowiem jest zrozumieć ją, a inną urzeczywistnić ją we własnym życiu. Tę trudność, mogę Wam powiedzieć ku Waszemu pocieszeniu, mają wszystkie dusze, również konsekrowane. Należą one często do drugiej z trzech wymienionych grup, do tych, którzy poznają, że od Pana Boga pochodzi prawdziwe szczęście i którzy z tego powodu chcą właściwie żyć, ale jeszcze tego nie potrafią. Przypuszczam, że większość z Was należy też do tych dusz, chyba, że ktoś już jest doskonały, czyli święty; wtedy tym lepiej!

Pytanie brzmi, co czynić w obliczu takiej trudności. Musimy wiedzieć, że Pan Bóg nas zna; zna nas bardzo dobrze, lepiej od nas samych. Dalej, musimy wiedzieć, że chce On naszego szczęścia, a tylko drugorzędnie naszych krzyży. Oczywiście, każdy człowiek musi mieć swój krzyż i dostaje go od samego Boga, a to z dwóch powodów: żeby stać się podobnym Jezusowi Chrystusowi i jako środek do zbawienia. Ale nawet jeżeli Bóg nam daje krzyż, czyni tak ze względu na nasze szczęście. To szczęście wieczne jest celem ostatecznym, ku któremu kieruje nas nasz Ojciec Niebieski. Zrozumienie tych dwóch prawd: że Bóg nas zna i że pragnie naszego szczęścia, pomaga nam poradzić sobie z trudnościami, które wypływają z naszej natury. Święci mówią nam nieustannie, że powinniśmy pamiętać o miłości Boga do nas. Dusza, którą ożywia ta wiedza, łatwiej znosi każdy krzyż. Bóg kocha nas – od tego przekonania bierze początek wszelka siła duchowa.

Mówimy cały czas o świętości i o szczęściu wiecznym. W tym miejscu dochodzimy do znaczenia modlitwy różańcowej. Już dawniej przekonaliście się o skuteczności tego wielkiego nabożeństwa, które tylekroć zyskało pochwały papieży, teologów i świętych. Zwróćcie więc, dla Waszego uświęcenia, jeszcze raz uwagę na to, jakim cudownym środkiem jest Różaniec! Różaniec jest modlitwą medytacyjną, która przez rozmyślanie prowadzi nas do uznania i zrozumienia najważniejszych dla nas prawd, tzn. prawd Bożych, prawd o Niebie. Daje przy tym nie tylko zrozumienie natury wyżej opisanych trudności, ale i siłę do wytrwania w nich. „Musimy tak postąpić jak św. Alfons Liguori. Do Matki Najświętszej się zwracać, w Niej całą ufność i nadzieję pokładać”. Bo „jedno jest źródło załamania się. Jest to zmniejszenie dopływu łaski z własnej winy”.

ks. Anzelm Ettelt FSSPX

spis listów »

Strona głównaKapliceKomunikaty duszpasterskieMultimedia„Zawsze Wierni”KontaktKsięgarnia wysyłkowa

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X

© 1997—2017 Wydawnictwo Te Deum sp. z o.o.