Św. Małgorzaty Marii Alacoque, Dziewicy [3 kl.]

Inne serwisy:

Krucjata eucharystyczna
KOMUNIKATY
Św. Pius X Rekolekcje ignacjańskie Mały modlitewnik łaciński Krucjata różańcowa Filozofia św. Tomasza z Akwinu Katecheza DVD dla kapłanów Mszalik codzienny
Zawsze wierni nr 4/2017 (191)

ks. Karol Stehlin FSSPX

Objawienia. Czy pochodzą od Boga, czy od diabła?

Zasady Kościoła katolickiego w sprawie rozeznawania zjawisk nadnaturalnych

Nieznacznie poprawiona wersja artykułu, który ukazał się w numerze 1/1999 (26) „Zawsze Wierni”.

Urząd Nauczycielski i objawienia

Uwagi teologiczne

Pan Jezus powierzył swemu Kościołowi potrójny urząd: nauczycielski, uświęcania i rządzenia, sprawowany przez hierarchię. Urząd rządzenia polega na prowadzeniu dusz do wiecznego celu przez decyzje, polecenia, nakazy, zakazy, duszpasterstwo, karanie i potępianie. Musi on badać wszelkie inicjatywy wiernych, zachęcać ich do współpracy dla zbawienia dusz, a także zwracać uwagę na ewentualne braki czy niebezpieczeństwa.

Aby zachęcać wiernych do postępów na drodze do świętości, Bóg rezerwuje sobie własne inicjatywy, którymi są szczególne dary, objawienia (tak zwane prywatne, w przeciwieństwie do Objawienia apostolskiego, publicznego, które jako jedyne obowiązuje wszystkich i wymaga całkowitego posłuszeństwa), cuda i inne. Dary te teologia nazywa darami darmo danymi: gratia gratis data – są to szczególne łaski dane nie dla własnego uświęcenia, ale pro bono communi (dla dobra wspólnego – przyp. red. „Zawsze Wierni”) – dla dobra wspólnego, dla duchowej korzyści pojedynczych katolików bądź całego katolickiego społeczeństwa, jak np. objawienia w Lourdes, Fatimie, Paray le Monial, bądź dla katolików danego kraju – jak np. w Pontmain, Notre Dame de Laus, Licheniu… Gratia gratis data mogą być objawieniem Pana Jezusa, Matki Bożej, anioła, świętego… Istnieją też tak zwane charyzmaty, których Duch Święty udziela według swego upodobania (por. 1 Kor 12), zawsze zaś są one podporządkowane autorytetowi kościelnemu i służą dobru Kościoła, nigdy natomiast własnej chwale. Dlatego też Pan Bóg dał apostołom władzę rządzenia, aby w świetle rozumu i objawionej wiary mogli badać i sprawdzać, czy nadzwyczajne zjawisko rzeczywiście jest gratia gratis data, darem Bożym, czy te może złudzeniem szatańskim; ten proces badania nazywamy rozeznawaniem duchów. Ten rygorystyczny egzamin nazywa się kanonicznym, to jest oficjalnym badaniem przez Kościół katolicki, który sprawuje swój urząd rządzenia.

Głos uroczystego Magisterium

V Sobór Laterański, 19 grudnia 1516 r. (Conciliorum Oecumenicum Decreta, Bolonia 1973, ss. 634–636): wszelkie „natchnienia” bądź „proroctwa” muszą być badane przez Stolicę Apostolską w formie procesu (stąd „proces kanoniczny”), który rozpoczyna się pod auspicjami ordynariusza, powołującego komisję doświadczonych i świątobliwych ludzi. Wszelkie oszustwo ma być surowo karane (ekskomunika zastrzeżona papieżowi).

Sobór Trydencki, 4 grudnia 1563 r., sesja XXV, De invocatione, veneratione et reliquiis sanctorum et sacris imaginibus (tamże, s. 776): odpowiedzialny w sprawach „objawień” i nadnaturalnych zjawisk jest ordynariusz. „Żaden nowy cud (miraculum) nie może być zatwierdzony bez aprobaty biskupa”. „Jeśli biskup ma pewną wiedzę o tych sprawach, po konsultacji rady doświadczonych teologów i pobożnych ludzi niech dokonuje tego, co uważa za stosowne do prawdy i pobożności”.

Jurysprudencja Kościoła po Soborze Trydenckim: zawsze proces kanoniczny, z przesłuchaniem świadków, medycznym badaniem uzdrowień, rozpatrywaniem orędzi pod względem teologicznym, fizycznym badaniem cudownych wydarzeń albo przedmiotów (np. cuda eucharystyczne, objawienia Matki Bożej św. Katarzynie Labouré, Alfonse’owi Ratisbonne’owi, w La Salette, Lourdes, Pontmain, Fatimie, Syrakuzach…).

Cechy kanonicznego osądu Kościoła

Tylko te zjawiska zostały uznane za autentyczne, w których nie było miejsca na żadne wątpliwości, nie został znaleziony żaden błąd. Bonum ex integra causa, malum ex quocumque defectu (dobro [rodzi się] z całkowicie dobrej przyczyny, zło z jakiegokolwiek braku – przyp. red. „Zawsze Wierni”). Jeśli powstaje najmniejsza nawet wątpliwość, Kościół odmawia takim zjawiskom autentyczności, jeśli natomiast zostaje znaleziony najmniejszy choćby błąd, Kościół je potępia (por. np. alumbrados w XVI w. w Hiszpanii, siostra Maria de la Visitación, etc.).

Nawet jeśli hierarchia stwierdza autentyczność danego zjawiska, to nie korzysta z przywileju nieomylności, ponieważ ta jest gwarantowana tylko w przypadku apostolskiego, a więc publicznego Objawienia Boskiego, depozytu wiary, Tradycji apostolskiej i Pisma Świętego. Ogłoszenie dogmatu jest stwierdzeniem, że przedstawiona prawda jest treścią Tradycji apostolskiej, depozytu wiary (depositum fidei). Z tego wynika, że nawet deklaracja autentyczności jakiegoś objawienia nie wymaga absolutnego posłuszeństwa, a jego brak nie jest zagrożony wiecznym potępieniem. Nie jest więc automatycznie heretykiem albo schizmatykiem ktoś, kto nie wierzy np. w prawdziwość objawień w La Salette, jest nim zaś ten, kto nie wierzy w dogmat wniebowzięcia N.M.Panny. Jednak odmowa uznania potwierdzonych przez Kościół zjawisk wskazuje na brak wiary, a nawet pogardę wobec magisterium ordinarium Kościoła poprzez lekceważenie uroczyście potwierdzonych objawień prywatnych, nierozsądek i brak logiki w sprawach jasnych, brak czci wobec Pana Boga lub Matki Bożej.

Z tego wynika również, że zgodnie z powyższymi zasadami żadne objawienie nie może skupiać na sobie takiej samej uwagi co magisterium extraordinarium i nie może wymagać od wiernych bezwarunkowej wiary, może natomiast – podporządkowania się hierarchii. Jeśli wizjoner musi wybierać między wezwaniem z orędzia a nakazem kościelnym, to powinien wybrać nakaz kościelny (św. Małgorzata Maria, św. Katarzyna Labouré, siostra Łucja z Fatimy, szczególnie św. Bernadetta Soubirous z Lourdes) – ufając, że Pan Bóg jest w stanie poruszyć serca przełożonych.

Nawet w czasie kryzysu kompetentnej hierarchii nie wolno lekceważyć potrzeby procesu kanonicznego. Jeśli dzisiejsza hierarchia nie jest w stanie przeprowadzić rzetelnego procesu (brak wiary, lenistwo etc.), to trzeba ufać, że Pan Bóg jest w stanie nawrócić odpowiedzialnych. Nigdy nie wolno opierać się na niepotwierdzonych zjawiskach nadnaturalnych. Konkretny przykład: proces kanoniczny biskupa Mostaru w sprawie Medjugorie. Proces ten odbył się według jurysprudencji Kościoła. Wyniki są jasne, mimo tego, że członkowie komisji nie byli związani z ruchem Tradycji.

Badanie kanoniczne według „reguł rozeznania duchów”

Zasady

Trzeba zawsze najpierw badać zastrzeżenia, szukać cech negatywnych. „Bóg jest światłością, a ciemności w Nim nie ma żadnej!” (1 J 2, 1). Ponieważ Bóg jest najwyższym dobrem, czystym aktem (actus purus), nie może być w Nim braku, wady czy błędu. Jeśli więc objawienia zawiera choćby mały błąd czy wadę, czy tylko brak integralności dobra, to nie może pochodzić od Boga, ale od Jego przeciwnika, zazwyczaj zjawiającego się jako „anioł światłości”, którego zawsze można „poznać po owocach”. Jeszcze kiedyś pokaże ogon i rogi… „Taktyką złego anioła jest wślizgiwać się do wnętrza duszy nabożnej zgodnie z zastanymi w niej pojęciami, by tak skaptowaną uwieść z kolei do sobie właściwych celów […] Dla rozpoznania tedy jakości działającego ducha winna taka dusza zwrócić bacznie uwagę na cały zasięg myśli zasugerowanej przez działającego w niej ducha. Jeśli tedy spostrzeże, iż zarówno początek zasugerowanej myśli, jak też środkowy jej przebieg, a w dodatku sam jej finał składają się z elementów wyłącznie dobrych, zmierzających ku dobru, znakiem to będzie, iż działa tu duch dobry. Jeśli zaś w owym ciągu sugerowanej myśli zarysował się choćby odcień zła, znakiem to będzie oczywistym, iż działa za nią duch zła” (św. Ignacy Loyola, reguły 4. i 5.). Jednym z najważniejszych uczestników badania kanonicznego jest promotor fidei, który ma obowiązek sprawdzenia wszystkiego związanego z „objawieniem”, co w jakikolwiek sposób mogłoby być niezgodne i sprzeczne z wiarą lub moralnością katolicką; z tego powodu nazywano go adwokatem diabła (advocatus diaboli). Cały proces badania jest podobny do procesu kanonizacyjnego. Pierwsze zadanie promotora wiary polega na przesłuchaniu wszystkich świadków (zob. KPK 1983, kan. 2023 i 2025). Dokładnie to stało się w Lourdes (1859) czy w Fatimie (1922).

Badania w świetle rozumu oraz wiary

Po pierwsze, należy zapytać, czy dane zjawiska można wytłumaczyć w sposób naturalny. W to badanie będą zaangażowane osoby zajmujące się dziedzinami naturalnymi, ludzkimi, takimi jak psychologia i medycyna; zostaną zastosowane zasady logiczne i metafizyczne, krytyka świadectw świadków według tych samych zasad. W ten sposób wyklucza się wszelki rodzaj oszustw, choroby psychiczne etc., a zarazem stwierdza się, że chodzi tu o zjawiska, których naturalna wiedza nie potrafi wytłumaczyć.

Po drugie, jeśli na pewno chodzi o fakty nadnaturalne, to trzeba zbadać, czy pochodzą od Boga, czy też od szatana. Mamy tu do czynienia z rozeznaniem duchów, chodzi bowiem o czystą naukę teologiczną, która opiera się na Boskiej wierze.

Wymienione niżej kryteria oceny można podzielić na dwie grupy: według porządku naturalnego w świetle rozumu oraz według porządku nadprzyrodzonego w świetle depozytu wiary. Z kolei kryteria teologiczne są dwojakie: pierwsze dotyczą samego objawienia, jego treści oraz otaczających je cudów; traktują one o naturze oraz doktrynalnej i mistycznej treści faktów i orędzi, które mają pochodzić od Boga. Kryteria te są obiektywne, pewne i a priori, ponieważ ani sam Bóg, ani Najświętsza Maryja Panna nie są obcy dla katolika. Wiemy o Nich z Boskiego Objawienia i te kryteria pozwalają szczegółowo sprawdzić, czy orędzie jest we wszystkim zgodne z depozytem wiary. Drugie kryteria odnoszą się do badania owoców duchowych tej nadprzyrodzonej interwencji, według słów Pana Jezusa: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach […] Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce” (Mt 7, 15–20). Dobre owoce są owocami autentycznego życia nadprzyrodzonego. Te owoce trzeba znaleźć najpierw u wizjonera, potem u wiernych „dotkniętych” objawieniem, wreszcie muszą skutecznie przyczyniać się do wspólnego dobra całego Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusa. Ponieważ sens historii polega na rozwoju tego Mistycznego Ciała Chrystusa aż do jego pełni, tak każda taka Boska interwencja w naszej historii jest koniecznie podporządkowana uświęceniu wiernych i wyjaśnieniu pasterzom precyzyjnej woli Bożej dla swego Kościoła w danym okresie jego ziemskiej pielgrzymki.

Dla stwierdzenia autentyczności zjawisk jest ważne, aby wszystkie zastosowane kryteria badania znalazły pozytywną odpowiedź. Jeśli jedno kryterium przynosi odpowiedź negatywną, to badane zjawisko nie jest dziełem Pana Boga.

Poszczególne kryteria

Kryteria naturalne

1. Zdrowie psychiczne świadka objawień. Należy sprawdzić, czy wizje, mowy, stygmaty etc. nie są owocem jakiejś choroby psychicznej. Diagnostyka lekarska ma pokazać, czy u wizjonera występują zaburzenia psychiczne, histeria, halucynacje albo tendencje do konfabulacji, przesadzona wyobraźnia itp. Bóg nie wybiera sobie świadków, których świadectwo z góry zdyskwalifikowałby ich brak równowagi psychicznej czy nerwowej. Istnieją piękne relacje z badań wizjonerów z Lourdes, La Salette, Pontmain, Fatimy, rue de Bac, Paray le Monial, nawet z procesu św. Joanny z Orleanu, ze stwierdzeniem ich zupełnej prostoty, psychologicznej równowagi etc.

2. Prawdziwość i prawdomówność świadka. Nie wystarczy, żeby świadek był zdrowy psychicznie – aby być wiarogodny, musi być również szczery. Dlatego badacze szczególnie zajmują się charakterem wizjonera, jego zachowaniem, jego zwyczajną szczerością i otwartością. Świadectwo otoczenia jest tutaj bardzo przydatne. Trzeba również porównywać różne świadectwa wizjonera, aby stwierdzić ich powiązania oraz ścisłość. Nie może być w nich żadnej sprzeczności. Potem należy porównać świadectwa wizjonera ze świadectwami otoczenia (zwłaszcza jeśli chodzi o wydarzenie widzialne też dla innych osób). Chodzi o zdemaskowanie ewentualnej obłudy, oszustwa, udawania etc. Pozytywne cechy: wstręt do najmniejszego kłamstwa, skrupulatna szczerość, brak najmniejszych sprzeczności.

3. Autentyczne, obiektywne fakty udowadniające interwencję przyczyny nadnaturalnej. Jeśli to objawienie Boskie, to potrzeba tzw. podpisu Pana Boga w postaci autentycznych cudów, które – wskazując na Jego interwencję – potwierdzają autentyczność zjawiska. Trzeba tutaj konsultować się ze specjalistami psychologii, naukowcami z zakresu wiedzy naturalnej, którzy stwierdzą niemożność naturalnego wytłumaczenia faktów (np. uzdrowienia w Lourdes czy cud słońca w Fatimie 13 października 1917 r., w przypadku którego meteorologia i astronomia nie są w stanie podać naturalnego wytłumaczenia). Trzeba również wykluczyć zbiorową halucynację.

Kryteria teologiczne

1. Regula fidei. Po stwierdzeniem nadnaturalności zjawisk pierwsze zadanie polega na zbadaniu, czy orędzia głoszone podczas „objawień” są zgodne z Boskim Objawieniem, czyli z depozytem wiary, powierzonym Kościołowi katolickiemu. To kryterium jest bezwzględne, bo nic, co pochodzi od Boga, nie może być sprzeczne z prawdą tego samego Boga, z wiarą katolicką – nawet gdyby posłańcem był „anioł z nieba”: „Gdybyśmy my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie wyklęty!” (Ga 1, 8). Św. Jan w swoim pierwszym liście pisze: „Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie. Po tym poznajecie Ducha Bożego: każdy duch, który uznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga. Każdy zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest Boga, i to jest duch Antychrysta” (1 J 4, 1–3). To, co apostoł mówi tutaj o wcieleniu Chrystusa, zaprzeczonym przez heretyków swego czasu, stosuje się do każdej prawdy katolickiej należącej do nieomylnego depozytu wiary. Mało znaczące są „cuda” i „znaki”, dokonywane przez tego, kto uważa się za wysłannika nieba, bo jeśli jego doktryna nie jest doktryną Kościoła, nie może mówić w imię Boga. Już w Starym Testamencie Mojżesz ostrzegał naród wybrany: „Jeśli powstanie u ciebie prorok lub wyjaśniacz snów i zapowie znak lub cud, i spełni się znak albo cud, jak ci zapowiedział, a potem ci powie: «Chodźmy do bogów obcych i służmy im», nie usłuchasz słów tego proroka. Gdyż Pan, Bóg twój, doświadcza cię, chcąc poznać, czy miłujesz Pana, Boga swego, z całego swego serca i z całej duszy […] Ów zaś prorok musi umrzeć, bo chcąc cię odwieść od drogi, jaką iść ci nakazał Pan, Bóg twój, głosił odstępstwo od Pana, Boga twego […] W ten sposób usuniesz zło spośród siebie” (Pwt 13, 2–6). Kościół zawsze wiernie stosował to Boskie prawo, ekskomunikując fałszywego proroka czy fałszywego wizjonera. „Wystarczy, że w sprawie dogmatycznej jeden jedyny punkt jest zaprzeczony i można z pewnością wnioskować, że wizjoner nie jest wysłannikiem Boga” (o. Poulain).

Wszyscy autorzy piszący nt. katolickiej mistyki są jednomyślni w stosunku do tej pierwszej zasady, od której nie ma żadnych wyjątków (por. zwłaszcza św. Teresa z Avila, Życie, rozdz. 25 i 32). Jeśli więc wizjoner stwierdzi, że Pan Jezus albo Najświętsza Maryja Panna powiedzieli mu, iż „wszystkie Kościoły, katolicki, prawosławny, protestancki […] są środkami zbawienia”, to mogą pokazać choćby i tysiąc cudów, a wszystkie sprzęty elektroniczne udowadniające rzeczywistość ekstazy są już niepotrzebne. Z drugiej strony teologia ostrzega: „Jeśli «objawienie» nie zawiera żadnego doktrynalnego błędu, to jeszcze nic nie można wnioskować”: chociaż prawowierność jakiegoś orędzia jest warunkiem koniecznym jego autentyczności, to nigdy nie jest warunkiem wystarczającym.

2. Regula oboedientiae. Bóg nie może być sprzeczny z samym sobą. Jeśli objawia swą wolę wybranej duszy, nie może On być sprzeczny ze swą nieodmienną wolą, już podaną w nieomylnym Objawieniu Starego i Nowego Testamentu. Innymi słowy, w orędziu ukazanym jako pochodzącym od Boga nic nie może zaprzeczać Boskiemu prawu. Przeciwnie, wszystko ma zachęcać do jak największego posłuszeństwa wobec przykazań boskich, wobec poleceń Pana Jezusa w Ewangelii i wobec przykazań Jego świętego Kościoła. Wszystko w takim orędziu musi zachęcać do dobrych obyczajów oraz praktykowania cnót, więc nade wszystko należy zbadać posłuszeństwo prawu Bożemu we wszystkich jego wyrazach.

Wymagane jest również posłuszeństwo jego przedstawicielom widzialnym. Dlatego „objawienia” udzielane uprzywilejowanej duszy muszą przejść test posłuszeństwa prawowitemu autorytetowi. Żywoty świętych są tu dobrym przykładem. Pan Jezus powiedział św. Małgorzacie Marii: „Jestem zadowolony, jeśli wolisz wolę twoich przełożonych od Mojej, gdy oni zakazują ci robić to, co Ja od ciebie wymagam”. Ci święci, którzy najwięcej otrzymali tego typu szczególnych łask (wizji, ekstaz, orędzi), byli zarazem najbardziej posłuszni rozkazom autorytetu kościelnego względem tychże łask. Spójrzmy na jasną i surową doktrynę św. Jana od Krzyża. W Drodze na Górę Karmel (II, 19 i 20) ten wielki święty napisał: „Dla dobra dusz i dla ich bezpieczeństwa należy je zatem skłaniać do tego, by roztropnie odrywały się od tych nadprzyrodzonych zjawisk (tzn. tych prawdziwych – przyp. red. „Zawsze Wierni”). Trzeba je natomiast przyzwyczajać do czystości ducha w ciemnej wierze, będącej środkiem do zjednoczenia”.

Trzeba jeszcze dodać, że kryterium posłuszeństwa jest podporządkowane kryterium wiary, tak jak cnota posłuszeństwa jest podporządkowana cnocie wiary. Znaczy to, że posłuszeństwo nie tylko dotyczy wizjonera, ale także hierarchii kościelnej, która tylko wtedy prawidłowo działa wobec tych „objawień”, kiedy szuka wyłącznie woli Bożej, dobrze jej znanej z depozytu wiary, z doktryny Kościoła, jego ojców i doktorów oraz z przykładu świętych.

3. Regula sanctitatis. Czy fakty, gesty, słowa „objawienia” są zgodne z Boskim majestatem, z Boską świętością? „Gdy boskie wizje zawsze są zgodne z powagą i majestatem niebieskich rzeczy, diabelskie zjawiska zawsze mają jakąś cechą niezgodną z Bogiem, coś śmiesznego, dziwacznego, niedorzecznego, nieporządnego i nierozsądnego” (msgr Farges, Traktat teologii mistycznej). Poza tym Bóg jest „Bogiem pokoju i miłości” (2 Kor 13, 11). „Duch niepokoju” nie jest duchem Bożym. Niepokój (zewnętrzny i wewnętrzny) uniemożliwia prawdziwe skupienie oraz należyty respekt przed Boską obecnością. We wszystkich objawieniach Bożych, przedstawionych w Piśmie Świętym, człowiek nieruchomo milczy. I mistrzowie dodają: silentium tibi laus. Jeśli objawiająca się osoba rodzi niepokój, to jest złym duchem. Również „mowa Pana jest prosta” (Ps 33, 4). Wszelkie cechy „zamieszania” są obce Dobremu Duchowi. „Niepokój” i „zamieszanie” biorą się stąd, że zły duch chce przez nie zmęczyć człowieka i duchowo, i fizycznie tak, by miał on w końcu dosyć wszelkiego rodzaju objawień.

Aby lepiej badać, czy „objawienie” jest we wszystkich swych elementach zgodne ze świętością, majestatem, wszechmocą i mądrością Boga, trzeba metodologicznie i chronologicznie badać:

3.1. Wizjonera przed „objawieniem”: tym razem nie ze względu na równowagę psychiczno-nerwową, lecz ze względu na nadprzyrodzoną odpowiedniość, że Bóg właśnie jego wybrał do realizacji takiej misji. Tutaj solidne cnoty nadprzyrodzone są gwarancją autentyczności. Rzeczywiście, czasem Bóg objawia się grzesznikom w celu ich nawrócenia, jest natomiast również rzeczą udowodnioną, że Pan Bóg powierzył wszystkie wielkie orędzia albo małym dzieciom żyjącym w doskonałej czystości, albo osobom duchownym zaawansowanym na drodze świętości. Czy chodzi o św. Małgorzatę, św. Katarzynę Labouré, św. Bernadettę, wizjonerów z Pontmain czy z Fatimy, wszyscy oni byli godni, aby otrzymać i przekazać orędzia z nieba.

3.2. Okoliczności pierwszego objawienia: w momencie wybrania wizjonera za swoje narzędzie, mające światu zakomunikować „niebieskie objawienia” Bóg na pewno nie wybiera okoliczności grzechu, lecz stan modlitwy i skupienia, albo też praktykowanie jakiegoś aktu cnoty. Bóg nie powierzyłby swej tajemnicy komuś, kogo życie wewnętrzne w samym momencie objawienia nie byłoby w porządku, albo nawet byłoby wypełnione jakąś złą intencją (np. dokonania grzechu). Również trzeba uważać na zjawiska otaczające pierwsze objawienie: światłość czy „szurgotanie” itd.

3.3. Pierwsze reakcje wizjonerów w obecności nadnaturalnego bytu, który im się objawił, są szczególnie cenne. Tutaj często można łatwo rozpoznać dobrego czy złego ducha: lęk, strach, niepokój, zamieszanie, panika, podrażnienie, podniecenie, omdlenie, zamęt, trwoga – są towarzyszami złego ducha. Pokój, skupienie, bojaźń przed obecnym majestatem, słodycz i radość – są znakami Dobrego Ducha.

3.4. Dokładne określenie cyklu objawień (jak np. w Lourdes czy Fatimie) jest pozytywnym znakiem. Przeciwnie, ich nieokreślone mnożenie w czasie i przestrzeni jest cechą niepokojącą, tak samo jak machinalne ich powtarzanie się o porze według woli wizjonerów. W autentycznych manifestacjach Boga zawsze znajduje się aspekt nieprzewidywalny, spontaniczny. W ten sposób Bóg pokazuje, że jest i zawsze pozostaje suwerennym Panem w swoich objawieniach. Ponadto każdy układ chronologiczny ukazuje wewnętrzny sens objawień. Widać w tym cyklu obmyślany plan, widać, że zachodzi w jego przeprowadzeniu jakaś logika wydarzeń: rozpoczynają się, jak np. w Lourdes, zjawiskami milczącymi, dochodzą do swego szczytu w objawieniu „Jam jest Niepokalane Poczęcie”; albo w Fatimie: coraz jaśniejsze i dokładniejsze pouczanie dzieci o tajemnicy Niepokalanego Serca, aby zakończyć się „Boskim podpisem” przez cud słońca. Jeśli natomiast zjawiska stają się coraz rozmaitsze, bez żadnej logiki albo harmonijnego rozwoju orędzi, lecz raczej cykl zjawisk przebiega postępem opadającym (po „wielkich” wydarzeniach na początku zjawiska stają się coraz bardziej rozczarowujące, prowadzą donikąd), to jest to znak szatana, który na pierwszy rzut oka ukazuje wielką fasadę, za którą jednak nic nie stoi.

3.5. Opisanie objawiającej się osoby przez wizjonerów wyjaśnia często od samego początku, z kim mamy do czynienia: widok przerażający, wzbudzający strach albo widok karykaturalny wskazuje na złego ducha.

3.6. Zachowanie „osoby objawiającej się” jest szczególnie ważne dla badania autentyczności: jakikolwiek gest czy zachowanie wulgarne lub nieprzyzwoite, każde niegodne niedbalstwo, każda dziwaczność lub maniera groteskowa lub niezdrowa są złymi znakami, ponieważ nawet w ich najbardziej pobłażliwej zażyłości Osoby Boskie zawsze pozostają pełne prostoty, godności, czystości i świętości.

3.7. Słowa „osoby objawiającej się” podlegają najdokładniejszym badaniom: czy są one zgodne z pokorą, dobrocią, z królewską skromnością Słowa Wcielonego lub Jego Najświętszej Matki? Każde nadmierne wymaganie, wszystko to, co wychwala nieumiarkowanie wizjonera, nie może pochodzić od Boga. Trzeba dalej badać, czy „osoba objawiająca się” zrealizowała swe bezwarunkowe obietnice? Czy jej przepowiadania są dwuznaczne, niewyraźne, niejasne? Czy wahała się lub ujawniła się u niej ignorancja albo niewiedza? Trzeba tutaj wspomnieć jeszcze inną zasadę: Pan Bóg nie interweniuje w sposób nadzwyczajny bez odpowiedniej przyczyny. Jeśli „orędzie” jest banalne albo jeśli tylko powtarza już oklepany frazes, albo powtarza słowa już wyrażone w poprzednich objawieniach, to takie orędzie jest w najwyższym stopniu podejrzane. Pan Bóg nie jest gadułą. W autentycznych objawieniach, prywatnych czy apostolskich, Bóg mówi krótko. Ostatnia zasada: Quid ad aeternitatem? Czy orędzie jest użyteczne dla zbawienia wiecznego? Można być pewnym, że Pan Bóg nie objawia się, aby zaspokoić naszą ciekawość, lecz tylko dla bardzo poważnego powodu. Każde „orędzie” prawdziwie Boskie jest zawsze pożyteczne dla zbawienia. Jeśli „osoba objawiająca się” udziela w każdej chwili każdemu ciekawemu porady, to takie „objawienia” są raczej podobne do seansów spirytystycznych aniżeli przystają do godności Bożej, bo na tych seansach „duch” również odpowiada na wszelki rodzaj ciekawskich pytań.

3.8. Trzeba również badać dzieła otaczające „objawienia”: ekstazy, stygmaty, uzdrowienia i inne znaki. Znowu: nie chodzi tu o stwierdzenie nadnaturalności tych zjawisk, lecz o ich zgodność z majestatem Bożym. Trzeba sprawdzić, czy jest to możliwe, że takie zachowanie (np. podczas ekstazy) ma nieskończenie świętego Boga za autora?

4. A fructibus cognoscetis illos. Owoce nadprzyrodzone w duszy wizjonera. Nie wystarczy stwierdzić tylko kilka cech zewnętrznych, widzialnych intensywnego życia pobożności i ascezy. Trzeba dojść do istoty: badać wzrost cnót teologalnych (czyli Boskich: wiary, nadziei i miłości – przyp. red. „Zawsze Wierni”), które są koniecznymi owocami oraz środkiem sprawdzenia prawdziwego stanu życia nadprzyrodzonego.

Pierwszy owoc: wiara, która jest całkowitym przyleganiem bytu, rozumu i serca do wszystkich dogmatów nauczanych przez Kościół. Dusza naprawdę faworyzowana przez nadzwyczajne Boże łaski jest tak utwierdzona w wierze, że „czuje się w stanie zmusić do zamilknięcia wszystkie demony, broniąc najmniejszej z prawd naszej wiary”.

Drugi owoc: nadzieja. Każda nadzwyczajna łaska powiększa w duszy pragnienie nieba (por. życie św. Bernadetty czy wizjonerów fatimskich). Wizjoner, który nie ma takiej przenikliwej tęsknoty, nigdy nie kontemplował owych Boskich tajemnic, o których mówi! Z pragnieniem nieba idzie w parze pragnienie, żeby jak najwięcej dusz osiągnęło ten wieczny cel. Stąd u prawdziwego wizjonera „obsesja” na punkcie zbawienia dusz; niezmierny smutek z powodu tylu dusz, które się same potępiają; stanowcza i heroiczna wola poświęcenia się całkowicie, aby im wyjednać łaskę nawrócenia.

Trzeci owoc: miłość, która wyraża się najpełniej w umiłowaniu woli Bożej, zawartej w swoich przykazaniach, w prawach Kościoła, w decyzjach prawowitych przełożonych. Wizjoner, który naprawdę kocha Boga, pragnie tylko przekazać Jego orędzia, nieustannie obawiając się, czy nie padł ofiarą iluzji lub oszustwa szatana, poddaje się chętnie wyższemu autorytetowi Kościoła, który go kieruje na dobrą drogę.

Czwarty owoc: duch adoracji. Dusza, która dotknęła tajemnicy Boskiego majestatu, na zawsze będzie przeniknięta taką wizją, w której mogła widzieć coś z nieskończonej świętości Bożej oraz rozumieć coś z Jego tajemnicy. Taka dusza na zawsze pozostaje przepojona wielkim respektem, duchem nieustannej adoracji, całkiem przeciwnej wulgarnej intymności fałszywych wizjonerów, którzy chcą zadowolić własne i innych kaprysy, ciekawość etc.

Stała cecha prawdziwego wizjonera: absolutna szczerość; prawdziwość we wszystkich słowach, gestach i czynach. Wiedząc, że jest wysłannikiem Słowa Prawdy, nie może wytrzymać najmniejszego złudzenia, najmniejszego oszustwa czy kłamstwa. Przeciwnie, fałszywy wizjoner, oszukany przez księcia kłamstwa, wcześniej czy później zdradzi się przez nieprawdę i błędy. Patrząc na potwierdzone przez Kościół wielkie objawienia można a posteriori stwierdzić, że Pan Bóg wykazał ważność tychże objawień m.in. przez jasną świętość wizjonerów.

5. Owoce nadprzyrodzone w duszach wiernych. Ponieważ orędzia kierują się zawsze do wiernych, jest to rzecz normalna, że wierni dotknięci przez ten kontakt z Bogiem otrzymują szczególne łaski, a zatem widać u nich owoce nadprzyrodzone. W Paryżu na rue de Bac w 1830 r. Niepokalana powiedziała: „Przyjdźcie do stóp tego ołtarza, skąd łaski spłyną na te osoby, które o to proszą z ufnością i gorliwością”.

Trzeba natomiast zaznaczyć, że to kryterium nie jest wystarczające. Wszystkie fałszywe objawienia pociągnęły za sobą mnóstwo wiernych, którzy modlili się i spowiadali, przyjmowali Komunię św., czasem nawet nawracali się. Takie zjawisko może trwać przez wielu lat, diabeł bowiem często pozwala na realizację pewnego dobra, aby jak najwięcej dusz przez to pozorne dobro zwieść – i w ten sposób osiągnąć większy sukces. Mistrzowie życia mistycznego uczą: „Są ludzie, którym demon nie przeszkadza czynić dużo dobrego, gdyż dobro, którego dokonują, służy mu, aby wprowadzić w błąd!” (o. Lallemant). „Demon jest podobny graczom, którzy chcą oszukiwać: na początku pozwalają partnerom wygrywać, tak że oni coraz bardziej zaangażują się w grę, aby potem przegrali 10 razy więcej” (o. Poulain). Dlatego trzeba dokładnie sprawdzać, czy owoce są prawdziwie nadprzyrodzone i trwałe, czy powiększają u wiernych cnoty wiary katolickiej, pragnienie nieba i triumfu Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi nad wszystkimi wrogami, miłość do jedynego, świętego, apostolskiego, katolickiego Kościoła, posłuszeństwo przykazaniom Bożym i kościelnym, gorliwą praktykę sakramentów.

Ze szczególną uwagą trzeba badać życie duchowe (modlitewne), które pod wpływem objawień rozwija się u wizjonerów i pielgrzymów. Definicja modlitwy (z Katechizmu kard. Gasparriego – przyp. red. „Zawsze Wierni”) jest następująca: „Modlitwa jest to pobożne wzniesienie duszy do Boga, żeby Mu oddawać cześć, dziękować za otrzymane dobrodziejstwa, prosić Go o odpuszczenie grzechów i o inne rzeczy potrzebne lub pożyteczne bądź dla nas samych, bądź też dla drugich”. Warunkiem prawdziwej modlitwy jest skupienie, cisza, milczenie. Modlitwa jest odpoczynkiem w Bogu, więc ma cechę spokoju i ładu. Modlitwa jest działaniem duszy, bo tylko władze duszy mogą osiągnąć tajemnicę Boga. Dusza natomiast używa wzruszenia serca, ruchów ciała i języka, aby wyrażać w ludzkim całokształcie swoje oddanie Bogu. Praktyki modlitewne, które wywracają tę hierarchię, są znakiem działania tego, któremu na imię „Przewracający”, po grecku diabolos. Mnożenie ustnych modlitw prowadzonych bez przerwy podczas całego dnia, a nawet podczas kilku dni, czasem w sposób mechaniczny, monotonny, męczy duszę, uniemożliwiając jej prawidłowe działanie. Taka „materializacja” modlitwy jest istotą „modlitw” wschodnich religii oraz islamu: powtarzanie słów bez działania duszy, która dopiero nadaje tym słowom sens i głębię. Inna przewrotność polega na modlitwie służącej pokazowi uczuć (zob. ks. K. Stehlin, Ruch charyzmatyczny. Czy to jest katolickie?, Warszawa 1997; nie jest przypadkiem, że ruch charyzmatyczny pojawia się szczególnie w miejscach objawień, bo dla tego ruchu nadnaturalne sensacje są jakby racją bytu i sednem całej „duchowości”). Taki rodzaj modlitwy nigdy nie prowadzi do prawdziwej świętości.

Patrząc na owoce, trzeba wyjaśniać, w jaki sposób „duchowość”, „życie modlitewne”, „orędzia” nadnaturalnego objawienia wpływają na codzienne życie wiernych. Prawdziwa duchowość, prawdziwe życie modlitewne ma taki wpływ na wiernych, że mogą oni coraz lepiej wykonywać swoje obowiązki stanu (rodzinne, zawodowe, społeczne etc.). W harmonijny sposób łączą życie wewnętrzne i zewnętrzne. Gdyby natomiast nastąpiło gwałtowne zerwanie między „seansem modlitewnym” a życiem codziennym, a może nawet sprzeczność między tymi dwoma stanami, byłby to znak nieporządku i zamiast uzyskać odpowiednie owoce, prowadziłoby to człowieka do zaniedbania jego obowiązków. Gdyby dodatkowe przyczyny i intencje tak modlących się wiernych były ciekawością, szukaniem sensacji, zadowoleniem uczuć, to trzeba analizować takie „seanse modlitewne”, porównując je z seansami spirytystycznymi, które przynoszą takie same skutki.

Trzeba również badać, czy owoce u wiernych są specyficznymi i bezpośrednimi owocami samego objawienia. Tak np. w przypadku Fatimy czy Lourdes łatwo zauważyć, że pielgrzymi są przyciągani przez Matkę Bożą, a nie przez kazania zapalonego duchowieństwa. Przeciwnie, duchowieństwo na początku prawdziwych objawień zawsze zachowuje rezerwę, jest nieufne. Dopiero po stwierdzeniu autentyczności przez kompetentny autorytet kapłani mogą w imię Kościoła popierać te wydarzenia w celu osiągnięcia największych owoców duchowych wśród wiernych.

6. Bonum commune Ecclesiae. Każde prawdziwe objawienie, a również każde szatańskie złudzenie ma swój cel. Omne agens agit propter finem (wszystko, co działa, działa dla celu – przyp. red. „Zawsze Wierni”). Ukrytym autorem każdego wydarzenia jest ten, który na końcu definitywnie z tego wydarzenia korzysta. „Można poznać węża po jego ogonie, tzn. przez skutki jego działania i przez kierunek, dokąd prowadzi” (o. Lallemant). Aczkolwiek zaproszenia do złego nigdy nie mogą pochodzić od dobrego ducha, często zaproszenie do dobrego pochodzi od ducha złego, który używa dobrego środka do realizacji złego celu. Tak właśnie wygląda tzw. pokusa pod pozorem dobra, którą św. Ignacy Loyola tłumaczy w regułach o rozeznawaniu duchów.

7. Demon jest małpą Pana Boga, jego strategia polega na imitacji oraz na konkurencji. Zawsze trzeba pytać przy okazji nowych objawień, czy nie są one po prostu pułapkami diabła, aby niweczyć poprzednie, autentyczne objawienia. Często nowe „objawienie” wzbudza sensację, aby odwrócić uwagę wiernych od prawdziwych orędzi Bożych, które zostają zlekceważone i całkowicie zapomniane. Takie przykłady w historii miały już miejsce: w czasach św. Teresy z Avila i św. Jana od Krzyża pojawiły się Magdalena od Krzyża i inna, tzw. stygmatyczka z Lizbony, z fałszywymi objawieniami, aby przeszkadzać i, jeśli to możliwe, zniszczyć wielkie dzieło wymienionych świętych. Fałszywa wizjonerka Nicole Tavernier chciała przeszkodzić bł. Acarie i kard. de Bérulle w odnowieniu życia zakonnego we Francji. Pani Guyon i fałszywi święci jansenizmu starali się zniszczyć apostolat św. Jana Eudes, św. Małgorzaty Marii, św. Ludwika Grignion de Montfort. Krótko po objawieniach Matki Bożej w Lourdes zjawiły się w jego okolicach dziewczynki, u których stwierdzono nadzwyczajne zjawiska i które powiedziały, że objawiła się im Matka Boża. Tak miało być zdyskredytowane objawienie w Lourdes. Po objawieniach fatimskich można stwierdzić chyba najwięcej diabelskich oszustw – z ich pomocą diabeł chce za wszelką cenę powstrzymywać wiernych i dostojników Kościoła od wypełniania próśb Matki Bożej z Fatimy i w ten sposób powstrzymywać realizację wielkich obietnic z nimi związanych: uratowanie niezliczonych dusz od potępienia, nawrócenie Rosji, triumf Niepokalanego Serca N.M.Panny. Trzeba zauważyć, że wszystkie te szatańskie przedsięwzięcia miały własne „cuda, znaki, proroctwa, orędzia”. Szatan próbuje szkodzić prawdziwym objawieniom i zmniejszyć nadprzyrodzone owoce przede wszystkim przez pułapkę fałszywych objawień, aby oderwać gorliwych i prostych wiernych od źródła łask i prowadzić ich do błędu przez duchowe i materialne ciekawostki.

Podsumowanie. Jeśli tylko jedno kryterium jest negatywne, to objawienie nie pochodzi od Boga, według wspomnianej zasady: bonum ex integra causa, malum ex quocumque defectu. Jeśli wszystkie kryteria są pozytywne, i to w sposób trwały, kompetentny autorytet ma ogłosić autentyczność objawienia. Z tego wynika, że ostateczny, pozytywny osąd nie może być ogłoszony przed zakończeniem objawień, a nawet jakiś czas musi upłynąć, aby owoce stały się bardziej widoczne.

Badania uzupełniające

W celu pełnego zrozumienia zjawisk nadnaturalnych Kościół klasyfikuje je, aby w ten sposób lepiej odróżnić prawdę od błędu, prawdziwe wydarzenia mistyki od zjawisk metapsychicznych albo psychopatologicznych bądź nawet spirytystycznych. Tak samo należy rozróżniać różne rodzaje wizji (intelektualnych, imaginatywnych, cielesnych, pseudocielesnych), aby stwierdzić ich wartość nadprzyrodzoną. Z powodu podobieństwa zjawisk diabelskich z objawieniami Boskimi (zob. ostatnie kryterium) zewnętrzny wygląd prawdziwych nadprzyrodzonych wydarzeń mistycznych może być dla niedoświadczonego oka podobny do opętania. Wyjaśnienie różnic i podobieństw pomaga wiernym lepiej rozeznać duchy. Tak samo trzeba traktować pojawiające się charyzmaty: w jakiejś mierze mogą być spowodowane przez złego ducha, do jakiegoś stopnia mogą być wynikiem interwencji samego Boga.

Trzeba analizować „objawienie” również na tle zaangażowanych osób, które same nie są wizjonerami, lecz mają wielki na nich wpływ, a czasem są właściwymi kierownikami „objawienia”. W jaki sposób wizjoner jest od nich zależny? Jakie są motywy tych osób? Jakie są reakcje wizjonera na ich działanie, jakie pod ich wpływem? Jakie są u nich owoce nadprzyrodzone?

Wyrok kanoniczny

Osąd kanoniczny jest wynikiem badania kanonicznego. Wartość wyroku zależy od wartości badania. Jeśli badania dokonano w sposób powierzchowny albo jednostronny, to wyrok jest nieważny (jest to szczególnie istotne w dobie charyzmatyzmu, jeśli biskup – pierwszy odpowiedzialny za proces kanoniczny – jest charyzmatykiem albo modernistą). Trzeba pod tym względem przyjrzeć się badaniom kanonicznym objawień w La Salette, Lourdes, Pontmain, Fatimie etc.: odpowiedź na zastrzeżenia, zarzuty, wszelkie możliwe argumenty przeciw.

Odpowiedzialność pasterzy jest wielka. Kardynał Alfredo Ottaviani przypomina: „Jest prawo i obowiązek Magisterium kościelnego, aby rozstrzygnąć o prawdzie i naturze zjawisk czy objawień, o których mówi się, że są specjalną interwencją Boga”. Przez prawdziwe orędzia Pan Bóg przekazuje Kościołowi swą świętą wolę, aby w każdym czasie przez szczególną interwencję ukazać swe nieskończone miłosierdzie, pokazać intencje swego Boskiego Serca nad ludźmi oraz pomagać wiernym w osiągnięciu wiecznego zbawienia, szczególnie w trudnych czasach. Lekceważenie prawdziwych interwencji Boga przez zaniedbanie badania kanonicznego jest zbrodnią ze strony odpowiedzialnych za to w Kościele.

Pasterze mają zatem obowiązek rozpoznania i zatwierdzenia autentycznych Boskich objawień. Jeśli Bóg mówi dla dobra swego Kościoła, to pasterze mają ciężki obowiązek rozpoznać Jego głos i być mu posłuszni. Jak to widać w objawieniach Najświętszego Serca Pana Jezusa w Paray le Monial, w objawieniach Matki Bożej w Guadalupe, rue de Bac, Lourdes, Fatimie, Pan Bóg używa tego szczególnego środka łaski w przewidywaniu apokaliptycznego dramatu na końcu czasów. Nie chodzi tu zatem o dodatkowe wsparcie, które można by było zlekceważyć, lecz o niezbędną pomoc, którą Bóg w czasach konieczności udziela jako środka zbawienia – na pierwszym miejscu różaniec, dalej nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Serca N.M.Panny. Kościół nauczający i wierni muszą uwzględnić tę wolę Bożą.

Jeśli nadprzyrodzoność jest stwierdzona, autorytet kościelny ma obowiązek dokonać badania orędzi przekazanych przez wysłannika Boga, np. bp Laurence w deklaracji kanonicznego wyroku Kościoła, według którego „Niepokalana Matka Boża rzeczywiście objawiła się Bernadetcie Soubirous”, publicznie zapewnia, że jego stanowczą wolą jest być posłusznym wymaganiom Matki Bożej, wyrażonym podczas objawień w Lourdes. Jeśli natomiast po deklaracji autentyczności pasterze zaniedbują realizacji wymagań wyrażonych w objawieniach, jest to z ich strony jawne nieposłuszeństwo, które często będzie ukarane zaślepieniem. Tak np. św. Joanna z Orleanu została potępiona, orędzia fatimskie są do dzisiejszego dnia wzgardzone, a orędzie z La Salette jest zwalczane chociażby przez strażników sanktuarium…

Przeciwnie, jeśli zjawisko jest rozpoznane jako nienadprzyrodzone albo diabelskie, hierarchia ma ciężki obowiązek zdemaskowania i potępienia go. Z największym naciskiem Pan Jezus (i po Nim św. Paweł) ostrzegał przed fałszywymi prorokami. Taka denuncjacja musi być dokonana w ten sam sposób, jak potępienie herezji. Tolerować bez interwencji zjawiska, które na pewno nie pochodzą od Boga – a zatem od diabła – jest narażeniem na niebezpieczeństwo utraty wiary i zbawienia wiernych, jest też wzgardzeniem świętości Boskiego majestatu. Z drugiej strony można często zauważyć, że skoro kompetentny autorytet wypełnił swój obowiązek, odkrywając diabelskie oszustwa pewnych zjawisk, one same zanikają. Tymczasem przez obojętność, lekceważenie albo nawet współudział pasterzy owe zjawiska mogą się przedłużać i w ten sposób pozwalają ojcu kłamstwa dokonywać „cudów i wielkich znaków”, aby doprowadzić do jak największego zgorszenia wiernych.

Według tych zasad należy badać wszystkie zjawiska nadnaturalne, jak na przykład te w Oławie, Medjugorie, Garabandal – i inne.

Strona głównaKapliceKomunikaty duszpasterskieMultimedia„Zawsze Wierni”KontaktKsięgarnia wysyłkowa

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X

© 1997—2017 Wydawnictwo Te Deum sp. z o.o.