Św. Jadwigi, Wdowy [3 kl.]

Inne serwisy:

Krucjata eucharystyczna
KOMUNIKATY
Św. Pius X Rekolekcje ignacjańskie Mały modlitewnik łaciński Krucjata różańcowa Filozofia św. Tomasza z Akwinu Katecheza DVD dla kapłanów Mszalik codzienny
Zawsze wierni nr 4/2018 (197)

bp Alfonso de Galarreta

Dziewica, żona i matka

W trakcie niniejszej konferencji chciałbym zaprezentować Wam pewne przemyślenia, oparte na Ewangelii oraz doktrynie katolickiej, jak również zachęcić Was do oderwania się na chwilę od otaczającej nas przygnębiającej rzeczywistości i skierowania wzroku na Świętą Rodzinę – Jezusa, Maryję i Józefa – zwłaszcza zaś na Najświętszą Maryję Pannę, będącą wzorem dla każdego chrześcijanina, głównie jednak dla chrześcijańskich żon i matek.

Atak na rodzinę

Przypadło nam żyć w czasach, jakich nadejścia w całej minionej historii rodzaju ludzkiego oraz w historii Kościoła nigdy sobie nie wyobrażano: w czasach brutalnego i skoordynowanego ataku na instytucję rodziny, na małżeństwo oraz na małżonków, na rodziców oraz na dzieci. Jest to atak na porządek naturalny, przede wszystkim jednak na porządek nadprzyrodzony, tj. na sakrament małżeństwa oraz na świętość rodziny. I trzeba niestety powiedzieć, iż do ataku tego – co najbardziej chyba szokujące – przyłączyli się ludzie piastujący najwyższe urzędy w Kościele.

Jest faktem powszechnie znanym, że bardzo znacząca liczba pasterzy Kościoła, ludzi tworzących jego hierarchię, pragnących żyć w zgodzie ze światem współczesnym i wyciągnąć ostateczne konsekwencje z liberalnych zasad przyjętych przez II Sobór Watykański, zdeterminowana jest przeprowadzić w nauczaniu moralnym Kościoła prawdziwą rewolucję.

Nie jest to jednak właściwy moment na zagłębianie się w ten temat. Dla celu niniejszej konferencji wystarczy pamiętać, że w Kościele – i to niepokoi nas najbardziej jako katolików – jesteśmy obecnie świadkami systematycznych prób wypaczania nauki o rodzinie oraz atakowania w bezprecedensowy sposób świętości małżeństwa, a także, co daleko gorsze, świętości samego Kościoła, poprzez atakowanie Jego doktryny, Jego dyscypliny, Jego instytucji i Jego członków.

Remedium

Łatwo więc zrozumieć, że w obliczu wszystkich tych przejawów bezbożności i herezji niezwykle pożyteczne jest dla nas rozważanie, bronienie, a przede wszystkim życie ideałem Świętej Rodziny, naśladowanie przykładu Niepokalanej, owego arcydzieła Bożego pośród istot ludzkich, a równocześnie kierowanie naszego spojrzenia i naszych modlitw ku Tej, która jest opiekunką oraz strażniczką wiary i cnoty, prawdy i świętości.

Ideał niemożliwy do naśladowania?

W momencie tym ktoś mógłby wysunąć obiekcję, iż ideał, jaki Ona sobą reprezentuje, jest tak niedościgniony, tak wzniosły, wręcz nie z tego świata, iż osiągnięcie go przez nas wydaje się być absolutnie niemożliwe. Na zarzut ten odpowiadamy słowami Chrystusa Pana: „Bądźcie doskonali, jako i Ojciec wasz niebieski doskonały jest” (Mt 5, 48). Jak mówi św. Hieronim: „Bóg nie żąda rzeczy niemożliwych, ale uczy i wymaga doskonałości”.

Św. Augustyn naucza, że niezrównany przykład Świętej Rodziny z Nazaretu uwypukla duchowy i nadprzyrodzony aspekt małżeństwa chrześcijańskiego. Podkreślając wartość głównego celu życia małżeńskiego, jakim jest dawanie nowych dzieci Kościołowi, przykład Świętej Rodziny ukazuje wzniosłość zjednoczenia serc małżonków, zachęcając ich do doskonałego praktykowania cnót ewangelicznych.

Tak więc pragniemy rozważyć to, co w małżeństwie i macierzyństwie najwznioślejszego i najdoskonalszego, ideał cnót, które każda pozostająca w związku małżeńskim niewiasta ma naśladować i praktykować, aby stopniowo postępować w doskonałości chrześcijańskiej żony oraz matki, której wzorem jest Najświętsza Maryja Panna.

Z tego też powodu rozważać będziemy najpierw rolę Najświętszej Dziewicy jako małżonki św. Józefa, następnie zaś jako Matki naszego Pana Jezusa Chrystusa. Na zakończenie przedstawimy kilka wniosków praktycznych stosujących się do katolickiej żony oraz matki.

Najświętsza Maryja Panna jako małżonka św. Józefa

Dlaczego małżeństwo? Jako pierwsze nasuwa się nam pytanie, dlaczego Najświętsza Maryja Panna dobrowolnie wybrała stan małżeński? Ostatecznym powodem była tu doskonała zgodność Jej woli z wolą Bożą, całkowite samowyrzeczenie i oddanie się w Jego ręce. Maryja raczej podporządkowywała się planom Opatrzności niż je przewidywała. Stan małżeński wybrała również z tego powodu, iż uznawała go za nie tylko do pogodzenia z Jej ślubem dziewictwa, ale też bardzo w tej sytuacji stosowny – biorąc pod uwagę ówczesną pozycję młodej dziewczyny żydowskiej pochodzącej z rodu Dawida. Poślubiła św. Józefa ze względu na łączący ich ideał czystości i dziewictwa.

Widzimy więc, że plany Opatrzności Bożej w podziwu godny sposób ukierunkowane były na dziewicze zrodzenie Mesjasza, Wcielenie naszego Pana Jezusa Chrystusa oraz dzieło Odkupienia.

Stosowność małżeństwa Najświętszej Maryi Panny

Dlaczego małżeństwo to odpowiadało obecnej kondycji rodzaju ludzkiego? Wśród powodów, jakie podaje św. Tomasz, zwłaszcza dwa posiadają szczególne znaczenie dla naszych rozważań.

Stosowne było ono po pierwsze, dlatego iż symbolizować miało zjednoczenie Chrystusa i Kościoła, związek, w którym Kościół, choć sam zachowuje dziewictwo, zjednoczony został ze swym Oblubieńcem, Chrystusem. Choć związek ten symbolizuje w istocie każde małżeństwo, małżeństwo Dziewicy i św. Józefa symbolizuje zjednoczenie w sposób doskonały. Tak jak Maryja jest figurą i archetypem Kościoła, tak też Kościół, pozostając dziewiczy, jest niemniej płodny za sprawą Ducha Świętego. Ta zachwycająca alegoria rzuca nowe światło na wzniosłość małżeństwa chrześcijańskiego, jak bowiem pisze św. Paweł: „Żony niech będą poddane swoim mężom jak Panu, ponieważ mąż jest głową żony, jak Chrystus jest głową Kościoła: On, Zbawiciel ciała jego. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony swoim mężom we wszystkim. Mężowie, miłujcie żony wasze, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał samego siebie za niego, aby go uświęcić […]” (Ef 5, 22–26). Bez wątpienia Maryja oraz św. Józef w pełni realizowali ten ideał, dając w ten sposób przykład małżeństwom chrześcijańskim.

Po drugie stosowne było, aby w jednej i tej samej osobie, w osobie Najświętszej Maryi Panny, czczone było równocześnie dziewictwo oraz macierzyństwo, dając w ten sposób trwały odpór argumentom tych wszystkich, którzy ośmieszaliby i atakowali jedno lub drugie, albo też oba – jak to ma miejsce w czasach nam współczesnych. Możemy również dodać, iż stanowi to naukę dla chrześcijańskich żon, stawiając przed ich oczyma wzór wstrzemięźliwości i czystości.

Prawdziwe małżeństwo

Niektórzy ludzie, niezdolni pogodzić ze sobą dziewictwa i małżeństwa, poddają w wątpliwość, a nawet negują prawdziwość małżeństwa pomiędzy Maryją i Józefem. Niemniej jednak trzeba powiedzieć, iż fakt ten jest absolutnie bezdyskusyjny, jako że Pismo św. poświadcza to w sposób jasny i jednoznaczny.

Św. Mateusz pisze: „Jakub zrodził Józefa, męża Maryi, z której się narodził Jezus, którego nazywają Chrystusem” (Mt 1, 16), w kolejnych zaś wersach: „Józef zaś, mąż jej, będąc sprawiedliwy […]” (Mt 1, 19). Ewangelista nadaje Najświętszej Dziewicy miano małżonki: „Józefie, synu Dawidów, nie bój się przyjąć Maryi, małżonki swej […]” (Mt 1, 20) i podaje tego powód: „[…]albowiem co się w niej poczęło, z Ducha Świętego jest” (Mt 1, 20).

Św. Łukasz, relacjonując związaną z nakazanym przez Augusta spisem ludności podróż Świętej Rodziny z Nazaretu do Betlejem, pisze: „Poszedł też i Józef z Galilei, z miasta Nazaret do Judei, do miasta Dawidowego, które zowią Betlejem, dlatego, że był z domu i pokolenia Dawidowego, aby dać się zapisać z Maryją, poślubioną sobie małżonką brzemienną” (Łk 2, 4–5).

Ewangelie nazywają Józefa ojcem Chrystusa, Jezusa zaś synem Józefa. Oprócz tego Maryja i Józef nazywani są w nich rodzicami Jezusa. Jedyne wytłumaczenie owego faktu jest takie, że Józef, poprzez prawdziwe i prawomocnie zawarte małżeństwo, był mężem Maryi. Św. Augustyn komentuje to następująco: „Oboje godni byli, zawarłszy ze sobą prawdziwe małżeństwo, nazywani być rodzicami Chrystusa, i nie tylko [Maryja] godna była być nazywaną matką Chrystusa, ale również [Józef] Jego ojcem, jako małżonek Jego matki; a jest on ojcem i małżonkiem nie poprzez więź ciała, ale przez więź miłości”. Tak więc Józef i Maryja żyli w prawdziwym małżeństwie.

Główny cel i dobra małżeństwa

Św. Tomasz pisze, że „związek między Dziewicą, Matką Boga, a Józefem, był prawdziwym małżeństwem, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że osiągnął pełnię zasadniczą […] Istota małżeństwa polega na pewnego rodzaju niewidzialnym związku dusz, dzięki któremu jeden małżonek winien zachować wierność drugiemu w sposób niepodzielny”.

Wskazawszy, że małżeństwo ich urzeczywistniło również drugie dobro, którym jest wychowanie potomstwa, św. Tomasz kończy swe rozważania cytując znane słowa św. Augustyna: „W rodzicach Chrystusa wszystkie dobra małżeńskie zostały osiągnięte: potomstwo, wiara i sakrament. Potomkiem jest sam Pan Jezus, wiara, bo nie ma cudzołóstwa, sakrament, bo nie ma rozwodu”.

To właśnie te dobra małżeństwa, urzeczywistnione w sposób wybitny przez św. Józefa i Najświętszą Maryję Pannę, atakowane są obecnie nawet wewnątrz Kościoła, poprzez propagowanie „odpowiedzialnego rodzicielstwa” oraz Komunii św. dla „rozwiedzionych, którzy zawarli kolejne związki”.

Najwznioślejsza doskonałość

Wypada nam teraz zastanowić się nad wzniosłym zjednoczeniem Dziewicy ze św. Józefem; musiała istnieć pomiędzy nimi wyjątkowo doskonała harmonia serc oraz uczuć. Nie sposób wyobrazić sobie, aby Zbawiciel, który przygotował dla siebie tak doskonałą Matkę, nie obdarzył również zawczasu obfitością łask Jej małżonka, głowy rodziny, którego sam nazywać miał swym „ojcem”.

Z konieczności istnieć musiała pomiędzy nimi harmonia serc oraz woli, uczuć i wzajemnego zrozumienia. Fakt ten implikuje jednak istnienie także u św. Józefa najbardziej wzniosłych cnót i doskonałości, dzięki którym zjednoczenie ich serc wznieść się mogło na takie wyżyny. Doskonałość Maryi wymagała również doskonałości Józefa oraz najściślejszej harmonii jego serca z Jej Niepokalanym Sercem, z czego wnioskować możemy, jak doskonały i wzniosły był ich związek małżeński.

Małżeństwo i dziewictwo

Jak możemy pogodzić małżeństwo Najświętszej Maryi Panny z Jej ślubem dziewictwa? Według św. Tomasza, jak również w opinii najwybitniejszych mariologów, Bóg dał Maryi pewność, że małżeństwo to nie tylko nie splami w jakikolwiek sposób Jej czystości, ale też, że było dla Niej nieodzowne. I Maryja przyjęła z ręki Boga św. Józefa, który – jako Jej najczystszy oblubieniec – ożywiony był tymi samymi wzniosłymi pragnieniami.

W rzeczywistości małżeństwo Maryi, nie rzucając cienia na Jej dziewictwo, uwypukliło dodatkowo jego niedoścignioną doskonałość. Bossuet pisze: „Św. Augustyn odnajduje te trzy więzi w małżeństwie św. Józefa i pokazuje nam, że wszystkie one przyczyniają się do ochrony jego dziewictwa. W świętym kontrakcie, poprzez który Józef i Maryja oddali się sobie nawzajem, widzimy tryumf czystości. Maryja należała bowiem do Józefa, a Józef do Maryi, a ich małżeństwo było najprawdziwsze, ponieważ oddali się oni sobie wzajemnie. Jak? Czystości – oto twój tryumf. Każde z nich scedowało na drugą stronę prawo do strzeżenia swej czystości. Tak, Maryja miała prawo strzec dziewictwa Józefa, a Józef miał prawo strzec dziewictwa Maryi. Te właśnie śluby ich jednoczyły, taki właśnie wiązał ich kontrakt. Dwoje dziewic zjednoczyło się w tym celu, by każde z nich mogło zachować drugie dla wieczności, dzięki zgodności ich czystych pragnień. To tak, jakbyśmy widzieli dwie gwiazdy wchodzące w koniunkcję jedynie poprzez połączenie swego blasku. Więź tego małżeństwa, mówi św. Augustyn, jest tym bardziej silna: obietnice, jakie poczynili sobie wzajemnie, były tym bardziej niewzruszone, że były one bardziej święte” (1 Panegiryk o św. Józefie).

Autorytet i posłuszeństwo w Świętej Rodzinie

Opowiadając o poszukiwaniach i odnalezieniu Jezusa w świątyni jerozolimskiej Ewangelia pokazuje nam wyraźnie, jak wyglądała sprawa autorytetu i posłuszeństwa w Świętej Rodzinie. Uznając pierwszeństwo św. Józefa, Dziewica Maryja mówi do Jezusa: „Oto ojciec twój i ja, bolejąc, szukaliśmy cię”, Ewangelista zaś zwięźle charakteryzuje stosunek pomiędzy Rodzicami oraz Dzieckiem: „a był im poddany” (Łk 2, 48 i 51).

Ewangelie ukazują szczególną rolę św. Józefa na wiele różnych sposobów: przykładowo, podając rodowód Zbawiciela, czy też podając relację o ucieczce do Egiptu, w której podkreślone zostało posłuszeństwo Najświętszej Dziewicy. We wszystkich tych opisach uwagę zwraca doskonałe i niezmienne poddanie Maryi Józefowi, Jezusa zaś Józefowi i Maryi. Mamy tu do czynienia z poruszającym i znamiennym odwróceniem dwóch porządków: porządku doskonałości oraz porządku hierarchicznej władzy. W porządku godności pierwsze miejsce zajmuje Jezus, po Nim zaś Maryja i Józef; pod względem hierarchii rodzinnej porządek jest odwrócony: pierwsze miejsce zajmuje Józef, po nim zaś Maryja i Jezus.

Posłuszeństwo oraz pokora tego dobrowolnego podporządkowania się Zbawiciela i Maryi stanowić będą przez wszystkie wieki najlepszą odpowiedź dla buntowniczych dusz, które nie szanują ani nie okazują uległości porządkowi ustanowionemu przez samego Boga.

Wzajemna miłość

Rozważmy teraz miłość wzajemną małżonków. Najświętsza Maryja Panna poślubiła św. Józefa w sposób całkowicie dobrowolny i nieprzymuszony. Nie ulega wątpliwości, że Jej Niepokalane Serce kochało go prawdziwą miłością narzeczonej oraz żony.

Posłuszna Bożemu natchnieniu i zgodnie z planami Opatrzności wstąpiła w związek małżeński i gotowa była darzyć swego oblubieńca szczerym uczuciem. Czyniła to z całą prostotą, szanując porządek miłości i idąc za wolą Bożą. Jakiż to wspaniały przykład dla młodych chrześcijanek w wyborze zarówno stanu życia jak i przyszłego małżonka!

Tak więc miłość Maryi i Józefa była prawdziwą miłością męża oraz żony. Św. Augustyn z zachwytem pisał o harmonii tego małżeństwa, w którym panowała doskonała jedność myśli, pragnień, serc oraz woli. Zespoleni tą miłością dzielili ze sobą radości oraz troski – jak to widzimy w relacjach ewangelicznych odnoszących się do dzieciństwa Zbawiciela – kochali Go niejako jednym sercem.

Św. Józef jako wzór

Z tego, co przed chwilą powiedzieliśmy, możemy wyciągnąć pewien praktyczny wniosek: św. Józef jest wzorem zarówno dla mężów jak i dla dusz poświęconych Maryi. Jak uczy św. Tomasz, kiedy Bóg powierza komuś określoną misję, daje mu również wszelkie łaski konieczne do jej wypełnienia. Bez wątpienia było tak również w przypadku św. Józefa jako oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. I podobnie jest w przypadku wszystkich małżonków – otrzymują oni wszelkie potrzebne łaski głównie poprzez sakrament małżeństwa.

Jednakże łaską nieodzowną do tego, aby móc stać się doskonałym oblubieńcem Najświętszej Maryi Panny, była łaska całkowitego i trwałego samowyrzeczenia oraz oddania się Jej, tak, aby móc prowadzić życie w najściślejszym z Nią zjednoczeniu. A tego rodzaju całkowite i trwałe oddanie dokonuje się właśnie poprzez śluby małżeńskie.

Św. Józef oddał się Maryi całkowicie, podobnie jak Maryja oddała się św. Józefowi. Ten kto kocha, daje samego siebie, a im czystsza jest jego miłość, tym bardziej pełny i doskonały jest jego dar. Dziewica Maryja była niejako osią, wokół której obracało się życie św. Józefa, był z Nią zjednoczony umysłem, sercem oraz działaniem.

Z tego też powodu żył on całkowicie oraz stale z Maryją i dla Maryi. Z Maryją: w Jej towarzystwie, w Jej obecności. Z Nią żył, modlił się, radował się i cierpiał; z Nią w życiu oraz w śmierci. Dla Maryi: zawsze czynił wszystko z miłości dla Niej, aby sprawić Jej radość, aby Ją wspierać, aby Ją chronić i otaczać czcią. Z tego właśnie powodu św. Józef jest doskonałym wzorem dobrego męża, a zarazem patronem i przykładem dla każdej osoby poświęconej Najświętszej Dziewicy.

Najświętsza Maryja Panna jako Matka Chrystusa

Najświętsza Maryja Panna jest rzeczywiście i prawdziwie Matką Boga, jako że zrodziła wedle ciała Wcielone Słowo Boże. Można to wydedukować z całkowitą pewnością z dwóch prawd wyraźnie wyrażonych w Piśmie Świętym: że Maryja jest Matką Jezusa oraz że Jezus jest Bogiem.

Jednym ze skutków Bożego Macierzyństwa Maryi było zbudowanie autentycznej więzi pomiędzy Najświętszą Dziewicą oraz Bogiem, jak również bardzo szczególnej relacji pomiędzy Nią a każdą z osób Trójcy Przenajświętszej. Z tego właśnie powodu nazywana była „dopełnieniem Trójcy”. Być może najbardziej godnym podziwu aspektem Jej relacji z Synem, z Jezusem, jest Jej doskonałe podobieństwo do Niego oraz istniejąca pomiędzy Nimi pełna harmonia.

Harmonia w porządku nadprzyrodzonym

Po pierwsze, istniała pomiędzy Nimi harmonia w porządku nadprzyrodzonym. Wiemy, jakie bogactwo cnót oraz pełnia łask przepełniały duszę Maryi. Choć świętość danego człowieka stanowi zasadniczo odzwierciedlenie świętości Zbawiciela, Wspólnego Wzoru, odzwierciedlenie to w każdej duszy i u każdego świętego znajduje różny wyraz. U Najświętszej Maryi Panny jednak uwagę zwraca Jej doskonałe podobieństwo, dzięki któremu zdolna była w pełni jednoczyć się ze swym Boskim Synem, prawdziwa duchowa harmonia pozwalająca Jej w pełni rozumieć Jego Serce, podobnie jak to ma miejsce w przypadku każdego matczynego serca. Nieskazitelność i doskonałość Jezusa dotyczyły przede wszystkim sfery ducha, tak więc podobnie musiało być w przypadku Maryi – jaśniała Ona pełnią łaski, mądrości oraz wszelkich cnót.

Harmonia cielesna i psychologiczna

Podobnie jak istniało pomiędzy Jezusem a Maryją ścisłe podobieństwo w porządku nadprzyrodzonym, tak też istniała pomiędzy Nimi harmonia w porządku naturalnym. Działanie Ducha Świętego urzeczywistniło macierzyństwo Najświętszej Dziewicy w całej pełni: przekazała Ona życie Zbawicielowi w sposób doskonały, a więc również swe przymioty należące do porządku naturalnego.

Jeśli, zgodnie z prawami natury, przekazywanie życia przez matkę skutkuje pewnym fizycznym i psychologicznym podobieństwem pomiędzy nią a dzieckiem, w tym konkretnym przypadku – wobec braku ziemskiego ojca – podobieństwo to musiało być szczególnie silne.

Jezus był więc pod względem fizycznym bardzo podobny do Maryi: doskonałość Jego ciała stanowiła odzwierciedlenie doskonałości Jej nieskalanego ciała. A, jako że konkretny temperament połączony jest z elementem cielesnym, istniało też pomiędzy Nimi wybitne podobieństwo psychologiczne.

Boża Opatrzność, formując ciało Maryi, miała na względzie człowieczeństwo, jakie przybrać miało z Niej Słowo, podobnie, jak stwarzając Jej najczystsze Serce, miało na względzie Najświętsze Serce Zbawiciela.

Jej miłość do Jezusa

Pomiędzy Jezusem a Maryją istniała harmonia uczuć, harmonia miłości. W Maryi miłość i oddanie dla Boga połączone były na miarę pełni otrzymanych przez Nią łask, z pełną czułości miłością do Jej Syna, podobnie jak u najczulszych matek względem najukochańszego dziecka, w stopniu odpowiadającym nieskończonej doskonałości naturalnej i nadprzyrodzonej Chrystusa Pana.

Aby pojąć wyjątkową intensywność Jej matczynej czułości pamiętać trzeba, że Niepokalane Serce Maryi obdarzone zostało wyjątkową wrażliwością, pełnią łaski oraz przygotowane przez Boga, aby uczynić Ją zdolną – jako Współodkupicielkę – do współcierpienia z Jezusem. Dochodził do tego wyjątkowy fakt, że Jej Boski Syn – nie posiadając naturalnego ojca – był w szczególny sposób całkowicie Jej Dzieckiem.

Był On zarówno Bogiem, jak i Jej Synem! Całkowicie Jej a zarazem najcenniejszym skarbem, arcydziełem Bożym, Bogiem-Człowiekiem.

Jej miłość do nas

Jednakże miłość Najświętszej Maryi Panny do Jezusa nie mogła być nigdy oddzielona od Jej miłości do nas. Nie mogła Ona ani na chwilę przestać myśleć o Jezusie, jako o naszym Zbawicielu, którego ofiara miała być ceną naszego Odkupienia, ofiara, która była samym celem Jej macierzyństwa. Tak więc Jej matczyna czułość wylewała się – od chwili Zwiastowania, poprzez Kalwarię, aż po Wniebowzięcie – na każdego z nas. Ponieważ zaś rzeczy o podobnej wartości kochane są przez nas w równym stopniu, mając przed oczyma wspaniałą wizję Odkupienia oraz miłości, w której Jezus ukazany Jej został jako Żertwa ofiarna za zbawienie wszystkich dusz, każdy z nas uzyskał w Jej oczach w pewien sposób taką samą wartość i stał się obiektem miłości równie czułej, co sam Jezus. Kochała nas więc i nadal kocha tą samą miłością, jaką kocha Jezusa, jako członki Ciała Mistycznego, którego jest On Głową. Na pewien sposób miłość oraz czułość, którymi darzyła Jezusa, spłynęła na nas wszystkich.

Cechy Jej miłości

Z tego, co powiedzieliśmy dotychczas, jak również z mówiących o Najświętszej Maryi Pannie ustępów Ewangelii wywnioskować możemy najważniejsze cechy miłości Jej macierzyńskiego serca: jest to miłość tak nadprzyrodzona, jak i naturalna, niezrównana w hojności i zarazem czuła, prosta i serdeczna, silna i ofiarna, aż po całkowite samo-wyrzeczenie.

Zakończenie

Przyszedł teraz czas na wyciągnięcie praktycznych wniosków. W oparciu o powyższe rozważania o Najświętszej Maryi Pannie oraz o uczuciach ożywiających Jej Niepokalane Serce jesteśmy w stanie przedstawić ideał katolickiej żony oraz matki. Ideał ten określić można mianem powołaniem do miłości, miłości hojnej i gotowej na ofiarę z całej swojej istoty. Katolicka żona i matka powinna być całkowicie oddana swemu mężowi oraz dzieciom, być sercem domu oraz więzią spajającą całą rodzinę.

A jakie powinny być cechy tej miłości? W stosunku do męża powinna ona przyjmować formę miłości wiernej, niewzruszonej, czystej i skromnej, okazującej mu należny szacunek i posłuszeństwo.

W stosunku do dzieci powinna być przede wszystkim duchowa i nadprzyrodzona. I chciałbym położyć na to szczególny nacisk. Odnosi się to zresztą również do ojców. Św. Augustyn pisze, że „zaprawdę, celem zrodzenia jest [duchowe] odrodzenie, innymi słowy, aby ci, którzy narodzili się jako dzieci tego świata, narodzili się na nowo jako dzieci Boże”. W innym zaś miejscu dodaje: „Ustanowienie małżeństwa pomiędzy chrześcijanami nie miało na celu dawania życia dzieciom [jedynie po to] aby nie wyszły one poza ten świat, ale aby odrodziły się w Chrystusie, tak aby nigdy nie mogły się od Niego odłączyć”. Gdzie indziej natomiast pisze: „Począwszy dzieci trzeba przyjmować je z miłością i pilnie nauczać pobożnego życia”.

Szczególnym przywilejem matki jest przekazywanie prawd wiary, formowanie Jezusa w sercach swych dzieci, uczenie ich pobożności, miłości i bojaźni Bożej. Jej główną misją powinno być wyniesienie ich do porządku nadprzyrodzonego w taki sposób, aby na nim pozostały, dając im solidny fundament duchowy. Celem małżeństwa nie jest jedynie posiadanie potomstwa, ale rodzenie nowych dzieci dla Kościoła i dla nieba.

Jej miłość do wszystkich członków rodziny powinna być czuła, usłużna, ofiarna i pogodna. W głównej mierze to właśnie matka jest opiekunką ogniska domowego, to dzięki niej dom staje się dla całej rodziny oazą bezpieczeństwa i pokoju.

I na koniec, miłość jej powinna być gotowa na wyrzeczenia i ofiary, akceptująca rozłąkę z dziećmi, gdy pragną one założyć własne rodzinny lub oddać się służbie Bogu, a nawet gotowa do wytrwałego błagania Boga ze łzami o ich nawrócenie, jak to czyniła św. Monika: „Nie może się to stać, żeby syn takich łez miał zginąć”. I wyprosiła w ten sposób dla nas św. Augustyna.

Powołanie chrześcijańskiej żony i matki jest powołaniem do miłości, która jest zarówno czuła, co wymagająca. Jest powołaniem do bycia w rodzinie oraz w świecie odzwierciedleniem Niepokalanego Serca Maryi, Matki Boga i naszej Matki.

Na zakończenie chciałbym zacytować słowa św. Bernarda: „Jest Ona przeto ową szlachetną gwiazdą powstałą z Jakuba (Lb 24, 17), której promień rozświeca świat cały, której blask i na wysokościach świeci i przenika podziemia, nawiedzając zaś ziemię i ogrzewając raczej dusze niż ciała, ożywia cnoty, tępi występki. Ona jest Gwiazdą wspaniałą i szczególną, wyniesioną ponad to morze wielkie i przestronne, świecącą zasługami, przykładami jaśniejącą”.

„O, ktokolwiek jesteś, jeżeli widzisz, że w biegu doczesnego żywota wśród burz raczej i nawałnic się miotasz, aniżeli chodzisz spokojnie po ziemi, nie odwracaj oczu od blasku tej Gwiazdy, jeśli nie chcesz, by cię burze pochłonęły. Jeżeli podnoszą cię wiatry pokus, jeżeli wpadasz na ostre kamienie dolegliwości, spoglądaj na Gwiazdę, wzywaj Maryję. Jeżeli miotają tobą nawałnice pychy, a może wygórowanej miłości własnej, a może zazdrości – spoglądaj na Gwiazdę, wzywaj Maryję. Jeżeli gniew albo chciwość, albo cielesna ponęta wstrząśnie wątłą duszy twej łodzią – podnoś wzrok do Maryi. Jeżeli ciebie, dręczonego ogromem win, zmieszanego brzydotą sumienia, przerażonego zgrozą sądu pocznie pochłaniać przepaść smutku albo bezdeń rozpaczy – myśl o Maryi. W niebezpieczeństwach, w utrapieniach, w wątpliwościach o Maryi myśl, Maryję wzywaj. Niech ci Ona nie schodzi z ust, niech nie odstępuje od serca; i byś mógł uprosić pomocnego Jej wstawiennictwa, nie spuszczaj z oka wzoru Jej postępowania. Idąc za Nią, nie zejdziesz na manowce; wzywając Ją, nie popadniesz w rozpacz; mając Ją w myśli, nie pobłądzisz. Gdy Ona cię podtrzymuje, nie upadniesz; gdy wstawia się, nie potrzebujesz się lękać; gdy przewodzi, nie zaznasz znużenia; gdy łaskę ci wyświadczy, dojdziesz do celu; a tak na samym sobie doświadczysz, że słusznie napisano: A imię Panny Maryja”.

Za „The Angelus” tłumaczył Tomasz Maszczyk

Strona głównaKapliceKomunikaty duszpasterskieMultimedia„Zawsze Wierni”KontaktKsięgarnia wysyłkowa

Najnowszy numer „Zawsze Wierni”

Najnowszy materiał do pobrania

Pokuta w duchu Fatimy

rekolekcje wielkopostne wygłoszone przez o. Tomasza OP

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X

© 1997—2018 Wydawnictwo Te Deum sp. z o.o.