Rocznica konsekracji bazylik śś. Piotra i Pawła, Apostołów [3 kl.]

Inne serwisy:

Krucjata eucharystyczna
KOMUNIKATY
Św. Pius X Rekolekcje ignacjańskie Mały modlitewnik łaciński Krucjata różańcowa Filozofia św. Tomasza z Akwinu Katecheza DVD dla kapłanów Mszalik codzienny
Zawsze wierni nr 1/2002 (44)

Michał A. Nowak (oprac.)

Wiadomości

Jan Paweł II wzywa do dyskusji na temat prymatu

Jak wiadomo, największą przeszkodę w tzw. dialogu ekumenicznym stanowi prymat świętego Piotra. W modernistycznej taktyce chodzi o to, aby prymat pomniejszyć, zredukować, sprowadzić do formy czysto honorowej. Jan Paweł II kolejny raz zachęca do dyskusji na temat samych podstaw ustroju Kościoła, jakim jest Urząd Piotrowy. „Dialog ekumeniczny powinien też ujmować nawet trudne tematy, takie jak urząd papieski” – napisał Jan Paweł II 13 listopada w orędziu do obradującego w Watykanie zgromadzenia plenarnego Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan. Ponadto zaapelował o wzmożenie wysiłków na rzecz ekumenizmu.

Wprawdzie, mimo wielu budzących nadzieję oznak, nie została jeszcze osiągnięta pełna jedność chrześcijan, ale u progu nowego tysiąclecia znaleźli się oni w nowej sytuacji, jakiej przed 50. laty nie można sobie było wyobrazić

– napisał Jan Paweł II.

W orędziu skierowanym na ręce przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan, kard. Waltera Kaspera, Jan Paweł II kolejny raz sformułował najważniejszy „dogmat” posoborowego Kościoła: „dla mnie osobiście i dla mojego pontyfikatu ekumenizm jest «priorytetem duszpasterskim»”, a „wytyczona przez Sobór droga jest nieodwracalna”. (na podst.: KAI, 13 XI 2001)

Kardynał członkiem Rotary Club

Jak donosi „Die Tagespost” z 17 listopada 2001, arcybiskup Paderbornu, kardynał Jan Joachim Degenhardt, został mianowany honorowym członkiem paramasońskiego Rotary-Club Paderborn-Kaiserpfalz. Warto przypomnieć, że biskup Degenhardt został kardynałem w roku 2001 i w powszechnej opinii miał być „konserwatywną” przeciwwagą dla kardynalatu posoborowego ekstremisty bp. Lehmanna.

Gen. Jaruzelski u Jana Pawła II

Nie szukałem w Papieżu podpory wobec moich problemów (...) nie prosiłem o rozgrzeszenie i poparcie. Ale sam fakt, że mnie przyjął, chyba świadczy o tym, że jakoś docenia też to, co zrobiłem pożytecznego

– oświadczył generał Wojciech Jaruzelski po prywatnej audiencji, jakiej Jan Paweł II udzielił mu 26 listopada. „Rozmowa trwała ponad pół godziny”, podkreślił gen. Jaruzelski, dodając, że było to już ósme spotkanie. Generał ujawnił, że przekazał „wyrazy głębokiego szacunku i pozdrowienia w imieniu prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który niezwykle ceni, niezwykle szanuje, niezwykle lubi Papieża”. (na podst.: KAI, 26 i 27 XI 2001)

Modelki w Watykanie

31 listopada podczas audiencji generalnej Jan Paweł II pozdrowił grupę modelek z turyńskiego stowarzyszenia „Turris Eburnea”. „Nie jesteśmy pustymi manekinami, ale prawdziwymi kobietami, ceniącymi wartości” – powiedziała agencji informacyjnej ZENIT 17-letnia Helena, jedna z uczestniczek audiencji. „Turris Eburnea”, czyli „Wieża z kości słoniowej”, to stowarzyszenie ludzi rozrywki założone przez ks. Michała Peyrona. Pokazy mody organizowane przez stowarzyszenie starają się przekonać widzów, że „zewnętrzne piękno kobiety stanowi odblask jej wewnętrznej godności”. (na podst.: KAI, 1 XI 2001; zob. też Zawsze wierni nr 1/2001 (38), Wiadomości: Jan Paweł II spotkał się z modelkami).

Radio Watykańskie uczciło pamięć Beatlesa

Radio Watykańskie uczciło pamięć rockowego muzyka i piosenkarza George’a Harrisona, członka brytyjskiego zespołu „The Beatles”, zmarłego 29 listopada w wieku 58 lat. Radio Watykańskie podkreśliło, że

zasługą tego muzyka jest popularyzacja religii Wschodu i koncertów, których celem są zbiórki na cele charytatywne. To on zorganizował pierwszy taki koncert w Nowym Jorku w 1971 roku na rzecz powstałego wówczas nowego państwa – Bangladeszu.

Tak oto radio, które uznawane jest za oficjalną rozgłośnię katolicką, docenia popularyzowanie przez Beatlesów sekt wschodnich, takich jak np. „Hare Kriszna”. Docenieni zostali również twórcy antychrześcijańskiej kultury rocka, jedni z głównych inspiratorów rewolucji obyczajowej z 1968 roku. Być może dzieje się tak dlatego, że większa część współczesnych hierarchów kościelnych nie została już wychowana w kulturze chrześcijańskiej: kulturze umiaru, harmonii, powściągliwości i piękna, lecz w kulcie egzaltowanych idoli i wulgarnej produkcji rockowej – i z tym wciąż się identyfikuje.

Doceniony przez Radio Watykańskie George Harrison kazał swoje prochy po śmierci rozsypać – zgodnie z tradycją hinduską – nad Gangesem, zaś 700.000 funtów zapisał w testamencie Towarzystwu Świadomości Kriszny na budowę ich świątyni w Anglii. (na podst.: KAI, 30 XI 2001 oraz serwisu BBC)

Sekta neokatechumenalna na Wschodzie

W katedrze greckokatolickiej pw. Zmartwychwstania Pańskiego w Kairze 9 listopada odbyła się konsekracja nowego biskupa grecko-katolickiego (melchickiego), Juliusza Józefa Zereya. Uroczystości przewodniczył patriarcha Antiochii, całego Wschodu, Aleksandrii i Jerozolimy – Grzegorz III Laham.

Biskup Juliusz Józef Zerey otrzymał tytularną stolicę Damiettę i będzie pełnił urząd wikariusza patriarchalnego Egiptu i Sudanu. Nowy biskup był przez lata proboszczem greckokatolickiej parafii w Kairze. Był zaangażowany w duszpasterstwo młodzieży, w ekumenizm oraz w działalność nowych ruchów kościelnych, m.in. neokatechumenatu. To kolejny przykład wschodniego hierarchy powiązanego z posoborowymi ekstremistami. (na podst.: KAI, 9 XI 2001; zob. też Zawsze wierni nr 2/2001 (39), Wiadomości: Patriarcha syryjskokatolicki z neokatechumenatu)

Holandia: nabożeństwa dla niewierzących

Może warto czasem zapoznać ze swoimi ideami tych, z którymi prowadzi się tzw. dialog ekumeniczny? Oto na początku grudnia w Rotterdamie zostały zorganizowane dwa ewangelickie nabożeństwa dla... niewierzących. Złożyły się na nie pieśni, teksty oraz kazanie. „Ludzie potrzebują przede wszystkim poczucia przynależności do wspólnoty i to chcemy im ukazać” – powiedział jeden z inicjatorów nabożeństwa, którego przygotowania podjęła się grupa artystów holenderskich. (na podst.: KAI, 14 XI 2001)

Nieekumeniczny dokument niemieckich protestantów

„Kościół Ewangelicki” w Niemczech opublikował oficjalną deklarację zatytułowaną Wspólnota Kościoła według rozumienia ewangelickiego. Okazją ku temu był obchodzony 31 października „Dzień Reformacji”. Dokument opracowany przez tzw. Izbę ds. Teologii Kościoła Ewangelickiego podważa sens dalszej ekumenicznej dyskusji na takie tematy, jak prymat piotrowy, sukcesja apostolska czy ordynacja kobiet. (na podst.: KAI, 6 XI 2001)

Francja: 39 proc. uczniów nie wierzy w Boga

W programie szkół podstawowych na rok 2002 we Francji ma zostać wprowadzony, w ostatnich trzech klasach, przedmiot „nauczanie o religii” (właściwie należałoby napisać – religioznawstwo). Nie należy tego przedmiotu mylić z katechezą, którą prowadzi się we Francji tylko w szkołach katolickich. Z ostatniego sondażu przeprowadzonego przez Biuro Badania Opinii Publicznej (CSA) wynika, że 56 proc. uczniów francuskich szkół średnich, czyli młodzieży w wieku 15–18 lat, pragnęłoby otrzymać wiedzę o różnych religiach. Zaledwie 47 proc. ankietowanych utrzymuje, że „istnienie Boga jest możliwe” (tak podała KAI; wynikałoby z tego, że chodzi tu o grupę młodzieży, która niekoniecznie wierzy w Boga, ale przynajmniej uznaje możliwość Jego istnienia – przyp. M. N.), 39 proc. zaprzecza temu, 14 proc. francuskich uczniów nie ma najmniejszej nawet wiedzy czy opinii na ten temat, zaś blisko 1/3 uczniów obawia się integryzmów – wszelkiego rodzaju. (na podst.: KAI, 19 XI 2001)

Włochy: atak na nierozerwalność małżeństwa

Biskupi regionu Lombardii wystosowali list w sprawie rozwiedzionych katolików. W dokumencie stwierdza się, że rozwiedzeni, którzy zawarli nowy związek, „nie są ekskomunikowani ani wyrzuceni, są w sytuacji cierpienia, w obliczu której należałoby uczynić krok naprzód”. Tym krokiem, według interpretatorów listu, miałoby być dopuszczenie rozwiedzionych do sakramentów.

Według sondażu przeprowadzonego na zamówienie katolickiego tygodnika „Famiglia cristiana”, za dopuszczeniem osób rozwiedzionych do sakramentów opowiada się 90 proc. Włochów. Z ankiety wynika również, że dwie trzecie włoskich katolików woli rozwód od „nieudanego małżeństwa”.

Prasa przypomina, że pierwszy w podobny sposób sprawą rozwiedzionych zajął się we Włoszech ordynariusz Bolzano-Bressanone bp Wilhelm Emil Egger, który ogłosił list pasterski w tej sprawie, oparty na liście biskupów niemieckich Karla Lehmanna i Waltera Kaspera z 1992 roku. (na podst.: KAI, 5 XI 2001)

Wlk. Brytania: coraz większa tolerancja dla „życia na kocią łapę”

Coraz więcej osób w Wielkiej Brytanii, również tych regularnie uczęszczających do kościoła, toleruje nieformalne związki. Poinformował o tym opublikowany w Londynie dokument Narodowego Centrum Badań Społecznych zatytułowany Tylko kawałek papieru?

Jeszcze w 1989 r. 70 proc. Brytyjczyków uważało, że jeśli chce się mieć dzieci, to trzeba zawrzeć związek małżeński. Jak wynika z badania przeprowadzonego wśród 3500 dorosłych respondentów, liczba ta wynosiła 57 proc. w 1994 r. i spadła do 54 proc. w 2000 r. Wśród anglikanów wartości te spadły z 78 do 65 proc., a wśród katolików – z 73 do 55! Tylko jedna trzecia młodych Anglików w wieku od 18 do 24 lat uważa, że przed urodzeniem dziecka należy zawrzeć związek małżeński. Znaczna większość respondentów nie uważa stosunków przedmałżeńskich za coś zdrożnego.

Według oficjalnych statystyk rządowych w Anglii i Walii żyje 1,5 mln par bez formalnego (choćby cywilnego) związku małżeńskiego. Obecnie już czworo na dziesięcioro dzieci przychodzi na świat w związkach pozamałżeńskich, a więc czterokrotnie więcej w porównaniu z latami siedemdziesiątymi. Liczba zawieranych związków małżeńskich spadła z 347 tys. w 1989 r. do ok. 263 tys. w 1999 roku, a więc o jedną czwartą. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych 20 lat liczba nieformalnych związków może się podwoić. (na podst.: KAI, 27 XI 2001)

Prof. Panić: Całun Turyński prawie na pewno autentyczny

Całun Turyński prawie na pewno jest autentyczny” – uważa historyk prof. Idzi Panic, który wziął udział w spotkaniu na temat Całunu, zorganizowanym 14 listopada w Katowicach przez Polskie Towarzystwo Fizyczne.

Prof. Panic stwierdził, że losy Całunu dają się stosunkowo dobrze prześledzić. O zawinięciu ciała Pana Jezusa w płótno mówią Ewangelie, a o dalszych losach tkaniny mówi apokryficzna Ewangelia dla Hebrajczyków. Nie jest ona uznawana przez Kościół za pismo natchnione, co nie znaczy, że naukowcy nie uznają jej za swego rodzaju źródło historyczne. Jest ono tym cenniejsze, że spisał je najprawdopodobniej ktoś, kto znał św. Piotra. Poprzednio uważano, że – według tego dokumentu – płótno, w które zawinięty był Chrystus, po Zmartwychwstaniu wziął jakiś chłopiec. Nowsze badania dowodzą, że w tym miejscu tekstu widnieje nie słowo „chłopiec” (puer), ale „Piotr” (Petrus).

Kolejne źródła wskazują, że całun przechowywany był w Edessie i Konstantynopolu. Niektórzy uważają, że po zdobyciu tego miasta przez rycerzy łacińskich w 1204 r. losy płótna urywają się na półtora wieku. Zdaniem prof. Panica, nie jest to prawda. Wymienia on nawet nazwisko rycerza, który je wywiózł do Francji z ogarniętej wojną Grecji. Wątpliwa jest też opinia, jaką o Całunie wydał średniowieczny bp Pierre de Arcis, który uznał płótno za fałszywe. Prof. Panic wskazuje przeczące temu starsze dokumenty francuskie. Opinia bp. de Arcis jest tym bardziej wątpliwa, że do dziś nie jest możliwe jednoznaczne określenie przez fizyków wieku Całunu Turyńskiego.

Podczas katowickiego konwersatorium mówił o tym dr Wojciech Zając z Instytutu Fizyki Jądrowej w Krakowie. Według niego, istnieją fakty bezsprzeczne: że wizerunek na całunie jest negatywowym obrazem mężczyzny o wyglądzie odpowiadającym ewangelicznemu opisowi ukrzyżowanego Chrystusa. Obraz powstał na płótnie o wymiarach 1,10 x 4,36 m, co odpowiada rozmiarowi 2 x 8 kubitów (kubit był jednostką miary używaną w czasach Chrystusa i wynosił ok. 53 cm). Kontrowersje budzą natomiast dwie kwestie: czas wyprodukowania płótna oraz sposób powstania obrazu. Datowanie metodą węgla 14C wskazuje, że płótno pochodzi z XIII wieku. Jednak dr Zając zauważa, że metoda ta – nawet całkiem poprawnie zastosowana – nie musi dawać rezultatów pewnych. Chodzi o to, że trudno dziś powiedzieć, czy oczyszczenie badanej próbki jest wystarczające do uzyskania prawdziwych wyników. Poza tym, obraz powstał na płótnie o splocie jodełkowym, nie produkowanym w średniowieczu.

Jeszcze większą zagadką jest sposób powstania obrazu. Zdaniem dr Zająca, ludzkość do dziś nie zna metody, która pozwalałaby na wyprodukowanie obrazu o wszystkich cechach Całunu Turyńskiego. Nie jest to na pewno obraz namalowany i najprawdopodobniej nie jest to też prymitywna fotografia, ponieważ obraz całunu jest negatywem, ale ciemniejsze plamy nie powstały w miejscach silniej naświetlonych (jak w zwykłych fotografiach), ale w tych, które znajdowały się bliżej odbitego ciała. (na podst.: KAI, 14 XI 2001)

Z czego cieszą się żydzi?

Za najpiękniejszy moment swego 50-letniego sprawowania urzędu głównego rabina Rzymu profesor Elio Toaff uznał wizytę Jana Pawła II w stołecznej synagodze 13 kwietnia 1986 roku. W wywiadzie dla dziennika „La Repubblica”, odchodzący na emeryturę 86-letni rabin stwierdził, że „wydarzenie to przeszło do historii, a jego znaczenie jeszcze podkreśla fakt, iż Papież nazwał Żydów «starszymi braćmi w wierze»”. Z okazji 50-lecia działalności rabina, Jan Paweł II wystosował do niego specjalny list, który został doręczony adresatowi przez kard. Waltera Kaspera. (na podst.: KAI, 11 X, 22 XI 2001)

Abp Życiński: „Dzień Judaizmu to ważna inwestycja w przyszłość

17 stycznia 2002 r. w archidiecezji lubelskiej odbędą się ogólnopolskie obchody „Dnia Judaizmu”. Z tej okazji KAI przeprowadziła rozmowę z abp. Józefem Życińskim. Oto interesujące fragmenty:

– W przyszłym roku obchody Ogólnopolskiego Dnia Judaizmu odbędą się w archidiecezji lubelskiej. Jaki jest program i zamysł organizatorów, jaki cel pragną osiągnąć?

– Przed dwoma laty, gdy uczestniczyłem w Synodzie Biskupów Europy, z satysfakcją dowiedziałem się, że papieski apel o organizowanie Dnia Judaizmu przed Tygodniem Modlitw o Zjednoczenie Chrześcijan spotkał się z relatywnie najżywszym rezonansem w dwóch krajach – we Włoszech i w Polsce. W polskich warunkach na tę dobrą opinię prawdopodobnie pracuje kilka ośrodków, które mają spore zasługi dla prowadzenia dialogu chrześcijańsko-judaistycznego. Organizując w Lublinie w nadchodzącym roku ogólnopolski centralny Dzień Modlitw w intencji judaizmu, chciałbym położyć nacisk na to, by włączyło się w nie jak najwięcej parafii archidiecezji lubelskiej. Na zebranie dziekanów, które ma odbyć się 1 grudnia, przygotowuję konkretne sugestie. Wszyscy proboszczowie, którzy są prałatami, mają obowiązek jako prałaci papiescy zorganizować te inicjatywy duszpasterskie, które popiera i których uczy Ojciec Święty. W programie obchodów Ogólnopolskiego Dnia Judaizmu, który pragniemy zorganizować 17 stycznia, będziemy działać na kilku poziomach. Po pierwsze – w lubelskiej jesziwie zorganizujemy wspólną dyskusję teologów z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i teologów, którzy przybędą z Jerozolimy. Po tej intelektualnej dyskusji przewidziana jest wspólna modlitwa rabinów i kapłanów katolickich na jednym z cmentarzy żydowskich w Lublinie. Później ze względu na formację kapłanów odprawimy nabożeństwo Słowa Bożego w seminarium duchownym w Lublinie, na które zaprosimy przedstawicieli wspólnoty żydowskiej. Dzień Judaizmu to ważna teologiczna inwestycja w przyszłość, inspirowana przez najwyższy autorytet – Ojca Świętego. Z bólem przyjmuję stanowiska osób lub środowisk, które chciałyby albo ignorować nauczanie papieskie, albo nawet poprawiać wypowiedzi Ojca Świętego. Gdy Ojciec Święty idąc do rzymskiej synagogi nazwie Żydów „starszymi braćmi w wierze”, usiłuje się bagatelizować czy deprecjonować wagę tego sformułowania. Tym samym deprecjonuje się, może w sposób niezamierzony, sam fakt, że po raz pierwszy w dziejach wzajemnych kontaktów Papież pochodzący z Polski poszedł do synagogi modlić się ze starszymi braćmi w wierze. Dzień Judaizmu to także szansa przybliżenia wiernym papieskiego nauczania, krok ku przyszłości.

Tyle abp Życiński. Warto jednak zastanowić się nad tym, kto tak naprawdę inwestuje w „Dzień Judaizmu”. (na podst.: KAI, 21 XI 2001)

Rada ds. Dialogu Religijnego o „Dniu Judaizmu”

„Dzień Judaizmu” to jeden z głównych tematów obrad Rady Episkopatu ds. Dialogu Religijnego, które odbyły się 13 listopada w Warszawie. Centralne obchody tego „święta” będą miały miejsce 17 stycznia w Lublinie. Na tę okazję Rada Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego przy współpracy z Katolicką Agencją Informacyjną przygotowuje plakat ze zdjęciem Jana Pawła II odwiedzającego rzymską synagogę wraz z tekstem wygłoszonej wówczas modlitwy. Uczestnicy obrad zastanawiali się, co zrobić, żeby „dialog religijny w Polsce przebiegał sprawniej i z większym pożytkiem”. Bp Stanisław Gądecki stwierdził m.in.:

Bardzo ważną rolę mają do odegrania szkoły. Dobry pomysł z Lublina to comiesięczne nabożeństwo w miejscach zagłady Żydów. Najgłębszy dialog to wspólna modlitwa, czyli dzielenie się tym, co uważamy za największą wartość, bez prób nawracania

– powiedział bp Gądecki.

13 listopada Rada przyjęła pięciu nowych konsultorów, m.in. prowincjałów wielkich zakonów: jezuitę o. Andrzeja Koprowskiego i dominikanina o. Macieja Ziębę, a także dr. Sławomira Żurka z lubelskiego Centrum Dialogu Chrześcijańsko-Żydowskiego, współautora Kalendarza Ekumenicznego, znanego popularyzatora wiedzy kabalistycznej (zob. Zawsze wierni nr 2/2001 (39), Michał A. Nowak, Ekumeniczna sekta z Lublina). (na podst.: KAI, 14 XI 2001)

Jak ksiądz Musiał odkrył „jedenaste przykazanie”

Ksiądz Musiał tym razem pojechał do Antwerpii. Zachwycony miastem zwiedzał jego zabytki; w końcu chciał odpocząć i posilić się nieco. Tuż obok katedry – największej świątyni gotyckiej w Belgii – krakowski jezuita znalazł tawernę „Jedenaste przykazanie”. A oto relacja samego księdza Musiała:

Już samo wejście do lokalu każe przypuszczać, że jego wystrój będzie nietypowy. Nad drzwiami umieszczona jest wielka kamienna płaskorzeźba, przedstawiająca baranka paschalnego z krzyżem, symbolizująca Chrystusa. Wchodzących do wnętrza wita kilkuset świętych. Ich figury rozmieszczone są wszędzie, jedna przy drugiej, w wielkim nieładzie, duże obok małych. Stoją w niszach, na oknach i na specjalnych półkach. Zawieszone są u sufitu, na filarach. Pomieszczenie jest duże i wysokie; część sali, ta od ulicy katedralnej, posiada emporę, na którą wchodzi się po drewnianych schodkach za ladą wyszynkową. Szafa lady to XIX-wieczny drewniany neogotycki ołtarz, zaadaptowany do potrzeb wyszynku. Widać flaszki z trunkami. Łaciński napis u podstawy „ołtarza”: „Ave Maria gratia plena” jest mylny. W niszy gdzie pierwotnie miała być figura Matki Bożej, znajduje się Dzieciątko Jezus, w geście błogosławieństwa prawą rączką. Na ladzie dwie prawie metrowej wysokości św. Joanny d’Arc. W kikutach rąk, pozbawionych dłoni, trzymają sztandary z napisem «Jezus, Maryja». Tu i ówdzie u sufitu widać figlarną postać anioła. Nie brak także rzeźb Chrystusa i Matki Najświętszej. W lewym rogu patrząc od wejścia, u końca sali znajduje się mała ambona, zawieszona prawie u sufitu. Siedząca przy stoliku pod ambonką para zakochanych nie wydaje się być zażenowana.
[Ludzie] jedli, pili, rozmawiali, śmiali się, w ogóle nie zwracając uwagi na towarzyszących im świętych. Zachowywali się tak, jakby siedzieli w najzwyklejszej sali o czterech białych ścianach. Od kelnera dowiedziałem się, że figury uratowano z zamykanych i likwidowanych kościołów.

Niejeden z czytelników pomyśli, że ks. Musiała chwyci za serce żal za tymi świętymi przedmiotami, które tyle lat pomagały duszom wznosić się do nieba, a teraz po soborowej dewastacji uniknęły śmietnika lądując w restauracji. Ks. Musiał zasmucił się, ale jak się można przekonać, z całkiem innych przyczyn:

Do „Jedenastego przykazania” wróciłem tego wieczoru po raz trzeci. Dopiero teraz uświadomiłem sobie w pełni, jakim kiczem „karmiliśmy” wiernych przez całe stulecia w naszych kościołach. Wręcz upiornie wyglądała seria figur św. Teresy od Dzieciątka Jezus, małych i dużych, umieszczona na jednej z półek. (...) Pochwała należy się Kościołom prawosławnym, które zakazują rzeźby religijnej, w tym także krucyfiksów, by ustrzec wiernych przed pokusą bałwochwalstwa; z uwagi na trójwymiarowość, a co za tym idzie iluzyjność owego gatunku sztuki (niebezpieczeństwa tego nie ma, w rozumieniu Kościołów prawosławnych, w przypadku sztuki dwuwymiarowej, malarskiej, zwłaszcza tam, gdzie nie jest stosowana perspektywa). Surowszą postawę wobec przedstawiania kształtów ludzkich w sztuce zajmuje islam, chociaż Koran milczy na ten temat. Dopuszczalne są tylko formy geometryczne i roślinne, a także napisy koraniczne i maksymy wyjęte z tradycji islamskiej, jak też imiona pierwszych kalifów i samego Mahometa.
Kościół trzech pierwszych wieków nie dopuszczał obecności obrazów (a tym bardziej rzeźb) w miejscach, gdzie sprawowany był kult, z uwagi na niebezpieczeństwo bałwochwalstwa (uwaga! fantazje historyczne ks. Musiała! – przyp. M. N.). Niebezpieczeństwo to istnieje także i dzisiaj, choć w innej postaci. (...)
Ile zła wyświadczyło chrześcijaństwu przedstawianie Boga jako starca z siwą brodą (także przez Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej)? Może więcej, aniżeli przyniosła pożytku cała sztuka chrześcijańska. W budynku Katolickiej Akademii Archidiecezji Fryburskiej w Niemczech została poświęcona w 2000 r. kaplica, którą świadomie pozbawiono jakichkolwiek malowideł i rzeźb. Czyż Boga nie można chwalić kształtem architektury, bogactwem kolorów tęczy i bielą? Nic nie będzie nas wtedy rozpraszać i odwodzić od Niego. A może to jest właśnie „jedenaste przykazanie”? (Ks. S. Musiał, Tawerna „Jedenaste przykazanie”, „Tygodnik Powszechny” nr 46, 18 listopada 2001).

Warto to księdzo-Musiałowe „przykazanie” skonfrontować z nauką katolicką, jak choćby z Trydenckim Wyznaniem Wiary (1564), czy też z orzeczeniem Soboru Nicejskiego II (787):

Postępując jakby królewskim traktem za Boską nauką świętych Ojców i za Tradycją Kościoła katolickiego – wiemy przecież, że w nim przebywa Duch Święty – orzekamy (definicja – przyp. BF) z całą dokładnością i zgodnie, że przedmiotem kultu nie tylko powinny być wizerunki drogocennego i ożywiającego Krzyża, ale tak samo czcigodne i święte obrazy (...), które ze czcią umieszcza się w kościołach (...) z wyobrażeniami Pana naszego Jezusa Chrystusa, Boga i Zbawcy, świętej Bogarodzicy, godnych czci Aniołów oraz wszystkich świętych (...). Im częściej bowiem [wierni] spoglądają na ich obrazowe przedstawienie, tym bardziej także zachęcają do wspominania i umiłowania pierwowzorów, do oddawania im czci i pokłonu. (...) „Kult bowiem obrazu skierowany jest do wzoru” [św. Bazyli, O Duchu Świętym]; a kto składa hołd obrazowi, ten go składa Istocie, którą obraz przedstawia (za: Breviarium Fidei, Poznań 1997, VII. 637, s. 523).

* * *

Smutny jest widok dewastowanych i profanowanych przez modernistów, czy w ogóle likwidowanych świątyń (głośna bluźniercza wystawa „Irreligia” miała miejsce właśnie w kościele). Ale może wróci kiedyś czas, kiedy to w katolickich świątyniach w godny sposób oddawano cześć Panu Bogu... Mała iskierka nadziei jest – oto Tradycja katolicka odzyskała kościół św. Józefa w Brukseli. Oby chrześcijańskie świątynie rychło powróciły do prawowiernych katolików spod modernistycznej okupacji! Ω

Wiadomości przygotował: Michał A. Nowak.

Strona głównaKapliceKomunikaty duszpasterskieMultimedia„Zawsze Wierni”KontaktKsięgarnia wysyłkowa

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X

© 1997—2017 Wydawnictwo Te Deum sp. z o.o.