Św. Wojciecha, Biskupa i Męczennika, głównego Patrona Polski [1 kl.]

Inne serwisy:

Krucjata eucharystyczna
KOMUNIKATY

23.04—28.04 Bajerze

rekolekcje ignacjańskie dla kobiet

28.04 Warszawa

dzień skupienia dla kandydatów do bierzmowania

28.04 Kraków

nie będzie Mszy św. (jednorazowo)

29.04—03.05 Susiec zmiana

dni skupienia dla rodzin

05.05 Kraków

nie będzie Mszy św. (jednorazowo)

09.05 Jastrzębie-Zdrój

wykład x. Łukasza Szydłowskiego FSSPX

10.05 Nowy Targ

wykład x. Łukasza Szydłowskiego FSSPX

11.05—13.05 Poznań

zlot Rycerstwa Niepokalanej dla chłopców

12.05 Kraków

spotkanie koła apologetycznego

12.05 Kraków

spotkanie wiernych

24.05 Gdynia

wizyta międzynarodowego moderatora MI ks. Karola Stehlina FSSPX

25.05 Katowice

wizyta międzynarodowego moderatora MI ks. Karola Stehlina FSSPX

26.05—27.05 Warszawa

III Ogólnopolski Zlot Rycerstwa Niepokalanej Tradycyjnej Obserwancji

16.06 Puszczykowo

VII Poznański Piknik Tradycji

23.06 Olsztyn

IV Pielgrzymka Tradycji Katolickiej do Gietrzwałdu

25.06—29.06

rekolekcje montfortiańskie dla mężczyzn

29.06 Warszawa

wyjazd na święcenia kapłańskie do Zaitzkofen

02.07—06.07

rekolekcje montfortiańskie dla kobiet

09.07—18.07 Jaworki k. Szczawnicy

obóz wakacyjny dla chłopców

18.07—27.07 Jaworki k. Szczawnicy

obóz wakacyjny dla dziewcząt

16.08—22.08 Beskid Żywiecki

obóz wędrowny dla chłopców

21.08—27.08 Beskid Żywiecki

obóz wędrowny dla dziewcząt

27.08—01.09

rekolekcje ignacjańskie dla kobiet

03.09—08.09

rekolekcje ignacjańskie dla mężczyzn

Św. Pius X Rekolekcje ignacjańskie Mały modlitewnik łaciński Krucjata różańcowa Filozofia św. Tomasza z Akwinu Katecheza DVD dla kapłanów Mszalik codzienny
Zawsze wierni nr 6/2002 (49)

Ryszard Mozgol

Jest później, niż sądzicie!

Dzisiejszy świat, zadufany w swoich postępowych zasadach, ignoruje lub wypacza mądrość starożytnych, od czasu do czasu stroi się w togi senatorskie i dalmatyki, spod których w końcu wyłażą szare garnitury – demokratyczne uniformy. Pisarstwo żyjącego w ukryciu jak starożytni mędrcy Gwidona Ceronettiego „opiera się plecami” o antyczne wartości Grecji i Rzymu. Ceronetti nie ukrywa obrzydzenia dzisiejszymi czasami, czasami alchemików próbujących uzyskać złoto z błota, czasami prymatu liczby, masy, techniki. Jego postawę można określić mianem „ostatniego poganina”, poganina głoszącego w dzisiejszych agnostycznych czasach swój „pobór pod Termopile”, na duchową wojnę z dzisiejszym barbarzyństwem – brzydotą, nihilizmem, racjonalizmem. „Bataliony niesprawiedliwych” już ruszyły naprzód z jednym i ciągle tym samym celem: wdzierać się i plądrować. Jak dotąd zawsze garstka ochotników stawiała im czoła w tym samym Wąwozie. Mądre maksymy starożytnych, zdaniem Ceronettiego są „talizmanami z czystego światła”, które każdy może zawiesić sobie na szyi, jak frontowe tabliczki rozpoznawcze, zaciągając się pod nowe Termopile. A chociaż ten mały oddział nie jest w stanie zagrodzić drogi pochodowi duchowego niechlujstwa, chociaż zło rozpełznie się po świecie, to jest ono i tak skazane na przegraną w tej wojnie.

Gwidon Ceronetti nie ukrywa swojego krytycznego stosunku do chrześcijaństwa, którego po prostu nie rozumie i niestety... nie stara się zrozumieć. Ale jego znane i cenione we Włoszech pisarstwo może być dla katolików drogowskazem w dzisiejszych ciemnych czasach. Parafrazując słowa Mikołaja Gomeza Davili – dzisiejsi moderniści drętwieją z przerażenia, gdy dowiadują się o niezwykłej koalicji, która im zagraża; gdy odkrywają, że katolicyzm tradycjonalistów sprzymierza się z pogaństwem Guenona, Evoli czy Ceronettiego, aby ich potępić. W zbiorze esejów pt. Drzewa bez Bogów Ceronetti kreśli miażdżącą krytykę Novus Ordo Missae:

Kiedy stykam się ze zmianami wniesionymi przez nową obrzędowość i przez trywialność naszych czasów, która wdarła się nawet do tych odwiecznie świętych miejsc, kiedy więc widzę teatralne ołtarze Pawła VI, mikrofony i gitary, kiełbasy i węże z neonowych świateł, wielojęzyczne telefony i reflektory w podczerwieni, które mają rozgrzać reumatyczne grzbiety ostatnich wiernych, czuję niesmak; wiem, że mi wymierzono policzek, choć nie odnoszę przy tym wrażenia, że ta dewastacja ma wpływ na moje uczucia religijne.

Msza odprawiana po łacinie nie trafiała mi do serca, jednak msza w języku potocznym rani mi uszy. Żałuję, że zniknęło kadzidło i hymn Dies Irae, najbardziej filozoficzny ze wszystkiego, co ma chrześcijaństwo, który dzisiaj można już usłyszeć tylko z płyt, bo śpiewy, jakie słyszy się w kościołach, żadnej siły już w sobie nie mają. Msza łacińska była jak tajemnicza mumia – msza po włosku przypomina cios pięścią w szczękę. W noc wigilijną 1973 roku znalazłem się w bazylice San Rufino w Asyżu i bardzo byłem ciekaw, co mnie tam spotka, a też bardzo dobrze byłem do tego usposobiony. W mszy sprawnie pomagali młodzi chłopcy, którym księża odstąpili dość odpowiedzialne zadanie. Kiedy więc sami księża próżnowali, młodzieńcy podchodzili kolejno do mikrofonu i czytali coś w rodzaju gazety zmontowanej z wielu fragmentów, z listów św. Pawła, proroctw, psalmów i nauk dla ludzkości (powodowani, jak się zdaje, głównie pragnieniem pokoju na świecie). Nie miało to oczywiście nic wspólnego z mitem Bożego Narodzenia: Chrystus rodził się tam tak, jak w nekrologach z „Corriere della Sera” umiera zamożny przemysłowiec. Znikał Wschód, ta rzeka, którą płyną mity! Podawano budyń z niejasnych przesądów: esitialis superstitio! Czy po to wchodziłem o północy do kościoła San Rufino, żeby napotkać tam Boginię Rozumu, zdumioną tym, że właśnie tam się znalazła i niewprawnie traktowaną przez obce sobie osoby? Wulgata jest tekstem uroczym, choć niezbyt wiernym – przekłady tekstów biblijnych, używane w nowej liturgii, są wręcz nieprzyzwoite. Dlaczego w dodatku tekst, uznawany jeszcze za święty, daje się do czytania w noc Bożego Narodzenia, w słynnej katedrze, dziewczynie w spodniach? Czyż Księga Kapłańska nie mówi wyraźnie, że Bóg patrzy z odrazą na takie przebrania? – A zatem? Chciałbyś, żeby dziewczyna była ubrana jak Piccarda, kiedy ukazała się Dantemu? – Nie wiem. Czy byłaby ubrana jak Piccarda, czy byłaby w spodniach, to i tak wypada to jak farsa i fałsz. Pewnie w ogóle nie wystawiłbym jej na scenę. A do czytania tekstu tak nieudolnie sporządzonego nie zgodziłbym się użyć nawet myszy.

Nuda, jaką od tego wszystkiego zawiewa, uniemożliwia mi żywienie dla Kościoła takiego szacunku, jaki mam dla kościołów – domów Bożych.

Jakże często sami nie doceniamy tego, co posiadamy, jakże często wybieramy wygodny birytualizm, który jest w istocie przejawem tak potępianego przez Ceronettiego „dzisiejszego ducha”, wygodnictwa i duchowego lenistwa. Obiad w MacDonaldzie, piwo bezalkoholowe, zdrowy tryb życia, masło bez cholesterolu, „prawdziwe życie” w szklanym ekranie i msza po polsku. Oryginalność zamknięta w obrębie postępowego kołchozu! Estetyka plastiku. Oczywiście we Mszy św. nie chodzi o oryginalność, ale o korzystanie ze środka, przy pomocy którego nasza dusza zmierza ku Bogu. Cel jest jasny, droga trudna i pełna niebezpieczeństw. Msza wyznawców, męczenników, wreszcie naszych przodków, zapewnia nam „bezpieczny komfort”, o który przecież tak bardzo zabiegamy w naszym codziennym życiu. A śpieszyć się trzeba, czas ucieka. Warto pamiętać starożytną maksymę z zegara słonecznego: „Jest później, niż sądzicie!”. Ω

Od Redakcji

Po artykule Jest później niż sądzicie!, zamieszczonym w ostatnim ubiegłorocznym numerze pisma, pojawiło się pytanie, czy istnieje sojusz tradycjonalistyczno-pogański, wymierzony w modernizm? – Otóż nie. Na skutek dość dosłownego parafrazowania aforyzmu tradycjonalistycznego myśliciela z Kolumbii, Mikołaja Gomeza Davili, w tekście zabrakło ważnego słowa: „mimowolny”. Nie można zaprzeczyć faktowi, że dokonująca się w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych rewolucja w Kościele katolickim wywołała nie tylko reakcję, objawiającą się w powstaniu szeregu katolickich grup, organizacji i stowarzyszeń tradycjonalistycznych wrogo nastawionych do zmian, ale wprawiła w zakłopotanie, a nawet wywołała słuszną krytykę w środowiskach dalekich od katolicyzmu. Prócz wspomnianych w artykule osób z krytyką posoborowych zmian wystąpił m.in. prawosławny religioznawca Mircea Eliade, syn protestanckiego pastora psycholog Karol Gustaw Jung, anglikanka Agata Christie czy Żyd Yehuda Menuchin. Należy zaznaczyć, że duża część tych głosów w żadnym wypadku nie ograniczała się do nostalgii za estetyką Mszy Trydenckiej, ale wskazywała na kapitulację katolicyzmu względem zsekularyzowanego ducha materialistycznej współczesności. Pomimo zgodności niektórych poglądów pomiędzy wspomnianymi osobami a tradycjonalistami katolickimi nie można jednak mówić o żadnym sformalizowanym związku czy sojuszu, ponieważ ten – z przyczyn dogmatycznych i moralnych – nie wchodzi oczywiście w rachubę.

Niniejsze uzupełnienie ukazało się w kolejnym (50) numerze Zawsze Wierni.

Strona głównaKapliceKomunikaty duszpasterskieMultimedia„Zawsze Wierni”KontaktKsięgarnia wysyłkowa

Najnowszy numer „Zawsze Wierni”

Coście uczynili z przybytkiem Ojca mego?

Najnowszy materiał do pobrania

Pokuta w duchu Fatimy

rekolekcje wielkopostne wygłoszone przez o. Tomasza OP

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X

© 1997—2018 Wydawnictwo Te Deum sp. z o.o.