6. Niedziela pozostała po Objawieniu Pańskim [2 kl.]

Inne serwisy:

Krucjata eucharystyczna
KOMUNIKATY
Św. Pius X Rekolekcje ignacjańskie Mały modlitewnik łaciński Krucjata różańcowa Filozofia św. Tomasza z Akwinu Katecheza DVD dla kapłanów Mszalik codzienny
Zawsze wierni nr 3/2003 (52)

abp Marceli Lefebvre

Oskarżam Sobór!

Interwencje podczas obrad Soboru Watykańskiego II

3. interwencja w trakcie trzeciej sesji Vaticanum II dotyczyła schematu Kościół w świecie współczesnym. Została ona przesłana do Sekretariatu Soboru, ale nie odczytano jej publicznie. Była ona dziewiątą interwencją złożoną w trakcie II Soboru Watykańskiego.

Czcigodni Bracia!

Z całą pokorą chciałbym przedstawić propozycję, która pozwoli poprowadzić prace nad schematem Kościół w świecie współczesnym przy zachowaniu doktrynalnej pewności i w stosunkowo krótkim czasie (np. do następnej sesji).

Jest oczywiste, że prezentowany szkic schematu sprawia nam poważne trudności, ponieważ skażony jest pewnym idealizmem. Dlatego konieczny jest powrót do rzeczywistości, zgodnie z mądrą uwagą Jana XXIII: „Nie komplikujmy rzeczy prostych, a jeśli są złożone, uprośćmy je”.

Na początek parę słów o tym, co wydaje się bezdyskusyjne i o tym, co stanowi główny problem.

Bezsprzecznie fałszywe jest twierdzenie, jakoby wiele problemów współczesnego świata nie doczekało się nigdy odpowiedzi ze strony Kościoła. Podstawowe problemy ludzkości znajdywały rozwiązania począwszy od początku świata, a zwłaszcza od Wcielenia naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Który z problemów dnia dzisiejszego, wymienianych w schemacie, nie doczekał się jeszcze rozwiązania, za wyjątkiem może spraw małżeńskich w odniesieniu do pewnych zupełnie niedawnych odkryć?

Obawiam się, że ci, którzy domagają się od Kościoła rozwiązania owych problemów dawno już rozwiązanych obawiają się, że potwierdzi on obecnie to, co zawsze głosił, a czego oni nie chcą zaakceptować; powtarzają oni de facto stare żądania pewnych katolickich i niekatolickich pisarzy. To ci właśnie „słynni ludzie” są owym „światem współczesnym”, o którym wspomina szkic konstytucji! Wyszukują oni dziś mnóstwo problemów w tym jedynie celu, żeby dzisiejszy Kościół mógł zaprzeczyć swojej tradycyjnej doktrynie.

Powołanie człowieka, rodzina, małżeństwo, socjalne i ekonomiczne stosunki międzyludzkie, społeczeństwa obywatelskie, pokój, walczący ateizm etc. – czy to są nowe problemy dla Kościoła? Nikt nie odważy się tak twierdzić.

Tak wiec zarzut ten nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Sam zadany problem, jak już wielu Ojców zauważyło, pełen jest dwuznaczności w odniesieniu zarówno do Kościoła, jak i świata. Przechodzę teraz do rozwiązania, które proponuję.

Powróćmy do Kościoła Rzymskiego, Matki i Mistrzyni wszystkich Kościołów. W nim wszyscy musimy być zjednoczeni. Tylko on spośród Kościołów jest bez skazy w sprawach wiary. Wsłuchajmy się znów w głos Namiestników Chrystusa, zwłaszcza głos papieża Piusa XII – jest on prawdziwie, dziś i na zawsze, Doktorem Kościoła dla współczesnego świata. Czy są jakieś kwestie dotyczące naszych dni, do których on się nie odniósł? Czy zamierzamy twierdzić, że nauczanie tego Papieża nie jest już odpowiednie dla naszych czasów? Praca Komisji będzie bardzo ułatwiona, jeśli powróci ona do nauczania papieży. Dlaczego mielibyśmy nie dostrzegać tego skarbu o tak wielkiej wartości?

Czyż nie byłoby to zgorszeniem dla wszystkich kapłanów, wszystkich wierzących i niewierzących, gdybyśmy – dyskutując o tych samych prawdach i tych samych zagadnieniach – wzgardzili całym nauczaniem Papieży z ostatnich stu lat, pełnym nadprzyrodzonego światła?

Takie lekceważenie z naszej strony mogłoby wyrządzić wielką szkodę Magisterium Kościoła.

Nigdy nie zapominajmy, że Kościół Rzymski jest naszą Matką i Mistrzynią, zgodnie z przysłowiem: Roma locuta, causa finita (‘Rzym się wypowiedział, sprawa zamknięta’).

Strzeżmy się, aby to nasze milczenie na temat nauczania Kościoła w oczach całego świata nie zostało odebrane jako brak oddania i czci dla naszej Matki i Mistrzyni i nie wyrządziło wielkiej szkody Kościołowi Powszechnemu.

Czcij ojca twego i matkę twoją, a będziesz błogosławiony.

10. interwencja (II Sobór Watykański, 4 sesja: 9 września 1965 r.) odnośnie do schematu 13. Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym

Podczas 4. sesji dogłębna analiza schematu Kościół w świecie współczesnym doprowadziła mnie do wniosku, że jego autorom brakowało po prostu ducha Wiary katolickiej. Co najmniej w sposób pośredni można było w tym tekście odnaleźć wszystkie teorie liberalizmu i modernizmu. Pierwotny projekt spotkał się z silną opozycją, jednak już sam fakt, że można było bezwstydnie zaprezentować taki schemat Ojcom jasno pokazuje, jak wielki postęp poczyniły fałszywe idee w kręgach kościelnych.

Czcigodni Bracia!

W pełni zgadzam się z zaprezentowaną przez niektórych z Ojców opinią, iż doktryna duszpasterska zaprezentowana w tym schemacie nie pozostaje w zgodzie z zasadami teologii pastoralnej nauczanej przez Kościół aż do dnia dzisiejszego.

We wszystkim: w tym, co dotyczy człowieka i jego kondycji, w tym, co dotyczy świata i ludzkości, rodzin i społeczeństw, w tym, co dotyczy samego Kościoła; doktryna tej konstytucji jest czym zupełnie nowym dla Kościoła, chociaż jest ona od dawna dobrze znana wielu niekatolikom i katolikom liberalnym.

Nowa doktryna:

1° w wielu miejscach promuje koncepcje w rażący sposób sprzeczne z tradycyjną doktryną Kościoła;

2° zawiera znaczną liczbę sformułowań dwuznacznych i bardzo niebezpiecznych;

3° przemilczając wiele istotnych dla rozważanych zagadnień elementów, uniemożliwia zaprezentowanie zadawalających odpowiedzi.

Ad 1°. W wielu miejscach zasady te sprzeciwiają się doktrynie Kościoła. Na przykład: Kościół zawsze nauczał i dalej naucza obowiązku posłuszeństwa wszystkich ludzi Bogu i władzom przez Niego ustanowionym, aby mogli oni powrócić do podstawowego swego powołania i w ten sposób odzyskać swoją utraconą godność. Schemat, przeciwnie, twierdzi:

Godność człowieka tkwi w wolności jego sumienia, w jego osobistych działaniach kierowanych i wykonywanych przez niego samego, według jego własnej woli, a nie pod naciskiem zewnętrznych przyczyn czy pod przymusem (str. 15, wers 15nn; str. 22 pkt. 24).

To fałszywe pojęcie wolności1 i posłuszeństwa człowieka prowadzi do jak najgorszych konsekwencji – przede wszystkim zaś do zniszczenia autorytetu, zwłaszcza autorytetu ojca rodziny. Neguje ono de facto wartość życia religijnego.

Strona 18, punkt 19: komunizm analizowany jest jedynie w tym, co dotyczy ateizmu, bez wyraźnej wzmianki o samym systemie komunistycznym. Z tego tekstu można wywnioskować, że komunizm został potępiony jedynie ze względu na ateizm. Jest to zupełnie sprzeczne ze stałą doktryną Kościoła.

Byłoby chyba lepiej nie czynić żadnej, nawet niewyraźnej wzmianki o komunizmie, albo zdecydowanie i jasno ukazać jego wewnętrzne zło.

Strona 39, wers 19nn; mówi się tu:

Przez swoje Wcielenie Słowo Ojca objęło sobą całego człowieka, ciało i duszę (co jest prawdziwe); a przez to uświęcona została cała natura stworzona przez Boga, łącznie z materią, w taki sposób, że wszystko co istnieje, na swój własny sposób wzywa swego Odkupiciela.

Bezsprzecznie sprzeciwia się to nie tylko tradycyjnemu nauczaniu, ale też powszechnej praktyce Kościoła. Gdyby to było prawdą, czemu służyłoby odprawianie egzorcyzmów nad wszystkimi rzeczami używanymi przez chrześcijan? I jeśli cała natura jest uświęcona, dlaczego nie odnosi się to do ludzkiej natury?

Strona 47, wers 16nn: ten rozdział o małżeństwie przedstawia miłość małżeńską jako pierwszy cel małżeństwa, wymieniając ją przed prokreacją. W całym tym rozdziale małżeństwo i miłość małżeńska traktowane są jako niemal synonimy, np. na stronie 49 wersy 24 i 25. To również jest sprzeczne z tradycyjnym nauczaniem Kościoła, a jeśli zostanie przyjęte, grozi jak najgorszymi konsekwencjami. Ludzie mogliby powiedzieć: „Nie ma miłości małżeńskiej, więc nie ma małżeństwa”. Istnieje jednak wiele małżeństw pozbawionych takiej miłości, nie przestających być prawdziwymi małżeństwami.

Ad 2°. W wielu miejscach wysuwane są dwuznaczne, a więc niebezpieczne propozycje. Strona 5, wers 10nn:

Dzisiaj, w większym stopniu niż kiedykolwiek, wszyscy mieszkańcy ziemi, wszystkich ras, kolorów skóry, opinii, pochodzenia społecznego i religii, muszą uznać, że wszyscy ludzie dzielą wspólny los, w biedzie czy w dostatku, że wszyscy muszą kroczyć jedną i tą samą drogą ku celowi, widocznemu do tej pory jedynie jako błysk światła w ciemnościach.

Cóż to oznacza? Te same niemal słowa odnajdujemy na końcu schematu (strona 83, wers 35nn):

Dzięki temu obudzi się u ludzi na całym świecie żywa nadzieja, która jest darem Ducha Świętego, że wreszcie kiedyś w pokoju i najwyższym szczęściu doznają przyjęcia w ojczyźnie, jaśniejącej chwałą Pana.

Takie propozycje wymagają, mówiąc najbardziej delikatnie – wielkiej precyzji, jeśli ma się zamiar uniknąć wszelkich fałszywych interpretacji. Społeczny charakter człowieka został tu oczywiście przesadzony. Prowadzi to do wielu propozycji, które są w ten czy inny sposób błędne.

Strona 21, wersy 23 i 24:

Przez śmierć człowiek pozostawia świat zmieniony, na korzyść lub niekorzyść swoich braci.

A co z niezliczoną ilością dzieci zmarłych przed używaniem rozumu?

Strona 28, wers 16:

Nikt nie jest zbawiany sam albo dla siebie samego.

W takim kształcie ta propozycja po prostu nie może zostać zatwierdzona!

Tam, gdzie mówi się o równości miedzy ludźmi np. str. 25, 30 i 31, wiele sformułowań wymaga wyjaśnień, zanim zostaną zatwierdzone:

Człowiek potrzebuje, oprócz chleba, szacunku dla swojej godności, wolności i miłości.

Czy takie zdania godne są Soboru? Dopuszczają one niewątpliwie wiele możliwych interpretacji.

Strona 38, wersy 22 i 23: Kościół opisany został w następujący sposób:

Kościół jest, i był zawsze, sakramentem ścisłego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego.

Ta koncepcja wymaga wyjaśnienia: jedność Kościoła nie jest jednością rodzaju ludzkiego. Całe mnóstwo propozycji obfituje tu w dwuznaczności, jako że doktryna tych, którzy je wysunęli, nie jest tradycyjną doktryną katolicką, ale doktryną nową, będącą mieszaniną nominalizmu, modernizmu, liberalizmu i teilhardyzmu.

Ad 3°. Z powodu wielu poważnych pominięć, schemat nosi znamię nierealności. We wstępnym oświadczeniu, str. 6–10, stale pomija się milczeniem grzech pierworodny i jego konsekwencje, tzn. grzech uczynkowy, zapominając, że nie można zrozumieć w pełni historii świata, również świata dzisiejszego, bez odniesienia do historycznego faktu grzechu pierworodnego i jego konsekwencji – grzechu uczynkowego, obecnego w życiu człowieka do dziś.

Rozdział o powołaniu osoby ludzkiej, str. 13nn: jak można próbować zrozumieć człowieka, ignorując całkowicie prawo moralne? Jak można mówić o jego powołaniu bez odniesienia do chrztu i usprawiedliwienia przez łaskę nadprzyrodzoną? Tak poważne pominięcia wymagałyby w zasadzie zrewidowania całej doktryny zawartej w katechizmie.

Strona 22 wers 30; strona 48 wersy 12–13; strona 44 wersy 19–20: Kościół nie jest w żaden sposób przedstawiany jako społeczność doskonała, do której ludzie zobowiązani są wejść, jeśli chcą zostać zbawieni. Nie jest już „owczarnią”, zagrożoną przez „najemników”, złodziei czy rabusiów, o których brak jakiejkolwiek wzmianki; definiuje się go raczej jako „ewangeliczny zaczyn całej ludzkości”.

Jaka jest więc forma usprawiedliwienia całej ludzkości2? Wewnętrzna czy zewnętrzna? Wszystko to pachnie protestantyzmem.

Godność i sakramentalność małżeństwa, z którego spływają na małżonków i rodziny niezliczone łaski, jest zaledwie wspomniana. Również kolejna wzmianka o tym sakramencie jest niesatysfakcjonująca:

Tak więc Zbawiciel ludzi, Oblubieniec Kościoła, wychodzi na spotkanie parze chrześcijan poprzez sakrament małżeństwa.

Co to oznacza? Dlaczego traktuje się rzeczywistość tak świętą, tak czcigodną, źródło uświęcenia całego społeczeństwa – w sposób tak lakoniczny?

W skrócie: ta konstytucja pastoralna nie jest w rzeczywistości ani pastoralna, ani nie wywodzi się z ducha Kościoła katolickiego. Nie karmi chrześcijan apostolską prawdą Ewangelii, co więcej, Kościół nigdy nie przemawiał w taki sposób. Nie możemy słuchać tego głosu, gdyż nie jest to głos Oblubienicy Chrystusa, nie jest to głos Ducha Chrystusowego. Głos Chrystusa, naszego Pasterza, znamy. Tego głosu nie znamy. Skóra należy do owcy, ale głos nie jest głosem Pasterza, a być może głosem wilka (wszystkie podkreślenia – red. Zawsze wierni).

* * *

Komentarz abpa Lefebvre, napisany po wydarzeniach rozgrywających się w czasie II Soboru Watykańskiego:

Uporczywość, z jaką pewne kręgi forsowały fałszywą koncepcję wolności religijnej, doprowadziła do kolejnych interwencji. To cierpliwe i ostentacyjne wyczekiwanie, aż większość Ojców zaakceptuje idee wolności myśli, wolności sumienia i wolności kultu, było czymś skandalicznym i doprowadziło do poważnych problemów w ocenie Soboru. Gdyby te tezy potępione przez Magisterium Kościoła zostały przyjęte, Sobór wydałby na siebie wyrok samo-potępiający i nie mógłby wymagać uznania przez wiernych.

To właśnie mieli na uwadze konserwatyści, prowadząc walkę do samego końca. W obliczu tej opozycji, na skutek osobistej interwencji Papieża, dodane zostały dwie deklaracje dotyczące prawdy Kościoła katolickiego i zgodności z tradycyjną doktryną. To właśnie zadecydowało, że niektórzy spośród nas zaakceptowali tę deklarację. Jednakże te dodane deklaracje niczego de facto nie zmieniły i sporo Ojców głosowało nadal przeciw. Ω

Przypisy:

  1. Prawdziwa wolność odpowiadająca prawdziwej godności osoby ludzkiej jest zdolnością, którą posiada człowiek oświecony przez łaskę i pobudzany przez prawe prawodawstwo świeckie, do przylgnięcia do prawdy, do praktykowania dobra, do wybrania prawdziwej, przez Boga objawionej religii i wytrwania w niej do śmierci, zwyciężając grzech i własne wady. Wolność od wszelkiego zewnętrznego przymusu jest dobra, jeśli służy dobru, a zła, jeśli używa się jej w złym celu. Konsekwentnie schematy soborowe, biorąc za główną zasadę wolność od przymusu, odwracają wartości i wypaczają sens wolności, która, jeśli nie prowadzi do dobra, jest niczym.
  2. Usprawiedliwienie jest dziełem Bożej łaski, dzięki któremu człowiek przechodzi ze stanu grzechu do stanu sprawiedliwości i świętości. Doktryna katolicka, zdefiniowana na Soborze Trydenckim, utrzymuje, że usprawiedliwienie grzesznika jest wewnętrzne – naprawdę odnawia ono serce człowieka. Dla protestantów usprawiedliwiony nie zmienia się, ale Bóg nie poczytuje mu już jego grzechu ze względu na zasługi Chrystusa. Jest to usprawiedliwienie zewnętrzne.
Prawdziwa wolność odpowiadająca prawdziwej godności osoby ludzkiej jest zdolnością, którą posiada człowiek oświecony przez łaskę i pobudzany przez prawe prawodawstwo świeckie, do przylgnięcia do prawdy, do praktykowania dobra, do wybrania prawdziwej, przez Boga objawionej religii i wytrwania w niej do śmierci, zwyciężając grzech i własne wady. Wolność od wszelkiego zewnętrznego przymusu jest dobra, jeśli służy dobru, a zła, jeśli używa się jej w złym celu. Konsekwentnie schematy soborowe, biorąc za główną zasadę wolność od przymusu, odwracają wartości i wypaczają sens wolności, która, jeśli nie prowadzi do dobra, jest niczym.
Usprawiedliwienie jest dziełem Bożej łaski, dzięki któremu człowiek przechodzi ze stanu grzechu do stanu sprawiedliwości i świętości. Doktryna katolicka, zdefiniowana na Soborze Trydenckim, utrzymuje, że usprawiedliwienie grzesznika jest wewnętrzne – naprawdę odnawia ono serce człowieka. Dla protestantów usprawiedliwiony nie zmienia się, ale Bóg nie poczytuje mu już jego grzechu ze względu na zasługi Chrystusa. Jest to usprawiedliwienie zewnętrzne.
Strona głównaKapliceKomunikaty duszpasterskieMultimedia„Zawsze Wierni”KontaktKsięgarnia wysyłkowa

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X

© 1997—2017 Wydawnictwo Te Deum sp. z o.o.