Operacja przetrwanie
„Nie mógłbym być w zgodzie z własnym sumieniem, gdybym pozostawił tych seminarzystów jako sieroty, i nie mógłbym również was pozostawić sierotami i odejść z tego świata, nie zatroszczywszy się o przyszłość.”
Podobnie jak społeczeństwo potrzebuje ojców rodzin, tak też jest w przypadku Kościoła. Fakt ten tłumaczy to dlaczego konsekracje biskupie z 30 czerwca 1988 roku były dla Tradycji swoistą „Operacją Przetrwanie”. Była to operacja, która ocaliła w Kościele zasadę będącą źródłem samego jego życia. Aby zrozumieć to lepiej, zastanówmy się pokrótce na czym zasada ta polega. Analiza ta umożliwi nam wyjaśnienie dlaczego konsekracje biskupie w Ecône były konieczne, jak również dokładne znaczenie 25 rocznicy tego wydarzenia.
Życiodajna zasada
Słowo „biskup” może być rozumiane na dwa sposoby: albo jako oznaczające osobę posiadającą władzę święceń, albo też odnoszące się do osoby posiadającej władzę jurysdykcyjną. Władza święceń odnosi się do dzieła uświęcania, tj. sprawowania Mszy, sprawowania sakramentów i błogosławienia. Władza jurysdykcyjna natomiast daje prawo do wykonywania aktów rządzenia i nauczania. Kościół składa się z jednej i tej samej hierarchii, jednej i tej samej grupy przywódców, której członkowie wyposażeni są w dwie różne władze. Kodeks prawa kanonicznego z roku 1917 wyraźnie wskazuje w par. 3 kanonu 108: „Pochodząca z ustanowienia Bożego święta hierarchia, jako oparta na władzy święceń, składa się z biskupów, kapłanów i diakonów; jako oparta na władzy jurysdykcyjnej składa się z papieża, władzy najwyższej, oraz podlegających mu biskupów”. Kanon 109 wyjaśnia dalej to rozróżnienie, wskazując na różnicę w sposobie w jaki władze są nadawane. „Tym, którzy przyjęci są do hierarchii kościelnej, poszczególne stopnie władzy nadawane są ma mocy święceń; [papież otrzymuje] najwyższą władzę bezpośrednio na mocy prawa Bożego, wskutek prawowitego wyboru i jego akceptacji; [biskupi] w innych stopniach jurysdykcji poprzez powierzeniem im misji kanonicznej”.
Istnienie tych dwóch władz jest Kościołowi niezbędne - i kwestionowanie ich prawowitości stanowiłoby zagrożenie dla jego życia. Władze te są dwoma źródłami życia Kościoła, stanowiąc odzwierciedlenie ojcowskiej władzy samego Chrystusa.
Władza ojcowska Chrystusa odnosi się po pierwsze do intelektu oraz woli. Co się tyczy intelektu - człowiek musi być nauczany prawd wiary; co do woli natomiast - potrzebuje on wyraźnych instrukcji ze strony rządu Kościoła. Władza nauczycielska i rząd Kościoła nie uświęcają, jak czynią to sakramenty, ale kładą pod to uświęcenie fundament. Przygotowują człowieka do życia chrześcijańskiego, uspasabiają bowiem intelekt i wolę do przyjęcia łaski oraz prowadzenia zgodnego z nią życia. I właśnie wówczas, gdy Chrystus daje życie łaski poprzez sakramenty, wykonuje On swą władzę ojcowską w sposób najdoskonalszy, kompletny i definitywny. Władza ojcowska Chrystusa jest więc reprezentowana w Kościele na dwa różne i uzupełniające się wzajemnie sposoby. Tłumaczy to naturę relacji pomiędzy władzą która daje łaskę oraz władzą która przygotowuje wiernych do jej przyjęcia: rząd Kościoła oraz Magisterium współdziałają ze sobą, kładąc fundament pod dzieło uświęcenia. Oznacza to że zazwyczaj biskup, jak również kapłan, musi posiadać obie te władze, ponieważ biskup musi najpierw przygotować dusze, głównie poprzez nauczanie ich prawd wiary, ale również poprzez akty rządzenia, zanim ostatecznie udzieli im łaski.
Pomiędzy władzami tymi istnieje jednak poważna różnica, ponieważ nikt nie może zastąpić kapłana ani biskupa w realizowaniu ostatecznego celu Kościoła, doprowadzaniu dusz do życia łaski. Uświęcenie dusz jest pracą, w której sam tylko duchowny jest narzędziem Boga, sam, ponieważ jedynie na nim wyciśnięte zostało znamię święceń. Nauczanie i rządzenie są pracą, w której duchowny jest przedstawicielem Boga, posiadającym legalną misję i wystarczające kompetencje oparte na niezbędnej wiedzy i roztropności. W pewnych granicach zwykli wierni mogą również zachowywać i przekazywać wiarę, zachowywać posłuszeństwo nakazom Kościoła i nakłaniać do niego innych – pozostając podporządkowani swym prawowitym pasterzom. Można pomagać ojcu i współpracować z nim, w duchu podporzadkowania, wyjąwszy akt przekazywania życia. Ktoś inny niż ojciec może pomagać w wychowaniu jego dzieci poprzez zapewnianie im wyżywienia, pouczanie ich i kształcenie, nikt inny poza samym tylko ojcem nie może jednak ich spłodzić. Nawiasem mówiąc, różnica ta stanowi wyjaśnienie roli św. Józefa. Św. Józef nie zastępuje Boskiego Ojca Zbawiciela, uczestniczy jedynie poprzez współpracę w Tajemnicy Wcielenia. W ten sam sposób biskup i kapłan są w Kościele niezastąpieni, ponieważ jedynie oni mogą przekazywać życie łaski. Są oni również nieodzowni z tego powodu, iż o ile wierni również mogą zachowywać wiarę i dyscyplinę, mogą to jednak czynić jedynie w podporządkowaniu biskupowi i kapłanowi. W istocie biskup jest jeszcze bardziej nieodzowny niż kapłan, ponieważ to on daje nam tego który daje - nie tylko przekazuje życie łaski, ale również wyświęca kapłanów życie to przekazujących; jest przywódcą nie tylko tych którzy wierzą i są posłuszni, ale także tych którzy odpowiedzialni są za nauczanie wiary i wymaganie posłuszeństwa. W sensie tym biskup jest w Kościele absolutnym ojcem, ojcem wszystkich ojców, a więc samą zasadą która daje życie łaski i życie wiary. Jest doskonałym reprezentantem Chrystusa. Bez biskupa obecność Chrystusa na ziemi nie byłaby możliwa. To on jest tym, który wypełnia słowa św. Pawła z 1 Listu do Koryntian (4, 15): „Albowiem choćbyście mieli dziesięć tysięcy pedagogów w Chrystusie, ale nie wielu ojców. Gdyż w Chrystusie Jezusie przez ewangelię ja was zrodziłem”.
Zagrożenia
Konsekwencje II Soboru Watykańskiego stanowią śmiertelne zagrożenie dla władzy ojcowskiej w Kościele. Zagrożenie to zrodziło stan konieczności i usprawiedliwia konsekracje biskupie z 30 czerwca 1988 roku. Dwiema błędnymi ideami, stanowiącymi śmiertelne zagrożenie dla władzy ojcowskiej w Kościele, są idea powszechnego kapłaństwa i koncepcja sensus fidei, których logiczną konsekwencją jest przeobrażenie Kościoła w zbiorowisko samozwańczych sierot. Jest to współczesna wersja demokracji w Kościele, demokracji stanowiącej zanegowanie ojcowskiej władzy Boga. Wyjaśnijmy to pokrótce.
Idea powszechnego kapłaństwa wszystkich wiernych wyłożona została w par. 9 i 10 rozdziału 2 konstytucji Lumen gentium. Zgodnie z nową definicją Kościoła określany jest on mianem Ludu Bożego. Definicja ta nie wspomina o różnicy istniejącej pomiędzy przywódcami i podwładnymi, nie wspomina też o hierarchii wykonującej względem wiernych władzę rządzenia. Wydaje się więc że Lud Boży jest wspólnotą równych: nie posiadających ojca dzieci - a więc sierot. Interpretacji takiej sprzyja zawarte we wspomnianej konstytucji stwierdzenie, iż wszyscy ochrzczeni mają udział w powszechnym kapłaństwie wiernych. Kapłaństwo hierarchiczne ma jednak inne źródło - fakt otrzymania święceń. Owo zatarcie różnic skutkuje tym, iż władza ojcowska kapłanów jest deprecjonowana. Pius XII rzeczywiście mówił o duchowym kapłaństwie wiernych, wyjaśniał jednak że w przypadku tym nie miał tu na myśli kapłaństwa w pełnym sensie tego słowa, i wyraźnie odróżniał je od kapłaństwa hierarchicznego. To posiadające zasadnicze znacznie rozróżnienie nie pojawia się jednak w par. 10 Lumen gentium, gdzie mówi się nam jedynie że „zarówno kapłaństwo powszechne jak i kapłaństwo urzędowe (…) uczestniczą we właściwy sobie sposób w jednym kapłaństwie Chrystusowym”. Opublikowany w roku 1992 Katechizm Kościoła katolickiego powtarza to nauczanie stwierdzając: „cały Kościół jest ludem kapłańskim”. Praktyczna konsekwencja tej idei jest taka, że Kościół postrzegany jest przede wszystkim jako wspólnota ochrzczonych, którzy jako tacy są wszyscy równi, i w której funkcje kapłaństwa urzędowego nadawane są przez wspólnotę, jako różne wyrazy kapłaństwa powszechnego, oraz aby służyć powszechnemu kapłaństwu wiernych1. Co staje się z ojcowską władzą Chrystusa w takiej wspólnocie mających o sobie zbyt wielkie mniemanie dzieci, które sądzą że są dorosłymi?
Idea powszechnego zmysłu wiary [sensus fidei] wyłożona została w par. 12 tej samej konstytucji. Lud Boży przedstawiony jest w nim jako lud proroczy, złożony z jednostek bezpośrednio oświecanych przez Ducha. Rola Magisterium ograniczona jest do kodyfikowania odczuć wiernych i koordynowania ich poprzez formuły dogmatyczne. Kompendium Katechizmu Kościoła katolickiego z roku 2005 nawiązuje do tej idei w par. 15: „Depozyt wiary został powierzony przez Apostołów całemu Kościołowi. Cały Lud Boży, dzięki nadprzyrodzonemu zmysłowi wiary, podtrzymywany przez Ducha Świętego i prowadzony przez Urząd Nauczycielski Kościoła przyjmuje dar Objawienia Bożego, wnika w nie coraz głębiej i coraz pełniej nim żyje”2. Mamy tu do czynienia z kolejnym pomieszaniem pojęć: w rzeczywistości zwykli wierni są tymi, którzy mają obowiązek przyjąć Objawienie, nie zaś jego depozytariuszami. Mogą oni - w podporządkowaniu władzy nauczycielskiej - współpracować w przekazywaniu wiary. Jednakże jedynie Magisterium Kościoła otrzymało od Boga ojcowską władzę wprowadzania dusz w życie wiary, ponieważ tylko ono otrzymało tę misję od Chrystusa. Nowa doktryna o sensus fidei, umniejszając rolę Magisterium Kościoła, umniejsza również ojcowską władzę Boga.
Inna jeszcze nowa idea wprowadzana przez konstytucję Lumen gentium, tj. kolegializm, pogarsza jedynie całą sytuację. Po umniejszeniu władzy ojcowskiej hierarchii Kościoła nad wiernymi, umniejsza się również władzę papieża nad biskupami. Zasada kolegializmu oznacza, że wszyscy biskupi otrzymują w wyniku konsekracji obie władze. Jeśli jednak władza jurysdykcyjna udzielana jest w sposób automatyczny i pełny poprzez konsekrację, oznaczałoby to że wszyscy biskupi mają udział w tej samej władzy jurysdykcyjnej, najwyższej i powszechnej - będąc członkami kolegium biskupiego, stanowiącego podmiot prawny tej władzy najwyższej i powszechnej jurysdykcji. A biskup Rzymu, mianowany głową tego kolegium poprzez zwykłe głosowanie, nie mógłby oczekiwać niczego ponad prymatem honorowym, który nie dodawałby do jego władzy jurysdykcyjnej niczego, czego nie posiadałby już na mocy swej konsekracji biskupiej. W ujęciu tym papież nie jest ojcem biskupów, ale jedynie ich starszym bratem, pierwszym wśród równych, podobnie jak biskupi i kapłani nie są już ojcami wiernych, ale jedynie ich starszymi braćmi, pierwszymi wśród ochrzczonych.
(…)
W służbie Kościoła
Krok podjęty 30 czerwca 1988 roku wykonany więc został w celu ocalenia władzy ojcowskiej w Kościele. Abp Lefebvre pragnął dać nam katolickich biskupów, aby nie pozostawić nas [po swej śmierci] sierotami. Pragnął, na ile tylko mógł, kontynuować Kościół, dając mu środki do przekazywania wiary oraz łaski zgodnie z porządkiem ustanowionym przez Boga, porządkiem zgodnie z którym ojciec przekazuje życie swoim synom.
Biskupi ci są członkami Bractwa, ustanowieni zostali jednak dla Kościoła. Ich władza biskupia jest „uzupełniająca”, nie ma bowiem na celu zastąpienie władzy biskupiej całego Kościoła. Jej jedynym celem jest troska o potrzeby dusz w sytuacji nadzwyczajnej - a więc tymczasowej, tak długo jak inni biskupi wątpić będą w swą własną władzę ojcowską. Owi biskupi Bractwa pozostają zwyczajnymi biskupami, pragnącymi pozostać synami ojca wszystkich biskupów, tj. w komunii z Następcą Św. Piotra. Abp Lefebvre nie chciał przekazać czegoś, czego nie posiadał. Z tego właśnie powodu nie udzielił swym biskupom władzy jurysdykcyjnej, której udzielić mógłby jedynie papież; nie udzielił im władzy jurysdykcyjnej w Kościele. Udzielił im jedynie władzę administrowania sakramentów, z wynikającym z tego obowiązkiem nauczania prawdziwej wiary w stanie konieczności. Konsekracje te były więc jedynie pozornie, a nie faktycznie, sprzeczne w wolą Rzymu. Jeśli bowiem nawet byłyby one sprzeczne z ludzką wolą osoby sprawującej aktualnie władzę papieską, która niestety zarażona była błędami soboru, nie mogły być one sprzeczne z [autentycznymi] potrzebami Stolicy Apostolskiej, z potrzebami Kościoła – służąc zachowaniu wiary i zbawieniu dusz.
Za „The Angelus” (maj 2013) tłumaczył Tomasz Maszczyk
Przypisy
- ↑Ks. Otto Semmelroth, jezuita, ekspert soborowy oraz wykładowca teologii scholastycznej na uniwersytecie we Frankfurcie, w następujących słowach wyjaśniał nowatorski charakter konstytucji Lumen gentium: „Pragnąc wyrazić we właściwy sposób naturę Kościoła nie powinno się wychodzić od rozróżnienia pomiędzy duchownym a świeckim. Przed rozważaniem wszelkich różnic i pomimo ich istnienia, pamiętać należy przede wszystkim o jedności, wspólnocie i zasadniczej równości członków Ludu Bożego”.
- ↑Kompendium nawiązuje tu do par. 91 Katechizmu Kościoła katolickiego: „Wszyscy wierni uczestniczą w zrozumieniu i przekazywaniu prawdy objawionej. Otrzymali oni namaszczenie od Ducha Świętego, który ich poucza i prowadzi do całej prawdy”. Wiara jest więc postrzegana jako doświadczenie Ludu Bożego, analogicznego do doświadczenia Apostołów. W swej katechezie z 29 marca 2006 roku Benedykt XVI stwierdził, że „Kościół - wspólnota zgromadzona przez Syna Bożego, który stał się człowiekiem - dzięki posłudze apostolskiej żyć będzie w zmieniających się epokach, tworząc i umacniając komunię w Chrystusie i w Duchu Świętym, do której wszyscy są wezwani i w której mogą dostąpić zbawienia danego przez Ojca.” W trakcie katechezy wygłoszonej 26 kwietnia tego samego roku powiedział natomiast: „Duch Święty jawi się jako gwarancja aktywnej obecności misterium w historii. On zapewnia realizację wspólnoty na przestrzeni wieków. Dzięki Parakletowi doświadczenie Zmartwychwstałego, jakie przeżywała wspólnota apostolska u początków Kościoła, będzie mogło być zawsze przeżywane przez następne pokolenia, ponieważ jest przekazywane i aktualizowane w wierze, w kulcie oraz w komunii Ludu Bożego, pielgrzymującego w czasie. (…) W tym przekazywaniu dóbr zbawienia, które czyni ze wspólnoty chrześcijańskiej nieustanną aktualizację, w mocy Ducha Świętego, komunii pierwotnej, zasadza się istota Tradycji apostolskiej Kościoła”.
















