„Na świecie ucisk mieć będziecie; ale ufajcie, jam zwyciężył świat” Jan 16,33
Św. Bonawentury, Biskupa, Wyznawcy i Doktora Kościoła [3 kl.]
Zawsze Wierni nr 2/2020 (207)

Zygmunt Krzyżanowski

Najpewniejszy protektor

Postać świętego interesowała już Ojców Kościoła – zwłaszcza w związku z jego rolą u boku Najświętszej Maryi Panny. Mamy na ten temat cenne teksty św. Augustyna i św. Hieronima. Święty Ambroży zajął się sprawą małżeństwa Maryi i Józefa w duchu prawa rzymskiego, udowadniając, że zachowanie dziewictwa nie stoi na przeszkodzie prawdziwości małżeństwa1. Niezwykłość związku Najświętszej Marii Panny i św. Józefa pobudzała do refleksji na temat związku małżeńskiego w świecie doczesnym, jak i relacji między małżonkami po śmierci. Miłość w wyniku śmierci nie przeminie, osiągnie jedynie wyższy duchowo poziom. Święty Augustyn w dziele o Wartości małżeństwa uczy wszak, że „symbol małżeństwa z jedną żoną za naszych dni oznacza przyszłą jedność nas wszystkich, poddaną Bogu w jednym państwie niebieskim”2. W dociekaniach nad relacjami między Maryją a Józefem musiał się oczywiście pojawić problem zachowania czystości przez świętego Józefa. Święty Hieronim stwierdził, że zawarcie małżeństwa przez świętego Józefa z Maryją właśnie umożliwiło mu zachowanie czystości: „Józef żył w dziewictwie dzięki Maryi, by z dziewiczego małżeństwa dziewiczy Syn się narodził. Skoro bowiem na świętego męża nie może paść nawet podejrzenie pozamałżeńskiego pożycia, a nie ma napisane, że miał inną żonę, skoro wreszcie był dla Maryi raczej stróżem niż mężem, jasne jest, iż ten, który zasłużył na nazwę ojca Pana, pozostał z Maryją dziewicą”3. Zachowanie dziewictwa nie osłabiało w rozumieniu św. Hieronima związku i nie należy słowa stróż rozumieć jako umniejszenie roli św. Józefa, skoro w Komentarzu do Ewangelii według świętego Mateusza napisał, że „przez swobodę prawie małżeńską znał niemal wszystko u swej przyszłej Małżonki”4. Właśnie! Pojawia się tu problem: które wydarzenia miały miejsce w okresie narzeczeństwa, a które już w czasie małżeństwa. Choć już św. Hieronim, którego możemy uznać za najwybitniejszego znawcę Pisma Świętego, przestrzegał: „Pamiętaj o stylu Pisma, które zwykło narzeczone nazywać żonami”5, problem momentu zaślubin (przed czy po wcieleniu) nadal jest jednak poruszany. W rezultacie przyczyniło się to do lepszego rozpoznania stanu narzeczeństwa w czasach narodzin Chrystusa6. Ogólna nauka płynąca z tego faktu mówi, że samodzielne interpretowanie Pisma może prowadzić do błędów nie tylko z faktu niewłaściwego przygotowania teologicznego i lingwistycznego, ale również błędnych mniemań na temat panujących realiów – wyobrażania ich sobie na wzór współczesny.

O św. Józefie wiemy, że pochodził z rodu Dawida. Panującego zaś w Jerozolimie Heroda można nazwać uzurpatorem. Ten zaś pozostał w pamięci jako wielki okrutnik. Okrucieństwo było jednym z jego narzędzi stosowanych do uprawiania polityki. Mordował nawet osoby z najbliższej rodziny. Z pewnością innym narzędziem jego polityki było budownictwo. Wychowany w kulturze greckiej fundował budowle właściwe dla kultury rzymskich okupantów (teatr, amfiteatr, hipodrom); łączył to jednak z odbudową świątyni jerozolimskiej w bardzo świetnej formie, nawiązującej jednak, przez zastosowanie portyków, do architektury obowiązującej w cesarstwie7. Za jego czasów nastąpił więc wyraźny rozwój, ale w połączeniu ze zjawiskami stanowiącymi zagrożenie dla tożsamości Narodu Wybranego.

Wracając do Świętego Oblubieńca warto zaznaczyć, że nie rozporządzał nagromadzonymi dobrami, więc w czasie ofiarowania Dzieciątka w świątyni składa w ofierze dwa gołąbki czy też synogarlice (Łk 2,24). Jego zajęciem zapewniającym utrzymanie była praca w drewnie (Mt 13,55). Drewno w Palestynie nie było materiałem tanim, więc zdobyty fach (określany po polsku jako cieśla czy stolarz8) wymagał bardzo ważnej dla mężczyzny cechy, określanej jako solidność. W Piśmie Świętym określony jest jednak znacznie zaszczytniej: sprawiedliwy (Mt 1,19). Sprawiedliwość polegała w praktyce na kierowaniu się, czy wręcz natychmiastowym wypełnianiu Woli Bożej. Pismo opisuje odrzucenie wątpliwości i przyjęcie brzemiennej Maryi, natychmiastową ucieczkę do Egiptu i powrót z wybraniem właściwej drogi. Ciekawym momentem jest odnalezienie Jezusa w świątyni. Święta Rodzina przybywała tam co roku na święto Paschy. Gdy Jezus miał lat dwanaście, nastąpił fakt niezrozumiały. W drodze powrotnej Maryja z Józefem stwierdzają, że nie ma Jezusa! „Żałośni” szukają, by wreszcie odnaleźć w świątyni. Święty Józef nie występuje z wymówkami – zabiera głos Maryja, która przedstawia ich wspólny stan ducha w czasie poszukiwań. Jezus odpowiada na to pozornym strofowaniem, które w istocie jest ważną nauką zapisaną przez Ewangelistę9. Słowa Pana nie zostały zrozumiane, wrócił jednak do domu w Nazarecie „a był im poddany”. Podlegał więc również woli sprawiedliwego przybranego ojca. Bez ryzyka popełnienia błędu możemy domniemywać, że wspomniany stan poddania, jak w każdej rodzinie, miał służyć wychowaniu. Oczywiście natrafimy tu na pewne trudności związane z boskością Jezusa, można jednak przyjąć, że wzrastał w atmosferze kultury właściwej dla narodu, połączonej oczywiście i nierozdzielnie z pobożnością. Ponieważ określenia z ostatniego zdania mogą razić swą nieudolnością, najlepiej odwołać się do Pisma: „A Jezus się pomnażał w mądrości i w leciech, i w łasce u Boga, i u ludzi” (Łk 2,52)… i miejscem, w którym się to działo był dom, którego głową był Jego mniemany ojciec – św. Józef.

Z bogatej ikonografii św. Józefa powrót do Nazaretu odgrywa szczególną rolę. Kompozycja ukazująca Trójcę Świętą, która, dzięki Jezusowi, przenika Trójcę Ziemską, jak kiedyś Świętą Rodzinę określano, najwznioślej ukazuje rolę Oblubieńca Maryi. Co ważne, ten typ kompozycji określano jako wizerunek św. Józefa. Szczególnie ważne dzieło powielające tę, w czasach potrydenckich często stosowaną, kompozycję, znajduje się w kolegiacie kaliskiej i słynie cudami już od XVIII wieku10. Mamy na nim wymalowanego Józefa – „ojca” zgodnie podążającej do domu Rodziny. Małżonków łączy Jezus, a w ich działaniu obecna jest cała Trójca.

Odbiór dzieła nie musi się jednak kończyć na ustaleniu tematu i wskazaniu dodatkowych treści teologicznych. Możemy umieścić kompozycję u siebie w domu z intencją, by św. Józef przyprowadził Jezusa do naszego domu. Warto pomyśleć, czego by oczekiwał od nas Gość, którego św. Józef może przyprowadzić. Na pewno nie tego, czego nauczyliśmy oczekiwać współczesne dzieci – oddzielnego pokoju, stałego łącza z Internetem i innych nowinek nakazanych przez mass media. Z pewnością wprowadzenie Boga nie przyczyni zbędnych wydatków. Problemem będzie powrót do tego, co zapomniano – cichej pobożności. Cisza i pobożność (można ją nazwać też sprawiedliwością – jeśli jej nauczycielem będzie św. Józef) tego do szczęścia codziennego i wiecznego nam najbardziej brakuje. Cisza i pobożność skutkuje pokojem serca, który broni przed pokusami. Pokój serca pozwala wzrastać w mądrości, unikać zbędnych poszukiwań i spekulacji, jest oznaką łask od Boga, skutkuje też częstokroć dobrym przyjmowaniem przez ludzi. Zwróćmy uwagę: Święta Rodzina wraca w pokoju do domu, mimo że ze strony Jezusa padły słowa niezrozumiałe. Niezrozumiałe – to znaczy takie, które wymagają, by podjąć trud zrozumienia, to znaczy wymagające czasu, by zostały zrozumiane. Nie ma jednak niepokoju serca. Z Bogiem wracają do domu!

Ów powrót nie jest jednak zakończeniem historii. Święty Józef skutkiem grzechu pierworodnego musiał przecież umrzeć! Nie ma opisu tego wydarzenia – przyjmuje się, że nastąpiło przed podjęciem przez Chrystusa działalności publicznej. Częste są wizerunki dobrej śmierci Świętego. Jest on nawet patronem dobrej śmierci. Z reguły na przedstawieniach widzimy leżącego na łożu śmierci, obok siedzi Maryja, a nad konającym widzimy stojącego Jezusa. Scenie towarzyszą dobre duchy – aniołowie. Nie widać żadnego zagrożenia potępieniem – można powiedzieć: śmierć wymarzona. Z pewnością wzorzec śmierci najlepszej. Drogą do niej jest sprawiedliwość oparta na wypełnianiu Bożej Woli oraz codzienne obcowanie z Jezusem i Maryją – służenie im codziennymi czynnościami, niekiedy ważnymi i trudnymi decyzjami (w przypadku św. Józefa z pewnością ucieczka do Egiptu). Służenie choć czasami nie wszystko rozumiemy, choćby czasami sytuacja wydawała się absurdalna.

W tym momencie staje się jasne, dlaczego św. Józef nie mógł się oprzeć na zgromadzonym przez swych przodków majątku. Z Woli Bożej miały być to Jego zasługi. Ponieważ zaś był sprawiedliwy, nie ma wątpliwości, że wszystko, co posłużyło Jezusowi do codziennego bytowania w domu rodzinnym, nie zostało zdobyte w sposób niesprawiedliwy. Do nieosiągalnej przeczystości – pełni łask Maryi, Józef dodał więc ze swej strony sprawiedliwość. Maryja z Józefem przyjmując Boga na zbawienie przelicznych dusz, stworzyli zatem Świętą Rodzinę, zjednoczoną przez Jezusa z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym.

***

Zwykliśmy prosić o wstawiennictwo św. Józefa w sprawach praktycznych – zwłaszcza materialnych. Zaskoczyć więc może szczególna rola, jaką dla krzewienia kultu odegrała święta mistyczka Teresa z Ávili i kontemplacyjny zakon Karmelitów Bosych. Nieprzypadkowo zatem w kościołach Karmelitów napotykamy liczne zabytkowe wizerunki świętego. W Księdze życia reformatorka Karmelu pisze: „Szczególnie dusze oddane modlitwie wewnętrznej powinny go ustawicznie wzywać z ufnością i miłością; nie rozumiem jak można pomyśleć o Królowej Aniołów i o tych latach, które przeżyła z Dzieciątkiem Jezus, a nie dziękować zarazem świętemu Józefowi za poświęcenie, z jakim wówczas ich oboje opieką swoją otaczał”11. Niewątpliwie to Karmelici skutecznie upowszechnili kult Świętego i było to zgodne ze słowami reformatorki: „Innym Świętym, rzec można, dał Bóg łaskę wspomagania nas w tej lub owej potrzebie, temu zaś chwalebnemu Świętemu, jak o tym wiem z własnego doświadczenia, dał władzę wspomagania nas we wszystkich. Chciał nas Pan przez to upewnić, że jak był mu poddany na ziemi jako opiekunowi i mniemanemu ojcu swemu, który miał prawo Mu rozkazywać – tak i w niebie czyni wszystko, o cokolwiek Go poprosi. Przekonali się o tym i inni, którym poradziłam, aby się jemu polecili, i coraz więcej jest już takich, którzy go czczą i wzywają, doznając na sobie tej prawdy.”12

Ostatnie zdanie uzmysławia fakt, że kult Świętego nie rozwijał się równomiernie. Jego początków można się doszukiwać w Nazarecie, który do czasów Konstantyna Wielkiego (313-337) był bardzo skromnym miejscem13. Ciekawe jednak, że nad krzewieniem kultu pracowali wybitni przedstawiciele środowisk zakonnych: św. Brygida Szwedzka, św. Bernard z Clairvaux, św. Bernardyn ze Sieny. To postacie dobrze znane. Trzeba jednak sięgnąć głębiej. Gdzie po raz pierwszy wprowadzono wspomnienie św. Józefa trudno ustalić. Stało się to najpóźniej około roku 700 gdzieś na terenie północnej Francji lub Belgii. Niech sposób myślenia we wczesnym średniowieczu na temat św. Józefa zaprezentuje nam cytat z Homilii Remigiusza z Autun: „«Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański» (Mt 1, 24). Życie powraca tą samą drogą, którą weszła śmierć, to znaczy przez dziewiczą kobietę i przez posłusznego męża. Z dziewiczej ziemi został stworzony Adam, z dziewiczej kobiety narodził się Chrystus. Wskutek nieposłuszeństwa Adama wszyscy zostaliśmy zgubieni; dzięki dobru płynącemu z posłuszeństwa Józefa wszystkim nam przywrócono pierwotny stan14. W tych właśnie słowach Ewangelia zaleca nam wielką cnotę posłuszeństwa: «Uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański»”15.

Wiele jeszcze później napisano na temat świętego. Ponieważ informację historyka Nicefora o tym, że w Nazarecie św. Helena wybudowała kościół poświęcony św. Józefowi należy uznać za mylną, więc za pierwszy można uznać wybudowany w Bolonii około roku 1129. Świątynia ta w późniejszym czasie obsługiwana była przez Serwitów – zakon bardzo zaangażowany w krzewienie kultu św. Józefa. W samej Bolonii kult ten objawił się również wprowadzeniem Świętego po raz pierwszy do Litanii do Wszystkich Świętych, a także zapoczątkowaniem nadawania jego imienia dzieciom16. We wprowadzeniu święta do liturgii dużą rolę odegrali Franciszkanie. W 1399 przyjęli święto na kapitule generalnej, a w roku 1479 Sykstus IV – papież franciszkanin – wprowadził święto w Rzymie, co było naśladowane przez inne diecezje: w pierwszej kolejności włoskie. Dopiero w wyniku Soboru Trydenckiego święto stało się obowiązkowe17. Dalsza historia to dzieje podnoszenia jego rangi. W 1621 Grzegorz XV ogłosił je świętem obowiązującym, co w 1642 Urban VIII był zmuszony potwierdzić. Z innych wydarzeń wymieńmy jedynie rok 1870 i ogłoszenie przez Piusa IX św. Józefa Patronem Kościoła i rok 1909, w którym litania ku Jego czci została zatwierdzona do publicznego kultu, oraz rok 1961, w którym został wprowadzony do Kanonu Mszy Świętej przez ostatniego papieża trwającego jeszcze przy rycie rzymskim18.

Być może święty Józef jest najdziwniejszym ze świętych: tak ważny, a trzeba było tak dużo czasu na rozeznanie Jego wielkości. Wprawdzie już Albert Wielki i św. Tomasz ustalili godność świętego19, ale marzenie Jana Gersona i przepowiednia Izydora z Solani długo się nie spełniała („Jego imię zostanie umieszczone w kalendarzach świętych, i to już nie na końcu, lecz na początku. Następnie będzie się obchodzić wielkie i sławne święto ku jego czci”2).

Może w pewnym stopniu wyjaśnieniem dziwnej historii kultu św. Józefa będzie wypowiedź Jakuba – Benignusa Bousseta (1627–1704), który widział jego rolę w strzeżeniu dziewictwa Maryi. W panegiryku na cześć mniemanego ojca Zbawiciela czytamy: „Święci apostołowie głoszą tak potężnie Ewangelię, że dźwięk ich przepowiadania dociera aż do niebios. Józef przeciwnie, kiedy słyszy, jak ludzie mówią o cudach Jezusa Chrystusa, słucha, podziwia i milczy”21. Umieć słuchać o Chrystusie, podziwiać i milczeć… te słowa mogą być definicją cichej pobożności, tak bardzo w czasach ciągłej paplaniny na wszystkie tematy potrzebnej.

Przypisy

  1. Michał Gołębiowski, Małżeństwo Józefa i Maryi w literaturze i piśmiennictwie staropolskim doby potrydenckiej, Kraków 2015, s. 23–34.
  2. Cyt. za ibidem, s. 23.
  3. Cyt. za ibidem, s. 30.
  4. Cyt. za ibidem, s. 31.
  5. Cyt. za ibidem, s. 33.
  6. P. Tarcisio Stramare OSJ, Syn Józefa z Nazaretu, Kraków 1997, s. 49–62.
  7. Pius Czesław Bosak, Postacie Nowego Testamentu. Słownik – konkordancja, Poznań – Pelplin 1996, s. 166–167.
  8. Henryk Fros SJ, Franciszek Sowa, Księga imion i świętych, t. 3: Kraków 1998, s. 344.
  9. Por. komentarz Menochiusza w: Biblia łacińsko-polska… podług Wulgaty, i przekładu polskiego X. Jakóba Wujka…, t. IV: Wilno 1864, s. 179.
  10. Wielkim propagatorem kultu był kustosz kolegiaty kaliskiej ksiądz Stanisław Józef Kłossowski, autor publikacji: Cuda i łaski za przyczyną i wzywaniem Mniemanego Ojca Jezusowego Józefa świętego, przy Obrazie Tegoż Świętego Patriarchy w Kolegiacie Kaliskiej…, Kalisz 1780.
  11. Święta Teresa od Jezusa, Dzieła, t. 1: Kraków 1987, s. 146.
  12. Ibidem, s. 145.
  13. Francis L. Filas SI, Święty Józef. Człowiek Jezusowi najbliższy, Kraków 1979, s. 240.
  14. Dobro płynące z posłuszeństwa św. Józefa to założenie Świętej Rodziny, w której mógł wzrastać Pan Jezus, oraz ocalenie Mesjasza od śmierci nakazanej przez Heroda. Przywrócenie wszystkim pierwotnego stanu to otwarcie przez Zbawiciela bram Nieba dla – potencjalnie – wszystkich ludzi (przyp. red.).
  15. Cyt. za ibidem, s. 245.
  16. Ibidem, s. 240, 265. Ostatecznie włączenie imienia do Litanii zatwierdził Benedykt XIII w roku 1726, ibidem, s. 286.
  17. Ibidem, s. 266 i 269.
  18. Ibidem, s. 285–287.
  19. Ibidem, s. 271.
  20. Ibidem, s. 253.
  21. Cyt. za: Ibidem, s. 279.