„Na świecie ucisk mieć będziecie; ale ufajcie, jam zwyciężył świat” Jan 16,33
Zesłanie Ducha Świętego [1 kl.]
Zawsze Wierni nr 2/2020 (207)

ks. Szymon Bańka FSSPX

Kilka słów o posynodalnej adhortacji apostolskiej Querida Amazonia

Drwale mają parlamentarzystów
a nasza Amazonia nikogo, kto by ją bronił […]
Wyganiają papugi i małpy […]
Zbiory kasztanów nie będą już takie same1

Papież Franciszek opublikował tekst posynodalnej adhortacji 2 lutego 2020 roku. Ze strony kościelnych progresistów był to bez wątpienia tekst bardzo wyczekiwany, natomiast bardziej tradycyjni katolicy oczekiwali na niego z obawą i niepewnością. Jaki więc jest ten tekst? Najpierw postaram się streścić ten dosyć długi dokument, a w drugiej części tekstu krótko go skomentuję.

Tekst podzielony jest na cztery rozdziały i zakończony jest modlitwą do Najświętszej Maryi Panny. Składa się ze 111. punktów i prezentuje naukę w formie marzeń papieża Franciszka dotyczących Amazonii.

Pierwszy rozdział zatytułowany jest: „Marzenie społeczne” i traktuje o konieczności pracy na rzecz „integrowania wszystkich mieszkańców”. Papież zwraca w nim uwagę, że sama ekologia bez troski o mieszkańców Amazonii byłaby podejściem błędnym (swoją drogą nazwanym przez papieża „konserwatyzmem”…):

Chociaż bowiem Amazonii grozi katastrofa ekologiczna, należy zauważyć, że „prawdziwe podejście ekologiczne zawsze staje się podejściem społecznym, które musi włączyć sprawiedliwość w dyskusje o środowisku, aby usłyszeć zarówno wołanie ziemi, jak i krzyk biednych”. Nie potrzebujemy konserwatyzmu „który dba o biom, ale lekceważy ludy amazońskie”2

Papież w tym rozdziale wspomina ze wstydem i przeprasza za „zbrodnie przeciwko ludności tubylczej, podczas tak zwanego podboju Ameryki”3, pewnej otuchy dodaje mu jednak fakt, „iż pośród poważnych nadużyć związanych z kolonizacją Amazonii, pełnych „sprzeczności i udręk”, przybyło tam wielu misjonarzy z Ewangelią, opuszczając swoje kraje i godząc się na surowe i pełne wyzwań życie obok najbardziej bezbronnych.”4

Papież boleje w tym rozdziale nad dezintegrującym efektem wykorzenienia, jaki przeżywają rdzenni mieszkańcy, zmuszeni, by emigrować do miast5 i zauważa, że: „Chrystus odkupił całą istotę ludzką i w każdym chce odbudować jego zdolność do nawiązywania relacji z innymi.”6

Drugi rozdział traktuje o „marzeniu kulturowym”, którego „Tematem jest promowanie Amazonii, ale nie oznacza to jej kolonizacji kulturowej, a raczej takie działanie, aby ona sama wydobyła z siebie to, co najlepsze.”7 W rozdziale tym Papież podkreśla wartość troski o liczne rdzenne kultury Amazonii, zachęca do aktywnej o nią troski: „Dlatego ważne jest „by osoby starsze toczyły długie opowieści” i aby młodzi zatrzymywali się i pili z tego źródła.”8

Trzeci rozdział poświęcony jest „marzeniu ekologicznemu”. Pozwolę sobie tutaj zacytować cały punkt 41 adhortacji:

W rzeczywistości kulturowej, takiej jak Amazonia, gdzie istnieje tak ścisłe powiązanie między istotami ludzkimi a przyrodą, codzienna egzystencja jest zawsze kosmiczna. Uwolnienie innych z ich zniewoleń oznacza dbanie o środowisko i jego obronę, ale jeszcze bardziej pomoc sercu ludzkiemu, aby otwarło się z ufnością na Boga, który nie tylko stworzył wszystko to, co istnieje, ale także dał nam siebie samego w Jezusie Chrystusie. Pan, który pierwszy troszczy się o nas, uczy nas troszczyć się o naszych braci i siostry i o środowisko, które On każdego dnia nam daruje. Taka jest pierwsza ekologia, jakiej potrzebujemy. W Amazonii można lepiej zrozumieć słowa Benedykta XVI, gdy mówił, że „obok ekologii natury istnieje ekologia, którą moglibyśmy nazwać «ludzką», a która z kolei domaga się «ekologii społecznej». Oznacza to, że ludzkość, […] powinna zwracać coraz większą uwagę na związki, jakie istnieją między ekologią naturalną, czyli poszanowaniem przyrody, a ekologią ludzką”. Ten nacisk na fakt, że „wszystko jest ze sobą powiązane”, jest szczególnie ważny dla terytorium takiego, jak Amazonia.9

Według Papieża nawiązanie jedności z puszczą sprawi, że nasz głos z łatwością stanie się modlitwą:

Z drugiej strony, jeśli nawiążemy jedność z puszczą, z łatwością nasz głos zjednoczy się z jej głosem i zamieni się w modlitwę: „Leżąc w cieniu starego eukaliptusa nasza modlitwa światła pogrąża się w pieśni o wiecznych liściach”. Takie nawrócenie wewnętrzne pozwoli nam płakać za Amazonią i wraz z nią wołać do Pana.10

Do poprawy stanu rzeczy potrzebna jest edukacja ekologiczna i wytwarzanie nawyków ekologicznych:

Możemy zatem pójść o krok dalej i przypomnieć, że ekologia integralna nie zadowala się naprawą problemów technicznych lub decyzjami natury politycznej, prawnej czy społecznej. Wielka ekologia zawsze zawiera aspekt edukacyjny, który zabiega o rozwój nowych nawyków u osób i grup społecznych. Niestety wielu mieszkańców Amazonii nabrało zwyczajów typowych dla wielkich miast, w których konsumpcjonizm i kultura odrzucenia są już głęboko zakorzenione. Nie będzie zdrowej i zrównoważonej ekologii, zdolnej do przemieniania czegokolwiek, jeśli nie zmienią się osoby, jeśli nie będzie zabiegało się o przyjęcie innego stylu życia, mniej zachłannego, bardziej pogodnego, bardziej naznaczonego szacunkiem, mniej niespokojnego, bardziej braterskiego.11

Rozdział czwarty poświęcony jest „marzeniu kościelnemu”. Papież pisze:

W obliczu tak wielu potrzeb i udręk wołających z serca Amazonii, możemy odpowiedzieć wychodząc z organizacji społecznych, zasobów technicznych, przestrzeni debat, programów politycznych i tego wszystkiego, co może być częścią rozwiązania. Ale jako chrześcijanie nie rezygnujemy z propozycji wiary, jaką otrzymaliśmy z Ewangelii. Chociaż chcemy angażować się wraz ze wszystkimi, ramię w ramię, nie wstydzimy się Jezusa Chrystusa. Dla tych, którzy Go spotkali, żyją w przyjaźni i utożsamiają się z Jego przesłaniem, nieuniknione jest mówienie o Nim i niesienie innym Jego propozycji nowego życia: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (1 Kor 9, 16).12

Dbając zatem o (doczesne) dobro rdzennych mieszkańców Amazonii, nie należy zapominać o Chrystusie i Jego „propozycji nowego życia”… Samo tylko przesłanie społeczne to według Papieża za mało:

Nie możemy też zadowolić się przesłaniem społecznym. Jeśli oddajemy dla nich swe życie, za sprawiedliwość i godność, na jakie zasługują, nie możemy ukryć przed nimi, że czynimy to, ponieważ rozpoznajemy w nich Chrystusa i ponieważ odkrywamy ogromną godność, jaką obdarzył ich Bóg Ojciec, który ich nieskończenie miłuje.13

[…] Bez tego żarliwego przepowiadania każda struktura kościelna stanie się jeszcze jedną organizacją pozarządową, a zatem nie odpowiemy na żądanie Jezusa Chrystusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!” (Mk 16, 15).14

Ważnym zagadnieniem zajmującym blisko trzydzieści ze stu jedenastu punktów adhortacji jest inkulturacja:

Kościół, głosząc kerygmę ciągle na nowo, powinien wzrastać w Amazonii. Dlatego nieustannie modyfikuje swoją tożsamość, słuchając i prowadząc dialog z osobami, realiami i dziejami swojego terytorium. W ten sposób będzie się mógł coraz bardziej rozwijać niezbędny proces inkulturacji, który nie gardzi niczym z tego, co jest dobre i już istnieje w kulturach amazońskich, ale raczej je zbiera i dopełnia w świetle Ewangelii. Nie gardzi też bogactwem mądrości chrześcijańskiej przekazywanej przez stulecia, tak jakby zamierzał pominąć historię, w której Bóg działał na wiele sposobów, ponieważ Kościół ma wielorakie oblicze „nie tylko z perspektywy przestrzennej […], ale także swojej rzeczywistości doczesnej”. Chodzi o autentyczną Tradycję Kościoła, która nie jest statycznym zbiorem ani eksponatem muzealnym, lecz korzeniem rosnącego drzewa. Jest to tysiącletnia Tradycja, która świadczy o działaniu Boga w swoim Ludzie i „ma raczej misję podtrzymywania ognia przy życiu niż przechowywanie popiołów”15

W imię inkulturacji…

Nie kwalifikujmy pospiesznie jako przesąd lub pogaństwo pewnych wyrazów religijnych, rodzących się spontanicznie z życia ludów. Trzeba raczej umieć rozpoznać pszenicę rosnącą wśród kąkolu, ponieważ „w ludowej pobożności można dostrzec sposób, w jaki otrzymana wiara wcieliła się w jakiejś kulturze i dalej jest przekazywana”.

Możliwe jest przyswojenie sobie w jakiś sposób symbolu rodzimego, niekoniecznie kwalifikując go jako bałwochwalczy. Zawsze można wykorzystać mit pełen znaczenia duchowego, a nie zawsze uważać go za pogański błąd. Pewne święta religijne zawierają znaczenie sakralne i są przestrzenią zjednoczenia i braterstwa, chociaż wymagany jest powolny proces ich oczyszczenia i dojrzewania. Prawdziwy misjonarz próbuje odkryć, jakie słuszne dążenia pragną wyrazić się poprzez przejawy religijne, niekiedy niedoskonałe, niepełne lub błędne, i próbuje odpowiedzieć wychodząc z duchowości inkulturowanej.16

Inkulturacja oczywiście nie może ominąć liturgii:

Pozwala to nam podjąć w liturgii wiele elementów doświadczenia ludów pierwotnych w ich intymnym kontakcie z naturą i zachęcać do rodzimych wyrazów w pieśniach, tańcach, obrzędach, gestach i symbolach. Już Sobór Watykański II domagał się tego wysiłku inkulturacji liturgii wśród ludów tubylczych, ale upłynęło ponad pięćdziesiąt lat, a poczyniliśmy niewielkie postępy w tej dziedzinie.17

W tym kontekście pojawia się również wątek miłosierdzia w pracy duszpasterskiej:

Nie jest też dopuszczalna, w obliczu ubogich i zapomnianych Amazonii, taka dyscyplina, która wykluczałaby i oddalała, ponieważ w ten sposób zostają oni ostatecznie odrzuceni przez Kościół przekształcony w urząd celny. Przeciwnie, „w trudnych sytuacjach, w jakich żyją osoby najbardziej potrzebujące, Kościół musi zachować szczególną uwagę, aby zrozumieć, pocieszyć, włączyć, unikając narzucania im zestawu norm, jakby były ze skały, zyskując w ten sposób efekt, że czują się osądzone i porzucone przez tę Matkę, która jest powołana, by nieść im Boże miłosierdzie”. Dla Kościoła miłosierdzie może stawać się jedynie romantycznym wyrazem, jeśli nie przejawia się konkretnie w zaangażowaniu duszpasterskim.18

Również w kontekście inkulturacji Papież porusza kwestię braku kapłanów w Amazonii, należy według Papieża modlić się o powołania kapłańskie i dbać o formację kapłańską:

Ta nagląca potrzeba skłania mnie do zachęcenia wszystkich biskupów, zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej, by nie tylko krzewili modlitwę o powołania kapłańskie, ale także byli bardziej szczodrymi, ukierunkowując tych, którzy okazują powołanie misyjne, do wyboru Amazonii. Jednocześnie należy dokładnie przeanalizować strukturę i treść zarówno formacji początkowej, jak i formacji permanentnej kapłanów, aby nabyli postawy i zdolności konieczne do prowadzenia dialogu z kulturami amazońskimi. Formacja ta musi być wybitnie duszpasterska i sprzyjać rozwojowi miłosierdzia kapłańskiego.19

Ale również delegować tyle, ile tylko się da osobom świeckim:

Dlatego ważne jest ustalenie, co jest najbardziej specyficzne dla kapłana, do czego nie można delegować. Odpowiedź znajduje się w sakramencie święceń, który upodabnia go do Chrystusa Kapłana. I pierwszy wniosek jest taki, że ten wyłączny charakter, otrzymany w święceniach, uzdalnia tylko jego do przewodniczenia Eucharystii. Jest to jego funkcja szczególna, główna, do której nie może delegować kogoś innego. […]

W szczególnych warunkach Amazonii, zwłaszcza w jej puszczach i miejscach bardziej odległych, musimy znaleźć sposób na zapewnienie posługi kapłańskiej. Świeccy mogą głosić Słowo, uczyć, organizować swoje wspólnoty, sprawować niektóre sakramenty, szukać różnych dróg wyrażania pobożności ludowej i rozwijać mnóstwo darów, które wylewa na nich Duch Święty. Potrzebują jednak sprawowania Eucharystii, ponieważ „tworzy ona Kościół”, i dochodzimy do wniosku, że „nie zbuduje się żadnej wspólnoty chrześcijańskiej, jeśli nie jest ona zakorzeniona w celebracji Najświętszej Eucharystii”. Jeśli naprawdę wierzymy, że tak jest, pilnie trzeba sprawić, aby ludy amazońskie nie były pozbawione tego pokarmu nowego życia i sakramentu przebaczenia.20

Kościół o twarzach amazońskich wymaga stałej obecności dojrzałych liderów świeckich, obdarzonych autorytetem…21

Kwestia celibatu kapłańskiego nie została poruszona. W kontekście inkulturacji pojawiają się również rozważania o roli kobiet w amazońskim Kościele:

To zachęca nas do poszerzenia naszego spojrzenia, aby uniknąć sprowadzenia naszego rozumienia Kościoła jedynie do struktur funkcjonalnych. Taki redukcjonizm doprowadziłby nas do myślenia, że można by kobietom udzielić statusu i większego udziału w Kościele tylko wtedy, gdyby otrzymały dostęp do sakramentu święceń. Takie jednak spojrzenie faktycznie ograniczyłoby perspektywy, poprowadziłoby nas do klerykalizacji kobiet, pomniejszyłoby wielką wartość tego, co już dały i w subtelny sposób spowodowałoby zubożenie ich niezbędnego wkładu.

Jezus Chrystus ukazuje siebie jako Oblubieniec wspólnoty celebrującej Eucharystię poprzez postać mężczyzny, który przewodniczy jako znak jedynego Kapłana. Ten dialog między Oblubieńcem a oblubienicą, który wznosi się w adoracji i uświęca wspólnotę, nie powinien zamykać nas w ograniczonych koncepcjach dotyczących władzy w Kościele. Pan zechciał bowiem ukazać swoją władzę i miłość poprzez dwa oblicza ludzkie: swego Boskiego Syna, który stał się człowiekiem oraz oblicze stworzenia, które jest kobietą, Maryi. Kobiety wnoszą swój wkład do Kościoła na swój własny sposób, kontynuując siłę i czułość Maryi, Matki. W ten sposób nie ograniczamy się do podejścia funkcjonalnego, ale wchodzimy w intymną strukturę Kościoła. W ten sposób rozumiemy radykalnie, dlaczego bez kobiet on upada, tak jak rozpadłoby się w Amazonii wiele wspólnot, gdyby nie było w nich kobiet, wspierających je, starających się o nie i leczących je. To ukazuje, jaka jest ich władza charakterystyczna. […]

W Kościele synodalnym kobiety, które w istocie odgrywają kluczową rolę we wspólnotach amazońskich, powinny mieć dostęp do funkcji, jak również do posług kościelnych, które nie wymagają sakramentu święceń i pozwalają im lepiej wyrazić ich własną rolę. Należy pamiętać, że takie posługi wiążą się ze stabilnością, publicznym uznaniem i mandatem od biskupa. Powoduje to również, że kobiety miałyby realny i skuteczny wpływ na organizację, najważniejsze decyzje i kierowanie wspólnot, ale nadal czyniłyby to w stylu właściwym dla ich kobiecego charakteru.22

Następnie Papież prowadzi jeszcze krótkie rozważania ekumeniczne i kończy swoją adhortację modlitwą do Najświętszej Maryi Panny.

Komentarz

Pojawienie się adhortacji wywołało niezadowolenie wśród postępowej części duchowieństwa nazywającego się wciąż jeszcze katolickim – w końcu Papież nie poddał bezpośrednio w wątpliwość celibatu kapłańskiego i nie zachęcał do wyświęcania kobiet na diakonisy. Czy to, że Papież w swoim dokumencie nie podważył apostolskiej dyscypliny jest jednak dla nas wystarczającym powodem do radości? Warto się tutaj zastanowić, jak daleko postąpił już kryzys Kościoła, że brak negowania celibatu kapłańskiego w papieskim dokumencie odbieramy jako coś bardzo pozytywnego…

Jaki jest więc ten dokument? Przede wszystkim ekologiczny. Proszę zwrócić uwagę na jego budowę: najpierw Papież mówi o marzeniu społecznym, kulturowym i ekologicznym i dopiero później przechodzi do marzenia kościelnego. Najpierw podaje nam on „wielkie” cele, jak integrowanie wszystkich mieszkańców i dbanie o rdzenne kultury Amazonii, a później dodaje, że my nie możemy tego zrobić bez głoszenia im również „propozycji” nowego życia pochodzącej od Pana Jezusa! Już więc nie chodzi o to, aby tych ludzi prowadzić do Chrystusa – chodzi o to, żeby dbać o ekologię (nie zapominając przy tym o dbaniu o ludzi) i pokazywać przy okazji niejako „propozycję” nowego życia z Chrystusem. Mamy więc tutaj do czynienia z tragicznym odwróceniem celów to nie człowiek ma służyć Bogu a Bóg człowiekowi.

Wielkim zagadnieniem tej adhortacji jest również inkulturacja – oczywiście skoro Kościół jest narzędziem do walki o ekologię i dobro Amazonii, to siłą rzeczy będzie się on musiał ekstremalnie dopasować do jej lokalnych uwarunkowań. Skoro w oczach Papieża główną troską nie jest prowadzenie ludzi do Chrystusa a troska o rdzenne kultury – to oczywiście i w liturgii Kościoła nie będzie chodziło przede wszystkim o adorację Pana Jezusa, a bardziej o to, aby wyrazić w niej „pozytywne elementy” lokalnych kultur i w ten sposób, w mniemaniu Papieża, oddawać cześć Stwórcy.

Dokument ten jest bez wątpienia kolejnym świadectwem postawienia Kościoła na głowie, odwrócenia priorytetów i po prostu głębokiego Kryzysu Kościoła. Nasza reakcja powinna być taka jak zawsze – troska o własne uświęcenie, modlitwa za Kościół św. i przywiązanie do tradycyjnej Mszy św. – ona jest bowiem prawdziwym lekarstwem na to odwrócenie porządku – w niej to zawarta jest w syntetycznej formie nasza Wiara – ona jest i sztandarem naszej Wiary i Sercem pompującym nadprzyrodzone życie w nasze dusze.

Przypisy

  1. Wszystkie cytaty pochodzą z tekstu posynodalnej adhortacji Querida Amazonia, tutaj punkt 9.
  2. QA pkt 8.
  3. QA pkt 19.
  4. QA pkt 18.
  5. por. QA pkt 21.
  6. QA pkt 22.
  7. QA pkt 28.
  8. QA pkt 34.
  9. QA pkt 41.
  10. QA pkt 56.
  11. QA pkt 58.
  12. QA pkt 62.
  13. QA pkt 63.
  14. QA pkt 64.
  15. QA pkt 66.
  16. QA pkt. 78 i 79.
  17. QA pkt 82.
  18. QA pkt 84.
  19. QA pkt 90.
  20. QA pkt. 87 i 89.
  21. QA pkt 94.
  22. QA pkt. 100, 101 i 103