„Na świecie ucisk mieć będziecie; ale ufajcie, jam zwyciężył świat” Jan 16,33
dzień ferialny [4 kl.]
Zawsze Wierni nr 3/2020 (208)

Zygmunt Krzyżanowski

Jak zostać prawdziwym pielgrzymem

Gdy trzeba siedzieć w domu – powstaje tekst o pielgrzymkach… Dopust Boży – tak trzeba myśleć o zamknięciu kościołów. Nie szukać winnych – kto nam uczynił tę krzywdę, lecz dostrzec Bożą Wolę i Boży Gniew, bo jeśli sercem nie porzucimy naszych własnych dróg nakierowanych na doczesne dostatki – na zawsze bramy piekielne oddzielą nas od świętości.

O władcach średniowiecza bardzo dużo mówią wystawiane w przeróżnych sprawach doczesnych dokumenty. Pieczołowicie przechowywane, bo zawierały nadania, czyli obdarzały tym, co materialne, paradoksalnie wymownie informują o tym, co niematerialne. Nie idzie tu o Msze i modlitwy, jakich oczekiwali dobrodzieje. Może najbardziej wymowne są daty wystawienia dokumentów. O funkcjonującym w świadomości Polaków księciu Bolesławie Pobożnym czytamy: „Istnieją pewne terminy, kiedy można spodziewać się pobytu księcia w określonym miejscu. Tendencja taka [dla książąt], uchwytna w czasach wcześniejszych, staje się wyraźna w wieku XIII. I tak w okolicach świętego Wojciecha z reguły władca przebywał w Gnieźnie, zaś około św. Piotra w Poznaniu. Jak się wydaje należy również przyjąć za bardzo prawdopodobną obecność Bolesława w Kaliszu w czasie święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, a więc wezwania tamtejszej kolegiaty. […] W czasach kiedy w granicach władztwa Bolesława znajdował się Włocławek, ze względu na pokrywający się termin święta tamtejszej katedry, książę przebywał właśnie w tym mieście, nie zaś, jak wcześniej czy później, w Kaliszu”1.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że Bolesław Pobożny nie był władcą, który się poświęcił życiu duchowemu. Prowadził aktywną politykę, której elementem były walki zbrojne, pustoszenia terytoriów przeciwnika, prężna organizacja życia gospodarczego – w żadnej dziedzinie nie był liberałem zrzucającym obowiązki władzy na innych.

Jego biografia, z powodu szczupłości źródeł jest odczytywana również przez obecność w konkretnych miejscach, bo pobyt ten nie był bezcelowy. Wiązał się z konkretnymi ważnymi potrzebami. Jeśli jednak w określone święta można się księcia spodziewać w miejscu kultu, to należy wysnuć wniosek o potrzebie łączenia tego, co doczesne ze świętością – z tym, co wieczne. Oczywiście tryb podróży księcia nie był wyjątkiem. A działo się to w czasach, gdy podróżowanie było bardziej uciążliwe niż dziś – również dla książąt. Życie stawało się pielgrzymką, a miejsca kultu, miejsca przechowywania relikwii były najważniejszymi miejscami na mapie. Miejscami, które wyznaczały drogę i czas.

Niekiedy, wchodząc do starego kościoła, nie zdajemy sobie sprawy, że to niegdysiejsze miejsce regularnych pielgrzymek… i to może tak wielkiego króla jak przykładowo Władysław Jagiełło – w tym wypadku mam na myśli kościół Bożego Ciała w Poznaniu. Przed bitwą grunwaldzką ślubował bowiem władca pielgrzymkę do Poznania. Ślubu dopełnił, idąc pieszo ze swego dworu w Pobiedziskach, by przez trzy dni adorować Najświętszy Sakrament w podzięce za zwycięstwo. Król Władysław przybywać tu będzie po każdym zwycięstwie2. Ufunduje gotyckie prezbiterium kościoła wyróżniające się na tle architektury wielkopolskiej bogatą kamieniarką. Dzisiaj niewiele z niej pozostało. Nie zachowało się również sklepienie z tego czasu. Dotrwała jednak szczególna pamiątka – monstrancja wiązana ze zwycięstwem grunwaldzkim3. Jako fundator pamiętał władca zaś o intencji spokoju dusz swych trzech żon – w tym późniejszej świętej Jadwigi4. Po wiekach stara gotycka świątynia oferuje ciszę na samotną modlitwę (Mszy św. w rycie rzymskim niestety – nie).

Niekiedy polityczne awantury, przysłaniają uświęcony charakter miejsc. W swoim czasie głośne były awantury o przystanek pociągów na trasie Warszawa – Kraków we Włoszczowie, a przecież tam jest cudowny wizerunek Matki Boskiej ze św. Józefem i Joachimem. Wszystkiemu zaś dało początek, jak wolno wierzyć, objawienie Najświętszej Maryi Panny między św. Józefem i św. Joachimem5. Święci nic nie powiedzieli, a zdarzenie dało początek miejscu kultu katolickiego – wszystko to, jak i brak negacji ze strony badającej komisji, wielce uprawdopodabnia objawienie. Któż o nim słyszał? Prawie nikt – dlaczego?

Pierwszą sławną pielgrzymkę związaną z ziemiami polskimi odbył cesarz Otton III do grobu św. Wojciecha w Gnieźnie. Jeśli od chrztu Mieszka I rozpoczynamy historię Polski, to właśnie od tej pielgrzymki rozpoczyna się historia świetności naszej Ojczyzny. Sięgnijmy do źródła niemieckiego, którego autor nie miał powodów, żeby nam schlebiać: „cesarz dowiedziawszy się o cudach, które Bóg zdziałał przez upodobanego sobie męczennika Wojciecha, wyruszył tam pospiesznie gwoli modlitwy. […] Kiedy poprzez kraj Milczan dotarł do siedzib Dziadoszan, wyjechał z radością na jego spotkanie Bolesław, […]. Trudno uwierzyć i opowiedzieć, z jaką wspaniałością przyjmował wówczas Bolesław cesarza i jak prowadził go przez swój kraj aż do Gniezna. Gdy Otto ujrzał z daleka upragniony gród, zbliżył się doń boso ze słowami modlitwy na ustach. Tamtejszy biskup Unger przyjął go z wielkim szacunkiem i wprowadził do kościoła, gdzie cesarz, zalany łzami, prosił świętego męczennika o wstawiennictwo, by mógł dostąpić łaski Chrystusowej. Następnie utworzył zaraz arcybiskupstwo, zgodnie z prawem, jak przypuszczam, lecz bez zgody wymienionego tylko co biskupa, którego diecezja obejmowała cały ten kraj. Arcybiskupstwo to powierzył bratu wspomnianego męczennika Radzimowi i podporządkował mu z wyjątkiem biskupa poznańskiego Ungera następujących biskupów: kołobrzeskiego Reinberna, krakowskiego Poppona i wrocławskiego Jana. Również ufundował tam ołtarz i złożył na nim uroczyście święte relikwie”6. W wyniku tej pielgrzymki sytuacja Kościoła w państwie Bolesława na lepszy sposób zmienić się nie mogła. Nie przeszkodziły temu nawet komplikacje wspomniane przez autora.

Jakieś sto siedemdziesiąt lat później witały pielgrzymów słynne drzwi gnieźnieńskie. Dziś pielgrzymki kojarzą nam się przede wszystkim z Jasną Górą. W rękopiśmiennej relacji z Warszawy z roku 1782 czytamy: „Znaczna część Warszawy wybiera się tymi czasy do Częstochowy na jubileusz, czyli anniwersarz stuletni koronacji. Fest ten ma się tam z szczególniejszą odprawić uroczystością, gdzie JWJKs. Biskup Chełmski, Garnysz, celebrować ma. Pierwszej kondycji damy na ten odpust wybierają się, a powszechnie tu uważają, że miejsce tameczne pomimo tutejszego zepsucia dość licznych corocznie stąd rachuje pielgrzymów”7.

Najczęściej pewno bywało, jak i dzisiaj się zdarza… przerwa w grzesznym życiu na pielgrzymkę, a potem powrót do życia… i jego grzesznych dróg. Jasna Góra do dziś może cieszyć się statystykami. Statystyki jednak trzeba układać, gdy nie można dotrzeć do istoty rzeczy – do prawdy. W czasach Bolesława Pobożnego nie było Jasnej Góry. Czy było gorzej? Jeśli władcy w swych planach w sposób bardzo konkretny brali pod uwagę święta i wierzyli w wielką moc wstawiennictwa świętych – to było lepiej. Jeśli za sukcesy pokornie składali Bogu dzięki – to nie mogło być gorzej. Jeśli więc nasze drogi i nasz czas będzie porządkowała Wiara, to nasze życie będzie pielgrzymką do Nieba.

Nie trzeba wymyślać odległych miejsc pielgrzymkowych (powstają wszak biura organizujące różne atrakcyjne pielgrzymki, czasami w miejsca bardzo odległe – pociągające swą egzotyką). Lepiej wyszukać w pobliżu dróg, które przemierzamy wypełniając codzienne obowiązki – miejsca, które przypomną, że te pętle, które codziennie zataczamy, będą miały koniec – oby po prawicy Pana. Nie mamy obowiązku jak średniowieczni władcy krążyć po całych państwach. Nasz świat jest inny. Z pewnością zaś są w pobliżu – smutne, bo zapomniane, czy też porzucone, sanktuaria jak również figury przydrożne. Może warto pocieszyć tam naszą Matkę, dawno nie słyszaną modlitwą po łacinie? Może postać przez chwilę pod samotnym krzyżem? Jakże smutno jest choćby w domku loretańskim na warszawskiej Pradze, dokąd kiedyś, gdy ścięła Wisłę kra, pielgrzymowali uczniowie z warszawskich szkół8.

Inne kiedyś były czasy… inaczej też czas był dzielony. Dziś dzieli się na okres pracy i wakacje – jest to podstawowy podział, do którego dostosowuje się choćby wszechwładna telewizja. Wakacje to świętość tego świata – nikt nie ma prawa ich zabrać – nawet rząd. Cóż więc w naszych czasach możemy oddać Bogu najcenniejszego? Jeśli oddajemy codzienność (okres pracy) to liczymy, że zostanie w ten sposób rozświetlona; że nie będzie tak szara i uciążliwa. Codzienności chętnie byśmy się pozbyli, więc nie żal jej oddać Panu Bogu. Naszym skarbem są wakacje. Kuszący staje się kompromis: pielgrzymka do Częstochowy a potem… własne ścieżki. Z Bogiem nie można jednak zawrzeć kompromisu, bo kompromisy, to rozwiązania niedoskonałe. Dobrze jest pójść do Częstochowy – bo to droga, oparta na „geografii katolickiej”. Odbycie pielgrzymki ma uczyć, jak oddać czas wolny Bogu. Jak szukać miejsc na wakacje na mapie. Może więc pobyt nad morzem być powiązany z Kalwarią Wejherowską, Swarzewem? Może zatrzymać się po drodze na modlitwę w łaskami słynącym miejscu… i trzeba wiedzieć każdego dnia: czyje dziś mamy święto.

W obecnym zamieszaniu arcyważnymi miejscami, których nie można pomijać, są miejsca katolickich obrzędów. Miejsca, co do których mamy pewność, że wolne są od kompromisów. Mówiąc wprost: kościoły i kaplice pozostające pod opieką naszego Bractwa. Pomijanie ich w niedzielę, włączy nas w chocholi taniec „kościoła posoborowego”. Przemiany, które nastąpiły w XX stuleciu częstokroć odmieniły pielgrzymki w turystykę. Dla wiernych Tradycji podróż w odległe nieraz miejsca na niedzielną Ofiarę Mszy świętej staje się pielgrzymką.

Pielgrzymka to wyrzeczenie. Wyrzeczenie tego świata – wyrzeczenie się dróg światowych. Można więc odbyć ją duchowo. Osoby wstępujące do klasztorów kontemplacyjnych wszak pozbawiają się możliwości odbycia pielgrzymki nie tylko do Rzymu czy Ziemi Świętej, ale gdziekolwiek, poza teren klasztoru. Duchowo jednak mogą odbywać pielgrzymki nie tylko do tych szczególnych miejsc, ale nawet przed sam tron Dobrego Boga… Więcej: mogą się z Nim duchowo zjednoczyć, jak świadczą zapiski mistyków9. Ich drogi w klasztorze są uporządkowane. Uporządkowany jest też ich czas.

Zorganizowane pielgrzymki do sanktuariów nie tylko wyznaczają drogę, ale porządkują pielgrzymom czas. By pielgrzymka mogła dotrzeć do celu musi być dokładnie zaplanowana. Uporządkowanie czasu służy jednak również celom duchowym… i to również warto przenieść i zachować po powrocie z pielgrzymki. Czas na obowiązki materialne i duchowe. Niech tej materii nauczycielką będzie dla nas córka komendanta latarni morskiej, zwanej strażnicą, na wyspie Rugii. Poznał ją w roku 1847 Wincenty Pol w czasie jednej ze swych podróży krajoznawczych. Gdy dowiedziała się, że poeta-geograf wraz ze swym kompanem są Polakami bardzo się ucieszyła.

„– A, to bardzo dobrze – rzekła dziewczyna i pokazała nam swoją książkę do nabożeństwa. – Ja idę za wiarą matki mojej, a matka moja wrocławianka – to dziś będzie już komu na Anioł Pański zadzwonić, kiedy takich gości mamy.

Tu pokazała nam obrazki w książce swojej do modlenia, a między nimi jeden dany od biskupa wrocławskiego, gdy się bierzmowała. Do tego obrazka przywiązało dziewczę ślub, że póki pozostanie na strażnicy morskiej, będzie dzwonić sama na Anioł Pański i odmówi zawsze modlitwę klęczący”10.

Nie każdy może być w święto na Mszy, nie każdy też może pielgrzymować. Dopóki jednak żyjemy, mamy przynajmniej czas – i ten możemy podzielić po bożemu. Najważniejsze jest bowiem to, co dzieje się w naszych duszach. Być może w czasie świętych obrzędów duchowo pielgrzymowaliśmy gdzieś poza kościół? Może więc jak przekupnie, z dopustu Bożego, jesteśmy wygnani ze świątyń i kaplic. Również my – wierni Tradycji, by nie wspominać kapłanów, wiernych nowych obrzędów i nauk.

Przypisy

  1. Marcin Hlebionek, Bolesław Pobożny. Wielkopolska na drodze do zjednoczenia Królestwa (1224/1227 – , 13 lub 14 IV 1279, Kraków 2017, s. 221.
  2. Tadeusz Mikołaj Trajdos, U zarania Karmelitów w Polsce, Warszawa 1993, s. 161–162. Historycy zwracają uwagę, że Jagiełło nie łączył tych pobytów ze świętami związanymi z miejscem.
  3. Michał Walczak, Kościoły gotyckie w Polsce, Kraków 2015, s. 152.
  4. Tomasz Ratajczak, Kościół Bożego Ciała w Poznaniu, Poznań 2014, s. 39.
  5. Tomasz Józef Kanty Sierosławski, Odnowa Starodawnych Ozdob Swiętego ziawienia Nayświętszey Boga rodzicy MARYI z SS. Joachimem y Iozefem…, Kraków 1750, s. nlb.
  6. Thietmar, Kronika, s. 77 i 78.
  7. Teodor Ostrowski, Poufne wieści z oświeconej Warszawy, Wrocław 1972, s. 163.
  8. Jędrzej Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III, Warszawa 1999, s. 73.
  9. Ostatnio literatura polska została wzbogacona tłumaczeniem części bardzo obszernych Dzienników św. Weroniki Giuliani. Na uwagę zasługuje również ujęcie teologiczne: Kasper Drużbicki SI, Traktat o najkrótszej drodze do doskonałości, czyli o trwałej trosce, wypełnianiu i poznawaniu Boskiej Woli, Kraków 2014.
  10. Wincenty Pol, Na lodach, na wyspie, na groblach. Trzy obrazki znad Bałtyku, Gdańsk 1989, s. 12 i 106. Dziewczyna mieszkała na terenach w zupełności sprotestantyzowanych.