„Na świecie ucisk mieć będziecie; ale ufajcie, jam zwyciężył świat” Jan 16,33
22. Niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego [2 kl.]
Zawsze Wierni nr 2/2021 (213)

ks. Szymon Bańka FSSPX

Od redakcji

„Ale wyniszczył sam siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi i postawą znaleziony jak człowiek. Sam się uniżył, stawszy się posłusznym aż do śmierci, a śmierci krzyżowej. Dlatego i Bóg wywyższył go i darował mu imię, przewyższające wszelkie imię; aby na imię Jezusowe «klękało wszelkie kolano» [istot] niebieskich, ziemskich i podziemnych” (Flp 2,7–10)

Drodzy Czytelnicy!

W momencie gdy Kościół św. zachęca nas do rozważania posłuszeństwa Syna Bożego, warto dokładniej przyjrzeć się również samej cnocie posłuszeństwa. Otóż jest to cnota niezrozumiana, a samo pojęcie cnoty posłuszeństwa jest niezwykle często nadużywane. Trochę podobnie jak w przypadku cnoty miłości odmienia się ją wprawdzie przez wszystkie przypadki, jednak bardzo często zupełnie źle pojmując jej istotę.

Otóż cnota posłuszeństwa bynajmniej nie jest ślepym wykonywaniem nakazów przełożonych. Zacznijmy jednak od początku. Cnota posłuszeństwa przede wszystkim zobowiązuje nas do poddania naszej woli pod wolę Bożą. Zgodne z wolą Bożą jest jednak, abyśmy mieli również ludzkich przełożonych, którzy zgodnie z zakresem swoich kompetencji, poprzez swoje decyzje, będą dla nas bezpośrednimi przekaźnikami woli Bożej. Przełożony nie może więc od nas oczekiwać posłuszeństwa na dowolnym polu, a jedynie na tym, na którym faktycznie reprezentuje samego Boga. Rodzic ma prawo oczekiwać posłuszeństwa od swoich dzieci, ale nie wszędzie sięgają jego kompetencje – np. nie może on nakazać dziecku wyboru tego czy innego stanu życia. Kierownik duchowy również może oczekiwać posłuszeństwa od swoich dzieci duchowych tylko w tym, co dotyczy życia duchowego i nie może wydawać poleceń w sprawach typowo doczesnych (chyba że stoją w jakiejś wyraźnej relacji do życia duchowego), nie może on również przywiązywać swych dzieci duchowych do siebie, próbując je zatrzymać za wszelką cenę pod swoją „opieką” – nie ma on kompetencji do decydowania o zmianie kierownika.

Jest również obszar, na którym żaden ziemski przełożony nie posiada kompetencji – mianowicie nikt nie może próbować nakazać czegoś, co byłoby jakimkolwiek złem moralnym (grzechem). Taka próba zaangażowania swojego autorytetu jest zbrodniczym zamachem na Boże prawo do decydowania o tym, co jest złe, a co dobre. Taki czyn jest iście szatańską próbą decydowania o dobrym i złym. Żadna więc władza nie jest w stanie nakazać nam czegoś moralnie złego. Każda władza w takim momencie nadużywa swojego stanowiska, w takiej sytuacji katolik nie tylko może się sprzeciwić, ale wręcz ma ścisły obowiązek stawić opór swemu przełożonemu w imię cnoty posłuszeństwa, która nakazuje słuchać przede wszystkim Boga. Wszyscy święci, którzy wychwalają cnotę posłuszeństwa, zaznaczają, że obowiązuje ona tak długo, jak przełożony nie nakazuje czegoś przeciwko wierze lub moralności.

Znaleźliśmy się, niestety, w takiej sytuacji, że wierny katolik niejednokrotnie musi się sprzeciwiać decyzjom kościelnej hierarchii, która podejmuje decyzje ewidentnie zagrażające wierze lub moralności. Tym bardziej jest dla nas ważne, abyśmy zrozumieli istotę cnoty posłuszeństwa i z prawdziwie z ochotnym sercem ją praktykowali!