„Na świecie ucisk mieć będziecie; ale ufajcie, jam zwyciężył świat” Jan 16,33
Piątek Suchych Dni Września [2 kl.]
Zawsze Wierni nr 4/2021 (215)

Mariusz Grunt

Jak święty Tomasz może nas wspomóc w obronie przed religią Wielkiego Resetu

Dzieła św. Tomasza z Akwinu nadal mogą być źródłem prawdy o Bogu, prawdy o człowieku jako samodzielnej substancji i osobie. Są jak antidotum na wszelkie “izmy”, są jak tarcza, która chroni ludzką godność i o tę godność się nieustannie upomina.

Na wstępie zaznaczyć muszę, że nie jestem osobą, która przeczytała w całości lub w części choć jedno dzieło św. Tomasza z Akwinu, poza De regimine principium. Miałem jednak to szczęście, że w 1987 r., gdy rozpocząłem naukę w liceum ogólnokształcącym w klasie o profilu humanistycznym, zetknąłem się z takim przedmiotem jak podstawy filozofii. Korzystaliśmy z podręcznika Barbary Markiewicz: Filozofia dla szkoły średniej, wybór tekstów1. Autorka podręcznika poświęciła św. Tomaszowi dziesięć stron, prezentując najważniejsze elementy filozofii, którą znawcy zagadnienia nazwali tomizmem. Dla porównania, wybranym filozofom neomarksistowskim autorka poświęciła góra dwie strony. Świadczyć to może o wartości filozofii św. Tomasz z Akwinu.

Kilka lat później trafiła do moich rąk wydana w 1960 r. książka Étienne Gilson’a Tomizm. Wprowadzenie do filozofii św. Tomasza z Akwinu, dzięki której poszerzyłem swoją wiedzę o św. Tomaszu z Akwinu. Niestety w Polsce ten autor jest mało znany. Gilson słusznie uważany jest za największego chrześcijańskiego filozofa od czasów św. Tomasza z Akwinu, a zarazem wielkiego znawcę Jego filozofii. Co ważne, Gilson patrzył na dorobek św. Tomaszu z Akwinu nie oczami późniejszych komentatorów dzieł, ale swoimi własnymi, bazując na tekstach źródłowych.

I to jest klucz do zrozumienia wartości filozofii św. Tomasza, wyrwać się z narosłych wokół tej filozofii reinterpretacji, niedomówień czy przekłamań. Z pewnością trzeba do tego intelektualnej odwagi i mocnej wiary, zważywszy na fakt, że od 1983 r. obowiązuje w Kościele katolickim nowy Kodeks Prawa Kanonicznego, w którym nie ma już nakazu trzymania się doktryny Akwinaty, a zgodnie z kan. 252, § 3 św. św. Tomasz zatem to nie Angelicus Doctor, a jedynie przewodnik i wzór nauczyciela.

Czy św. Tomasz z Akwinu odegrał już swoja rolę, czy nic nie może zaoferować współczesnemu człowiekowi?. Słowa Akwinaty są potrzebne dziś bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Rozwijając powyższy wywód, nawiążę do jednej z wypowiedzi Etienne Gilson’a podsumowującej jego podróż do Rosji w 1919 r.: „Miejscowy św. Tomasz nazywał się Karol Marks”2.

Dziś powiedzielibyśmy, że współczesny Św. Tomasz, to Herbert Marcus, a z czasów bardziej współczesnych Klaus Schwab, autor książki „Wielki Reset”. Do bycia uwspółcześnioną wersją Akwinaty aspirują Ci, których nazwiska nie są znane ogółowi, a którzy z covidianizmu, zrobili nową religię, która i w Kościele katolickim znajduje bynajmniej nie cichego sojusznika.

Niezwykle trafnie zdefiniował covidianizm Marek A. Zamorski: „Badania socjologiczne, a zwłaszcza psychologiczne pokazują, że jednym ze skutków Operacji Pandemia jest wytworzenie się osobliwych zachowań społecznych związanych ze swoistą wiarą w wirusa. Zachowaniom tym towarzyszy stan świadomości zbliżony do tego, jaki dostrzec można u fundamentalistów religijnych i fanatycznych wyznawców mesjanistycznych ideologii w rodzaju komunizmu. Na uwagę zasługuje zwłaszcza stosunek do osób mających inne poglądy w tej kwestii – np. są sceptykami wobec tych czy innych obiegowych opinii – który jest typowy dla istniejącego w wielu religiach traktowania innowierców jako zasługujących na karę heretyków. Religia covidianizmu może rozwijać się jedynie u tych osób, które są wyznawcami omówionych tu wcześniej mitów, a więc wierzą w to, że władza jest demokratyczna i służy ludziom, media i naukowcy czy eksperci są wiarygodnym źródłem informacji i obiektywnej wiedzy, a w świecie panuje swobodna konkurencja zarówno w sferze ekonomicznej, jak i na poziomie rozpowszechniania informacji. Zwątpienie w którykolwiek z tych mitów sprawia, że przyjęcie religii covidianizmu staje się trudne lub niemożliwe”3.

Cechą covidianizmu jest również zanegowanie obecności Boga, a także odrzucenie w całości prawa naturalnego, czy fundamentów cywilizacji chrześcijańskiej. Wymownym tego przykładem jest sytuacja z ostatniej Wielkiej Soboty 16 kwietnia 2021 r., gdy jedno z dzieci widząc grób w Kościele, zadało pytanie: Czy Jezus też umarł na COVID?

Religia covidianizmu zainfekowało również Kościół katolicki, o czym świadczy fakt bezkrytycznej akceptacji zamykania kościołów, przerzucenie ofiary Mszy świętej do telewizji, czy też uporczywym powtarzaniem komunikatów: Drodzy wierni, pamiętacie o dystansie, maseczkach? A gdzie pamięć o zbawieniu, o Zbawcy? Ktoś nazwał nawet obecną formę naszego wyznania jako kościół covido – katolicki.

Gdzie szukać pomocy? Oczywiście u św. Tomasza z Akwinu. Wystarczy kilka zdań np. „Bez męki Chrystusa nie ma zbawienia”, „Poza Ciałem Mistycznym nie ma zbawienia”, „Bez chrztu nie ma zbawienia”, „Bez wiary nie ma zbawienia”4.

Należy dodać, że bez Chrystusa nie ma niczego. Bez Niego zostajemy wrzuceni jak nic nie znaczący okruch w covidową rzeczywistość. Jesteśmy tylko istotą cielesną narażoną na bodźce z małego paska na ekranie telewizora.

A przecież jak słusznie zauważył Gilson: „Według Akwinaty człowiek jest jednością duchowo – cielesną. Dusza i ciało ludzkie stanowią bowiem „dwie niekompletne substancje”, z zespolenia których powstaje człowiek. I dlatego człowiek jest zarazem bytem materialnym i duchowym”5.

Św. Tomasz z Akwinu przypomniałby nam zapewne słowo herezja, które skutecznie zepchnięto zostało do dyskursów historycznych. My, wierni, tłumaczymy sobie, że Msza tylko w telewizorze, nie jest niczym złym, że jest nowinką jakich wiele w Kościele, że jest to wymóg epidemiczny itd. Sięgnijmy więc do Akwinaty: „Herezja przeto i sekta znaczą jedno i należą do dzieł ciała, nie ze względu na samą treść aktu niewiary w odniesieniu do bliskiego przedmiotu, ale ze względu no przyczynę, którą jest, jak to wyżej powiedziano albo dążenie do celu grzesznego, o ile wywodzi się z pychy lub żądzy, albo jakieś urojenie wyobraźni… a siedzibą niewiary jest rozum”6.

To jest nic innego jak nazywanie rzeczy po imieniu, w duchu jednoznaczność i prawdy, tak jak w Ewangelii Mt 5, 33-37: „Niech wasza mowa będzie: tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”.

Akwinata przypomniałby nam również właściwą definicję słowa rozum, nie tę, jaką nam zaimplementowano, widząc w rozumie jedynie czynnik panujący nad światem (czyli tak jak u Hegla), ale taki rozum, który nie pozbawia Boga panowania nad światem.

U św. Tomasza z Akwinu mamy do czynienia z „rozumem oświeconym przez wiarę” (ratio fides illustrata)7.

Czy w post pandemicznej rzeczywistości, w oparach covidianizmu używamy rozumu, czy jest on oświecony przez wiarę? Gdybyśmy używali rozumu, potrafilibyśmy odfiltrować wszelkie informacyjne plewy, szukając wiedzy, a nie tylko informacji. Współczesny człowiek jest atakowany przez informację, a raczej dezinformację po to, by wygenerować określone zachowania np. posłuch, brak własnego myślenia, akceptację wykluczenia. Wiedza nie jest pożądana, bo prowadziłaby do mądrości, a stąd już krok do nie tylko intelektualnej wolności. Spójrzmy na formułę nauczania społecznego Kościoła, zamiast traktatów mamy komunikaty i listy. A współczesna edukacja, czy w szkołach średnich mamy taki przedmiot jak filozofia, czy na studiach wyższych mamy coś więcej oprócz postmodernistycznej nowomowy.

Czy jest szansa na rehabilitację myśli tomistycznej w encyklice na miarę encykliki Aeterni Patris Leona XIII? Raczej nie. Dlaczego? Gdyż niestety w ostatnich kilku latach w encyklikach teologia ustąpiła polu publicystyce, czy lewicowo – ekologicznej trosce o człowieka.

Dlatego mało kto jest w stanie wyłapać, że mycie, czy raczej odkażanie rąk, jak to trafnie ujął Robert Kościelny, „przypomina historię Poncjusza Piłata z Biblii, który umył ręce w sprawie losu Jezusa z Nazaretu. Z tej perspektywy mycie rąk podlega na odrzuceniu”8.

Czy covidianizm nie opiera się na odrzuceniu niezaszczepionych, wierzących, walczących o swoje miejsca pracy w jednoosobowych firmach?

Wątek ten można oczywiście dalej eksplorować, ale powróćmy do Akwinaty. Nikt tak jak on nie upominał się o godność człowieka. I to upominanie się o godność człowieka powinno być nieustającym zadaniem duszpasterstwa, bo jak to ujął jeden ze współczesnych znawców św. Tomasza z Akwinu: „Dla Tomasza życie duchowe i duszpasterstwo są ściśle związane. Zjednoczenie człowieka z Bogiem jest gwarancją autentycznej bliskości wierzącego z drugim człowiekiem”9.

Religia covidinianizmu zatomizowała człowieka, nastawiła człowieka przeciw człowiekowi, odcięła człowieka od bliskości drugiego człowieka, a człowieka amputowała od Boga. O człowieka troszczy się teraz rząd, minister zdrowia, służby, producenci szczepionek. Drugi człowiek, to potencjalny obiekt zagrażający naszemu zdrowiu.

Św. Tomasz może zainicjować trudny powrót do życia duchowego, do wiary, nadziei i miłości, a duszpasterstwo natchnąć poczuciem misji o godność drugiego człowieka.

Akwinata może być również drogowskazem mówiącym jak prowadzić politykę społeczną i gospodarczą w kontrze do wszystkich coraz bardziej przerażających koncepcji Wielkiego Resetu, zakładających m. in. likwidację małych firm.

Mało kto wie, że Tomasz z Akwinu jest autorem traktatu politycznego De regimine principium (napisanego około 1270 roku), w którym rozważał sens istnienia państwa, rolę prawa i własności. W Polsce ostatnia wersja drukowana ukazała się w 1939 r.

Pozwólcie, drodzy Czytelnicy, że zacytuję fragment z tezy numer 6: „Dla tyrana bowiem dobrzy (obywatele) są bardziej podejrzani niż źli i każda obca dzielność wywołuje w nich obawę. Dlatego też tyrani starają się nie dopuścić, aby podwładni stawszy się dzielnymi, nabrali wielkoduszności i nie przestali znosić ich przewrotnego panowania. Dążą do tego, aby podwładnych nie łączyły silne związki przyjaźni, aby nie cieszyli się dobrem pokoju, gdyż wówczas, nie dowierzając jedni drugim, nie będą mogli spiskować przeciw swoim władcom. Sieją (więc) między nich niezgodę, powstałą podtrzymują, zabraniają zaś wszystkiego, co jednoczy ludzi, jak np. wesel, uczt itp., które powodują zbliżenie i wzajemne zaufanie między ludźmi. Nie dopuszczają również do wzmocnienia i wzbogacenia swoich poddanych, bo, sądząc według własnego przewrotnego sumienia, obawiają się, aby potęga i bogactwa poddanych nie stały się dla nich szkodliwe”10.

Ten tekst jest nadal aktualny, a nawet aktualny jak nigdy dotąd, gdyż w kilku zdaniach portretuje podejście covidowych władców do poddanych.

Jeśli miałbym zachęcić kogoś do św. Tomasza, to polecałbym na początek ten traktat. Potem można sięgnąć po inne dzieła, by zbudować wewnątrz siebie, w swoim sercu i umyśle małe Christianitas.

Czas na podsumowanie. Myśl św. Tomasza z Akwinu umożliwia pogłębienie i ponowne przemyślenie zagadnień kluczowych dla każdego człowieka, daje odpowiedź na to, jakie są powołania i zadania osoby ludzkiej w dobie Wielkiego Resetu, a raczej w kontrze do niego, a jednocześnie przypomni, że jesteśmy pielgrzymami na drodze do Zbawienia (oczywiście drogą tą nie jest covidianizm).

Przypisy

  1. WSiP, Warszawa, 1984.
  2. É. Gilson, Niepożądany teolog, Roczniki Filozoficzne, Tom XXXIX–XL, zeszyt 1 (1991–1992), s. 44.
  3. M. A. Zamorski, Operacja Pandemia. Globalna psychoza i nowy totalitaryzm, wyd. 2020, s. 67.
  4. B. Sesboüë: Poza Kościołem nie ma zbawienia. Historia formuły i problemy interpretacyjne, tłum. A. Kuryś, Poznań 2007, s. 112.
  5. É. Gilson, Tomizm, tłum. J. Rybałta, Warszawa 1998, s. 221–222.
  6. ST, II-II, q. 11, a. 1, ad 3; tekst polski za: Tomasz z Akwinu, Suma Teologiczna, t. 15, tłum. o. Pius Bełch OP, Londyn 1966, s. 144.
  7. J. Salij, Mądrość i głupota w refleksji św. Tomasza z Akwinu, Collectanea Theologica, 52 (1982), nr 4, s. 21–29.
  8. R. Kościelny, A. Zatorska, Nowy porządek świata. Covid 19, Warszawa 2020, s. 40.
  9. T. Gałuszka OP, Odnowa w łasce. Teologia charyzmatów św. Tomasza z Akwinu. Jak dotknąć Boga i otrzymać charyzmaty, Kraków 2020, s. 129.
  10. Tomasz z Akwinu: O społeczeństwie i władzy, Kraków 2015, s. 9.