Papieska Komisja Biblijna w walce z modernistyczną egzegezą
8 września 1907 roku św. Pius X wydał encyklikę Pascendi Dominici gregis, która stała się symbolem starcia Kościoła z modernizmem. Papież określił go jako „zbiór wszystkich herezji”, który podważa same fundamenty naszej wiary. W sposób szczególnie destrukcyjny modernizm wpływa na nauki biblijne, w praktyce negując nadprzyrodzony charakter Objawienia. Jedną z odpowiedzi Rzymu na te zjawiska było powołanie Papieskiej Komisji Biblijnej, która w latach 1902–1915 wydała szereg niezwykle ważnych orzeczeń w obronie fundamentalnych prawd wynikających z Pisma Świętego. Zachowują one swoją szczególną aktualność w dzisiejszych czasach, kiedy to modernistyczne błędy głoszone są w sposób otwarty przez „katolickich” egzegetów.
U początków Komisji
Papieska Komisja Biblijna (dalej: Komisja) została powołana do życia listem apostolskim Leona XIII Vigilantiae studiique z 30 października 1902 roku. W jej skład wchodzili kardynałowie i specjaliści od nauk biblijnych, zaś celem nowej instytucji była obrona autorytetu Biblii przed błędnymi opiniami1. Jej źródła niewątpliwie tkwią w encyklice Providentissimus Deus, promulgowanej 18 listopada 1893 roku. Zasadniczym celem tego dokumentu była obrona tradycyjnych zasad egzegezy biblijnej w kontrze do wzrostu popularności nowych metod odczytywania Pisma Świętego. Postulując interpretację z dominującą rolą metody historyczno-krytycznej, postępowi teolodzy w praktyce odrzucali Tradycję apostolską i nadprzyrodzony charakter Objawienia. Zasady te czerpali z liberalnego protestantyzmu.
Niewątpliwie najbardziej znanym przedstawicielem tego nurtu był francuski ksiądz Alfred Loisy, którego główny okres aktywności przypadał na pontyfikat św. Piusa X (1903–1914). Jego intelektualnym mistrzem był Ernest Renan (1823–1892), historyk i badacz religii, niedoszły kapłan, który opuścił seminarium po uzyskaniu święceń niższych. Renan twierdził, że Pismo Święte jest zmyśloną historią, a Pan Bóg kreacją wyobraźni koczowniczych ludów Starego Testamentu. Negował Bóstwo Pana Jezusa, wiarę w zewnętrzne Objawienie i cuda. Jego książka Żywot Jezusa została potępiona i uznana za bluźnierczą przez papieża Piusa IX i francuski episkopat2. Z kolei sam Loisy był zwolennikiem radykalnego prymatu odczytywania Biblii w sposób historyczno-krytyczny. Uważał, że Pismo Święte powinno być badane i wykładane w taki sam sposób, jak każde inne źródło historyczne, w praktyce ignorując, że mamy do czynienia z dziełem natchnionym. Był zdania, że powszechne postrzeganie Pana Jezusa jest dziełem wiary chrześcijańskiej, która zniekształciła historyczną postać Jezusa z Nazaretu. Stąd dokonywał rozróżnienia między „Chrystusem wiary”, wykreowanym przez wierzenia pierwszych wspólnot chrześcijańskich, a „Chrystusem historii”. Uważał, że katolicyzm wraz z poprzedzającą go religią starożytnego Izraela nie mają swojego źródła w obiektywnym Objawieniu, tylko są wynikiem ewolucyjnych przekształceń, jakie miały miejsce na przestrzeni wieków3. Ksiądz Alfred Loisy, którego poglądy potępiają encyklika Pascendi oraz dekret Lamentabili sane exitu, został ekskomunikowany przez św. Piusa X w 1908 roku. Jego prace (na czele ze słynną książką Ewangelia i Kościół z 1902 roku) bardzo szybko trafiły na Indeks ksiąg zakazanych.
Niemniej proklamację pewnych heterodoksyjnych twierdzeń Loisy rozpoczął już w okresie pontyfikatu Leona XIII. W listopadzie 1893 roku wywołał głośny skandal, publikując artykuł zawierający pięć tez na temat Pisma Świętego. W pierwszej z nich negował Mojżeszowe autorstwo Pięcioksięgu. W drugiej odrzucał historyczny charakter pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju. Trzecia stanowiła postulat, aby Biblię interpretować w analogicznie naturalistyczny sposób, jak czyni się to m.in. z pogańskimi mitologiami lub innymi źródłami nienatchnionymi. Czwarta mówiła o stopniowym, ewolucyjnym i historycznym (a więc nie w drodze zewnętrznego, nadprzyrodzonego objawienia) tworzeniu się systemu wierzeń wynikających z Pisma Świętego. W piątej zaś deklarował, że w odniesieniu do nauk przyrodniczych treść ksiąg świętych nie góruje nad powszechnymi opiniami ludów, jakie panowały w czasach jej powstawania.
Prezentacja tych poglądów publicznie i pod nazwiskiem przez osobę duchowną spotkała się ze stanowczą i szybką reakcją Kościoła. Kroki przeciw francuskiemu kapłanowi podjął François-Marie-Benjamin kard. Richard de la Vergne, ówczesny arcybiskup Paryża. W ich następstwie ks. Loisy został pozbawiony posady wykładowcy paryskiego Instytutu Katolickiego4.
Jeszcze w tym samym miesiącu, w którym wybuchł skandal, Leon XIII promulgował encyklikę Providentissimus Deus. Stanowiła ona odpowiedź nie tylko na tezy ks. Loisy’ego, ale i twierdzenie ks. Maurice’a d’Hulsta, ówczesnego rektora Instytutu Katolickiego w Paryżu, o rzekomej możliwości godzenia „niezależnej egzegezy krytycznej” z wiernością wierze katolickiej5. W wydanym dokumencie Leon XIII kładł nacisk na konieczność wyjaśniania Pisma Świętego przez pryzmat ortodoksyjnej teologii. Papież przypomniał między innymi, że katolickiemu egzegecie nie wolno odczytywać ksiąg świętych wbrew nauce Kościoła i jednomyślnej opinii Ojców. Providentissimus Deus nakazywała co do zasady „jak najmniej odstępować od sensu literalnego” tekstu biblijnego i zabraniała ograniczania natchnionego charakteru Biblii wyłącznie do spraw wiary i obyczajów. Leon XIII podkreślał, że Pismo Święte jest wolne od wszelkiego błędu, zaś rzekome sprzeczności w tekstach wykazywane przez postępowych biblistów są pozorne. Przestrzegał również przed lekkomyślnym dawaniem wiary niebiblijnym źródłom historycznym w opozycji do treści samej Biblii. Wśród potępionych poglądów znajduje się przekonanie, jakoby rozmaite wydarzenia opisane w Piśmie Świętym zasadniczo nie miały mieć miejsca6. Leon XIII – przywołując św. Augustyna – instruował także katolików, co czynić w razie hipotetycznego konfliktu między wiarą katolicką a lekkomyślnymi opiniami niektórych przedstawicieli nauk przyrodniczych:
Wszystko to – mówił – co by uczeni, posługując się poważnymi dowodami, zdołali wykazać o naturze rzeczy, wykażmy, że one nie sprzeciwiają się Pismu Świętemu; gdyby zaś przedstawili w swych dziełach rzeczy sprzeczne z Pismem Świętym, to jest z wiarą katolicką, wtedy, jeżeli możemy, udowodnijmy albo wierzmy bez żadnego wahania, że te poglądy są błędne7.
Zarówno ks. Alfred Loisy, jak i ks. Maurice d’Hulst oświadczyli pełne podporządkowanie się stanowisku Rzymu. Loisy skierował w tej sprawie specjalny memoriał do Stolicy Apostolskiej, deklarując uległość zapisom encykliki Providentissimus Deus i pełną zgodę z jej treścią. Leon XIII udzielił francuskiemu kapłanowi odpowiedzi przez pośrednictwo Mariana kard. Rampolli del Tindaro. Papież podziękował w niej Loisy’emu za złożoną deklarację, a jednocześnie zasugerował mu zaprzestanie zajmowania się naukami biblijnymi8.
Kontrowersje, które doprowadziły do wydania wspomnianej encykliki, uczuliły Rzym na problem wzrostu popularności „nowoczesnych” metod odczytywania Pisma Świętego. Niewątpliwie opisana sytuacja miała dalekosiężne skutki, wśród których należy wymienić powołanie przez Leona XIII wspomnianej na wstępie Komisji Biblijnej.
Status Papieskiej Komisji Biblijnej
Jak wynika z treści Vigilantiae studiique, Komisja miała na celu badanie zgodności poglądów prezentowanych przez przedstawicieli nauk biblijnych z doktryną katolicką i wydawanie w tym przedmiocie orzeczeń. Jej struktura była analogiczna jak w przypadku kongregacji rzymskich, a ranga odpowiadała organowi Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Formą wypowiedzi miały być odpowiedzi na pytania opisujące poszczególne zagadnienia biblijne. W liście apostolskim stwierdzono, że prace nowego organu będą się odbywały „pod okiem samego papieża”9.
Wiążący charakter orzeczeń Komisji potwierdził św. Pius X w motu proprio Praestantia Scripturae sacrae (1907), nadając jej dekretom status nauczania świętych kongregacji rzymskich zatwierdzonego przez papieża. Publiczne nieposłuszeństwo wobec ich treści wiąże się z zaciągnięciem grzechu ciężkiego:
Oznajmiamy i ustanawiamy, że wszyscy są związani w sumieniu do poddania się orzeczeniom Papieskiej Komisji – tym, które zostały wydane w przeszłości, oraz tym, które będą ogłoszone w przyszłości, w taki sam sposób, w jaki poddają się nauczaniu Świętych Kongregacji zatwierdzonemu przez papieża. Zatem każdy, kto słowem lub pismem zaatakuje te orzeczenia, podpada pod nieposłuszeństwo i pochopność, a dodatkowo zaciąga ciężką winę10.
Powyższy status Komisji oraz jej orzeczeń zostanie potwierdzony raz jeszcze bezpośrednio w jednej z odpowiedzi udzielonej przez samą Komisję, zaaprobowanej przez Piusa XI11.
Tę rangę w strukturze kościelnej instytucja Papieskiej Komisji Biblijnej zachowała do roku 1971, kiedy to Paweł VI dokonał jej gruntownej reformy „w duchu Soboru”. Na mocy motu proprio Sedula cura utraciła ona status organu Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, stając się instytucją zaledwie konsultacyjną, złączoną z Kongregacją Nauki Wiary (która zastąpiła Święte Oficjum). Jej członkami są obecnie „bibliści różnych szkół i narodowości”. Ponadto w pkt 7 dopuszczono do powoływania przez Komisję specjalistów spoza jej bezpośredniego grona, „w razie potrzeby nawet niekatolików”. Z kolei w pkt 12 nakazano Komisji „utrzymywanie łączności” z niekatolickimi szkołami biblijnymi12.
Oznacza to, że Komisja, którą powołał Leon XIII, a której status potwierdził św. Pius X, została de facto rozwiązana, a na jej miejsce powołano zupełnie nowy byt o tej samej nazwie, lecz o innych kompetencjach i celach. Komisja sprzed roku 1971 była organem Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, który miał stać na straży katolickiej ortodoksji oraz wydawał w tym przedmiocie dekrety wiążące dla wszystkich katolików. Z kolei podmiot utworzony przez Pawła VI jest instytucją jedynie opiniodawczą, na dodatek zbudowaną na założeniach fałszywego ekumenizmu. Wydawane przez nią dokumenty – na które często powołują się współcześni bibliści – nawet nominalnie nie są aktami pochodzącymi od Kościoła. Stanowią one jedynie wyraz osobistych poglądów jej członków i powołanych przez nią tzw. ekspertów, w tym niekatolików.
W historii Komisji można wyróżnić kilka okresów, przede wszystkim z uwagi na intensywność jej prac i formę wypowiedzi. Zdecydowanie najbardziej interesujący jest przedział czasowy od jej powstania aż do 1915 roku. W tamtym okresie Komisja była najbardziej aktywna, publikując łącznie tyle samo dokumentów co w pozostałym czasie swojego istnienia (tj. w latach 1915–1971)13. Wydawane dekrety miały formę dubia et responsa, czyli krótkich, jednoznacznych odpowiedzi (twierdzących albo przeczących) na formułowane w sposób ścisły i precyzyjny pytania. Po 1915 roku dokumenty Komisji przybrały formę instrukcji, które oprócz zagadnień ściśle biblijnych obejmowały także kwestie duszpasterskie i liturgiczne14.
Treść dekretów Papieskiej Komisji Biblijnej
W świetle powyższego pochylmy się nad treścią dekretów wydanych przez Komisję od momentu jej powołania aż do roku 1915. Jest to okres obejmujący, jak stwierdzono wcześniej, przede wszystkim pontyfikat św. Piusa X (1903–1914). Komisja odgrywała wówczas rolę jednego z ważnych narzędzi Stolicy Apostolskiej w toku szczególnie intensywnej walki, jaką święty papież prowadził z herezją modernizmu.
W interesującym nas przedziale czasowym Komisja opublikowała 14 orzeczeń, w ramach każdego odpowiadając na kilka przedstawionych pytań. Tytuły wydanych dekretów są następujące:
Dotyczy cytatów zawartych w Piśmie Świętym;
Dotyczy narracji jedynie wyglądających na historyczne, zawartych w księgach Pisma Świętego uważanych za historyczne;
Dotyczy Mojżeszowego autorstwa Pięcioksięgu;
Dotyczy autorstwa i historycznej prawdziwości czwartej Ewangelii;
Dotyczy charakteru i autorstwa Księgi Izajasza;
Dotyczy historyczności trzech pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju;
Dotyczy autorstwa i czasu powstania Psalmów;
Dotyczy autorstwa, czasu powstania i historycznej prawdziwości Ewangelii według Mateusza;
Dotyczy autorstwa, czasu powstania i prawdziwości historycznej Ewangelii według Marka i według Łukasza;
Dotyczy zagadnienia synoptycznego, czyli wzajemnych relacji między trzema pierwszymi Ewangeliami;
Dotyczy autorstwa, czasu powstania i historycznej prawdziwości Dziejów Apostolskich;
Dotyczy autorstwa, integralności i czasu powstania listów pastoralnych Pawła Apostoła;
Dotyczy autorstwa i sposobu powstania Listu do Hebrajczyków;
Dotyczy paruzji, czyli powtórnego przyjścia naszego Pana Jezusa Chrystusa, w listach św. Pawła Apostoła15.
W powyższych orzeczeniach autorytetem Magisterium Kościoła ponownie potwierdzono tradycyjne pojmowanie konkretnych fragmentów Pisma Świętego. Zakreślono także granice, w obrębie których może poruszać się egzegeta, chcąc pozostać wiernym ortodoksji katolickiej. W skromnych ramach niniejszego artykułu nie sposób jest dokonać wyczerpującego omówienia wszystkich dekretów. Skoncentrujemy się więc na choćby zwięzłym przedstawieniu wybranych spośród nich.
27 czerwca 1906 roku wydane zostało orzeczenie odnoszące się do Mojżeszowego autorstwa Pięcioksięgu. Ta prawda, przekazana nam przez Tradycję, była powszechnie kwestionowana przez modernistycznych biblistów. Pogląd, zgodnie z którym „te księgi nie mają Mojżesza za autora, lecz zostały poskładane ze źródeł w większości późniejszych niż czasy Mojżesza”, został odrzucony. Jednocześnie jako dopuszczalną do dyskusji przyjęto hipotezę, jakoby Mojżesz posługiwał się wsparciem innych osób, które wiernie oddając jego myśli, udzieliły mu pomocy przy pracy nad Pięcioksięgiem. Mojżesz mógł także korzystać z tradycji ustnych lub pisemnych dokumentów, które – będąc pod natchnieniem Ducha Świętego – wyselekcjonował bezbłędnie.
W kontekście Pięcioksięgu na szczególną uwagę zasługuje orzeczenie z 30 czerwca 1909 roku, w którym Komisja potwierdziła historyczność trzech pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju. Potępione zostało przekonanie, zgodnie z którym „te trzy rozdziały nie zawierają relacji o prawdziwych wydarzeniach, to jest odpowiadających obiektywnej rzeczywistości oraz prawdzie historycznej”. Dla katolickiego badacza Pisma Świętego jest więc niedopuszczalne:
podawać w wątpliwość w szczególności historyczny i literalny sens tam, gdzie w tych rozdziałach traktuje się o faktach dotyczących fundamentów religii chrześcijańskiej, takich jak między innymi: ukończenie stworzenia całego świata przez Boga na początku czasu, specjalne stworzenie człowieka (peculiaris creatio hominis), utworzenie pierwszej kobiety z pierwszego człowieka (formatio primae mulieris ex primo homine), jedność rodzaju ludzkiego, pierwotne szczęście prarodziców w stanie sprawiedliwości, integralności i nieśmiertelności, przykazanie Boże dane człowiekowi, aby wypróbować jego posłuszeństwo, przekroczenie tego Bożego przykazania za namową diabła pod postacią węża, wyrzucenie pierwszych rodziców ze stanu pierwotnej niewinności i obietnicę przyszłego Odkupiciela.
Jak stwierdziła Komisja, historyczność faktów opisanych w pierwszych trzech rozdziałach Księgi Rodzaju jest jednym z „fundamentów religii chrześcijańskiej”. Na tych prawdach opierają się bowiem najbardziej zasadnicze dogmaty katolickie – o wyniesieniu pierwszych ludzi do stanu nadprzyrodzonego, o pochodzeniu wszystkich ludzi od Adama i Ewy oraz o grzechu pierworodnym, który jest przekazywany ich potomstwu przez rodzenie, a w konsekwencji także o Odkupieniu dokonanym przez Pana Jezusa16 . W odniesieniu do opisu sześciodniowego stworzenia świata Komisja dopuściła zarówno interpretację terminu „dzień” jako doby w sensie naturalnym, jak i jakiegoś innego (hipotetycznie bardzo długiego) odcinka czasu.
Komisja wypowiedziała się również w kwestii autorstwa innych ksiąg Pisma Świętego, potwierdzając, że ich rzeczywistymi, a także historycznymi autorami z całą pewnością są te osoby, na które wskazuje tradycja. W przypadku Ewangelii mowa o św. Janie Apostole, św. Mateuszu Apostole, św. Marku i św. Łukaszu. Komisja orzekła również, że – jak przekazuje tradycja – jako pierwsza została spisana Ewangelia według św. Mateusza. Zanegowano także tezę, że proroctwa w niej zawarte dotyczące zburzenia Jerozolimy zostały napisane po tym wydarzeniu, i potwierdzono pogląd, że redakcja tej Ewangelii mogła zostać ukończona „nawet przed przybyciem Pawła do Rzymu”.
Do tez modernistów, jakoby poszczególnych ksiąg Pisma Świętego, a w szczególności Pięcioksięgu i Ewangelii, nie można było przypisać autorom wskazanym przez tradycję, odniósł się także bezpośrednio sam św. Pius X, potępiając takie przekonanie w encyklice Pascendi Dominici gregis:
moderniści nie wahają się twierdzić przy każdej sposobności, że księgi Pisma Świętego, a zwłaszcza Pięcioksiąg oraz trzy pierwsze Ewangelie, rozwinęły się stopniowo z jakiejś pierwotnej, krótkiej narracji na skutek dopisków i wtrąceń mających służyć teologicznym lub alegorycznym wyjaśnieniom, a czasem nawet tylko połączeniu między sobą rozmaitych części. A zatem, by rzecz wyłożyć zwięźlej i jaśniej, powiedzmy, że trzeba przyjąć życiową ewolucję Pisma Świętego zrodzoną z ewolucji wiary i jej odpowiadającą. Ślady tej ewolucji – dodają moderniści – są tak oczywiste, że można by niemal opisać całą jej historię. I rzeczywiście ją opisują, a czynią to bez najmniejszych wątpliwości, tak iż można by pomyśleć, że na własne oczy widzieli autorów, którzy w poszczególnych epokach dopisywali coś do ksiąg Pisma Świętego17.
Z kolei w orzeczeniu odnoszącym się do czasu powstania i prawdziwości historycznej Ewangelii wg św. Mateusza (19 czerwca 1911) i w analogicznym dekrecie dotyczącym Ewangelii wg św. Marka i wg św. Łukasza (16 czerwca 1912) Komisja odrzuciła negowanie historycznej autentyczności tzw. Ewangelii dzieciństwa, opisującej wydarzenia związane z narodzeniem i dziecięctwem Pana Jezusa.
Na szczególną uwagę zasługuje orzeczenie odnoszące się do Ewangelii według św. Jana. Papieska Komisja potwierdziła, że ma ona charakter „ściśle historyczny”. Potępiona została opinia, zgodnie z którą
*czyny przedstawione w czwartej Ewangelii są całkowicie lub po części zmyślone ad hoc jako alegorie lub symbole doktrynalne, zaś mowy nie są ściśle i prawdziwie mowami samego Pana, lecz kompozycjami teologicznymi.
W temacie negowania przez „nowoczesnych” biblistów historyczności Ewangelii według św. Jana wypowiedział się także św. Pius X w encyklice Pascendi:
Stąd – jak już wspomnieliśmy – dwojaki Chrystus: jeden rzeczywisty, drugi zaś nigdy naprawdę nie istniał, lecz należy tylko do wiary; jeden żył w określonym miejscu i określonym czasie, drugi występuje tylko w pobożnych opowieściach podyktowanych wiarą – do tej kategorii należy na przykład Chrystus ukazany w Ewangelii wg św. Jana, która zdaniem modernistów jest w całości wytworem wyobraźni18.
Powyższe stanowi nawiązanie do przekonań egzegetów modernistycznych, którzy w pewien sposób przeciwstawiają sobie Ewangelie synoptyczne (tj. wg Świętych Mateusza, Marka i Łukasza) i Ewangelię wg św. Jana. Pierwsze trzy mają przynajmniej w jakiś sposób być bliższe owemu „Chrystusowi historii”, którego oddzielają oni od „Chrystusa wiary”. Usuwając z ich treści to, co nadprzyrodzone (a więc, w ocenie modernistów, niehistoryczne), mają one przedstawiać Pana Jezusa jako „wybitnego człowieka”, który dopiero z czasem rozeznaje swoje mesjańskie posłannictwo. Z kolei Ewangelia wg św. Jana ma być zapisem wierzeń pierwszych wspólnot chrześcijańskich, szczególnie odległym od tego, jaki Pan Jezus rzekomo był w rzeczywistości. Wystarczy znać podstawy katechizmu, aby zrozumieć, jak destrukcyjne dla wiary i wprost heretyckie jest takie rozróżnienie.
Tego rodzaju postrzeganie Pisma Świętego, skażone naturalizmem i praktycznym odrzuceniem wiary Kościoła (nawet jeśli w teorii jest deklarowana), św. Pius X podsumował tymi słowy:
Na mocy agnostycyzmu historia, podobnie jak nauki przyrodnicze, zajmuje się wyłącznie zjawiskami. Dlatego zarówno Boga, jak i każdy przejaw ingerencji Bożej w sprawy ludzkie trzeba odesłać do dziedziny wiary, jako należących wyłącznie do niej samej. Jeśli więc natkniemy się na coś, co składa się z dwóch elementów, Boskiego i ludzkiego – a do tej kategorii należy Chrystus, dalej zaś Kościół, sakramenty i wiele innych rzeczy tego rodzaju – to trzeba będzie oddzielić od siebie te elementy i traktować je osobno, tak iż historia zajmie się tylko tym, co ludzkie, wiara zaś tym, co Boskie. Stąd rozpowszechnione wśród modernistów rozróżnienie między Chrystusem historycznym i Chrystusem wiary (…). Idąc dalej, trzeba powiedzieć, że nawet ten ludzki element jest już przekształcony przez wiarę i wyniesiony ponad swe historyczne uwarunkowania. Znowu trzeba więc oddzielić od niego dodatki, które mu przydała wiara, i odesłać je do dziedziny wiary i historii wiary19.
Oznacza to, że zdaniem modernistycznych egzegetów poszczególne księgi Pisma Świętego stanowią wynik czysto naturalnego procesu formowania się wiary ówczesnych ludzi. Stąd zarówno Ewangelie, jak i księgi historyczne Starego Testamentu nie przekazują nam w ich ocenie obiektywnych faktów. Nie są wiernym i historycznym zapisem tego, „co powiedział, zaświadczył i objawił Bóg osobowy, Stwórca i Pan nasz”20. Należy w nich – ich zdaniem – oddzielić to, co rzeczywiście mogłoby być echem prawd historycznych, od tego, co wynika z wiary i jest w gruncie rzeczy fikcją, czasem nawet zaczerpniętą z mitologii pogańskich. „Wedle zasad modernistów można by je [księgi Pisma Świętego] określić jako zbiór doświadczeń” – konkluduje więc w innym miejscu papież, a następnie dodaje – „Moderniści przyjmują więc ogólne natchnienie Pisma Świętego, lecz natchnienia w sensie katolickim nie dopuszczają wcale”21.
W obronie tego rodzaju zwodniczych twierdzeń, poprzez które – jak pisał papież – moderniści „przykładają siekierę nie do gałęzi i odrośli, ale do samego korzenia, tj. do wiary oraz do najgłębszych jej tkanek”22, nierzadko usiłują oni oddzielać w samych sobie osobę wierzącą od badacza Pisma Świętego. W Przysiędze antymodernistycznej czytamy:
Potępiam również i odrzucam zdanie tych, którzy mówią, że wykształcony chrześcijanin występuje w podwójnej roli: jednej człowieka wierzącego, a drugiej historyka, jak gdyby wolno było historykowi trzymać się tego, co się sprzeciwia przekonaniom wierzącego, albo stawiać przesłanki, z których wynikałoby, że dogmaty są albo błędne, albo wątpliwe – byleby tylko wprost im się nie przeczyło23.
Rozmaite przekonania egzegetów modernistycznych odnoszące się do Pisma Świętego zostały także potępione zatwierdzonym przez św. Piusa X dekretem Świętego Oficjum Lamentabili sane exitu. Niektóre z napiętnowanych twierdzeń są następujące:
2. *Interpretacją Pisma Świętego, jaką daje Kościół, nie należy co prawda pogardzać, ale podlega ona dokładniejszym osądom i poprawkom egzegetów.
4. *Magisterium Kościoła nie może nawet poprzez definicje dogmatyczne określić właściwego sensu Pisma Świętego.
11. *Natchnienie Boże nie rozciąga się aż do tego stopnia na całość Pisma Świętego, by wszystkie i poszczególne jego części chroniło od wszelkiego błędu.
12. *Egzegeta, który pragnie owocnie uprawiać studia biblijne, powinien zwłaszcza odrzucić wszelką uprzednią opinię o nadprzyrodzonym pochodzeniu Pisma Świętego, które winien tłumaczyć tak jak inne dokumenty czysto ludzkie.
16. *Opowiadania Jana nie są właściwie historią, lecz tylko mistyczną kontemplacją Ewangelii, zaś mowy zamieszczone w jego Ewangelii są teologicznymi rozważaniami o tajemnicy zbawienia i pozbawione są prawdy historycznej.
35. *Chrystus nie zawsze posiadał świadomość swej godności mesjańskiej.
36. *Zmartwychwstanie Zbawiciela nie jest właściwie faktem historycznym, lecz należy do porządku czysto nadprzyrodzonego. Z tego powodu nie jest ono udowodnione, nie daje się udowodnić i zostało powoli wywnioskowane przez świadomość chrześcijańską z innych faktów.
37. *Wiara w zmartwychwstanie Chrystusa od początku dotyczyła nie tyle faktu zmartwychwstania, lecz nieśmiertelnego życia Chrystusa u Boga.
52. *Chrystus nie zamierzał założyć Kościoła jako społeczności trwającej na ziemi przez wieki, gdyż wierzył w bliskie nadejście królestwa niebieskiego i w koniec świata24.
Orzeczenia Komisji, wraz z szeregiem innych działań ówczesnych władz rzymskich, wydatnie przyczyniły się do zahamowania wpływów modernizmu. Znany teolog ks. dr Gregorius Hesse był osobiście przekonany, że gdyby nie pontyfikat św. Piusa X, kryzys w Kościele potencjalnie mógłby rozpocząć się jeszcze wcześniej niż w latach 60. XX wieku25. Gorliwość świętego papieża w zwalczaniu tej herezji doskonale obrazuje przemówienie z 17 kwietnia 1907 roku, kiedy to potępiwszy pogląd modernistów, zgodnie z którym „Kościół jest prawowitym tłumaczem Biblii, ale poddanym prawidłom tzw. wiedzy krytycznej, która rządzi teologią i czyni ją swą niewolnicą”, zwrócił się do kardynałów tymi słowy:
Liczymy wszakże i na pomoc Waszą, Wielebni Bracia, że poznacie teraz ze swymi biskupami sufraganami tych rozsiewaczy kąkolu, że dołączycie z Nami w ich zwalczaniu, że Nas będziecie powiadamiali o grożącym duszom niebezpieczeństwie, że będziecie donosili o ich książkach świętym kongregacjom rzymskim, że nadto, korzystając z władzy, której Wam udzielają święte kanony, będziecie je uroczyście potępiali, przekonani o ważności obowiązku, który na siebie przyjęliście, pomagania papieżowi w rządzeniu Kościołem, zwalczaniu błędu i obronie wiary aż do przelania krwi26.
Pierwsze próby kontestowania dekretów
Niewątpliwie dekrety wydane przez Komisję w latach 1902–1915 mają doniosłe znaczenie dla katolickiej egzegezy Pisma Świętego. Stanowią, jak stwierdzono wcześniej, akty Urzędu Nauczycielskiego o wysokiej randze, którą osobiście potwierdził św. Pius X. Wyznaczają one ścisłe granice, poza które nie wolno wykraczać nikomu, kto chce pozostać ortodoksyjnym biblistą katolickim. Dla „postępowych” teologów i egzegetów stanowiły zatem znaczącą przeszkodę. Ich autorytet uniemożliwiał im głoszenie tez błędnych lub heretyckich przy jednoczesnym pozorowaniu wierności nauce katolickiej.
W tym należy doszukiwać się przyczyny, dlaczego już kilkadziesiąt lat po ich wydaniu neomoderniści zaczęli podejmować próby ich zdezawuowania. Przykładem takich działań może być anonimowy artykuł z 1955 roku, opublikowany w jednym z niemieckich czasopism. Jego tezą było ograniczenie aktualnego obowiązywania pierwszych orzeczeń Komisji tylko do spraw odnoszących się bezpośrednio do wiary i moralności. Zapewne nieprzypadkowo tekst nie został podpisany imieniem i nazwiskiem, ale jedynie inicjałami „A.M.”. Niektórzy usiłowali wykorzystać ten fakt, sugerując, że autorem pracy jest o. Atanazy Miller OSB, w tamtym czasie sekretarz Komisji. Poprzez ten zabieg dążono do wykazania, że niepodpisana przez nikogo publikacja miała rzekomo reprezentować nowe stanowisko Komisji, zgodne z oczekiwaniami modernistów. Pomijając stopień absurdu tego rodzaju dywagacji, autorem tego artykułu raczej nie mógł być wskazany duchowny. Wynika to z faktu, że ledwie kilka lat wcześniej Komisja ponownie potwierdziła aktualność swoich orzeczeń z początku XX wieku. Uczyniła to na skutek kierowanych do niej zapytań. Jej stanowisko z 1948 roku, przygotowane w formie listu do Emmanuela kard. Suharda, zostało osobiście zatwierdzone przez Piusa XII:
Odpowiedzi te [Papieskiej Komisji Biblijnej] w żadnym razie nie stanowią przeszkody dla dalszych prawdziwie naukowych badań. (…) Komisja Biblijna nie uważa, żeby zachodziła potrzeba ogłoszenia, przynajmniej w tym momencie, nowych dekretów odnoszących się do wskazanych zagadnień27.
Powyższe jednak nie zakończyło sprawy. Obalenie wczesnych orzeczeń Komisji było dla neomodernistów sprawą najwyższej wagi, jako że pozostawały one silną tarczą przeciw błędom ich egzegezy. Stąd – wykorzystując zawarcie w tym liście doprecyzowania niektórych zagadnień – rozpoczęto próby przedstawiania go jako innego, niż był w istocie. Celem była manipulacja, jakoby ten dokument w gruncie rzeczy aprobował „nowoczesną” biblistykę.
Powyższe zmusiło Piusa XII do kolejnej interwencji w tej samej sprawie, która miała miejsce w ramach wydania encykliki Humani generis w 1950 roku:
Są bowiem tacy, co (…) wznawiają zdanie, kilkakrotnie już potępione, jakoby Pismo Święte w tym tylko nie mogło zawierać błędu, co wypowiada o Bogu albo o rzeczach moralności i religii dotyczących. (…) Ponadto zaś sens literalny Pisma św. i hermeneutyka biblijna, wypracowane pod nadzorem Kościoła przez tylu znakomitych egzegetów, winny ustąpić miejsca, według ich zwodniczych pomysłów, nowej egzegezie nazwanej symboliczną i duchową28.
W tym kontekście Pius XII bezpośrednio odniósł się do zabiegów, w ramach których chciano zmienić znaczenie zaaprobowanego przez niego dokumentu dotyczącego podtrzymania treści wczesnych dekretów Komisji:
W szczególny zaś sposób należy ubolewać nad pewną zbyt swobodną interpretacją Ksiąg historycznych Starego Testamentu, której zwolennicy, broniąc swych zapatrywań, powołują się bezpodstawnie na list nie tak dawno temu skierowany przez Papieską Komisję Biblijną do Arcybiskupa Paryża (z dnia 16 stycznia 1948: ASS, t. XL, str. 45–48)29.
W związku z powyższym należy również przypomnieć encyklikę Divino afflante Spiritu z 1943 roku, która bezpośrednio dotyczyła katolickich studiów biblijnych. Papież Pius XII również w tym dokumencie odniósł się do tego rodzaju błędów:
poczęli niektórzy pisarze katoliccy czasów następnych ograniczać prawdę Pisma św. tylko do prawd wiary i nauki o obyczajach, uważając, że pozostała treść ksiąg bądź to z zakresu nauk przyrodniczych, bądź też historycznych została podana jedynie „nawiasowo” – co wyklucza łączność z nauką wiary. Z mocą i słusznością potępił te błędy Nasz poprzednik, niezapomnianej pamięci Leon XIII, w encyklice Providentissimus Deus z dnia 18 listopada 1893 r., a jednocześnie unormował studia ksiąg świętych przez mądre przepisy i wytyczne30.
W encyklice znajdziemy także ponowienie, wzorem poprzedników Piusa XII, aprobaty dla dokonań Komisji:
Komisję tę i My za przykładem Naszych poprzedników niniejszym zatwierdzamy i popieramy, a również zgodnie z tym, co już dawniej czyniono, posługujemy się nią, by tłumaczom ksiąg świętych przypomnieć zdrowe zasady katolickiej egzegezy, te, które przekazali nam święci Ojcowie Kościoła, jego Doktorowie i papieże31.
Poligenizm i ewolucja
Na osobne omówienie w niniejszej pracy zasługują próby negowania przez neomodernistów tradycyjnej nauki katolickiej o pochodzeniu człowieka. O ile to zagadnienie nie dotyczy bezpośrednio Komisji, pozostaje jednak w ścisłym związku z jej pracami. W szczególności odnosi się to do omówionego już w niniejszym artykule dekretu z 30 czerwca 1909 roku, w którym potwierdzono historyczność trzech pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju.
W pierwszej kolejności należy zaznaczyć, że monogenizm, a więc pogląd o pochodzeniu wszystkich ludzi od pierwszej pary rodziców – mężczyzny i niewiasty – jest dogmatem naszej wiary. Ortodoksja katolicka nie dopuszcza twierdzeń, jakoby część ludzkości miała nie pochodzić od Adama, czy też koncepcji, jakoby genezę rodzaju ludzkiego stanowiła większa grupa protoplastów. Powyższe potwierdzają ortodoksyjne podręczniki dogmatyki katolickiej, takie jak kompendium autorstwa ks. prof. Macieja Sieniatyckiego:
Nauka o pochodzeniu wszystkich ludzi od Adama i Ewy nie jest wprawdzie zdefiniowana, ale jest dogmatem katolickim, gdyż jest, jako prawda objawiona, przez cały Kościół głoszona i wyznawana32.
Celem potwierdzenia powyższego można zacytować także m.in. podręcznik do dogmatyki autorstwa ks. prof. Witolda Pietkuna:
Prawda o monogenizmie jest dogmatem wiary, ponieważ jest powszechnie nauczana w Kościele. Hexaemeron jest pełnym opisem stworzenia świata, a mówi się tam tylko o stworzeniu jednej pary ludzkiej33.
W sposób dobitny zarówno wagę tego twierdzenia, jak i jego źródło w samym Objawieniu potwierdził Leon XIII w encyklice Arcanum, wydanej w roku 1880:
Jakkolwiek nieprzyjaciele wiary chrześcijańskiej nie chcą uznać niezmiennej o tym nauki Kościoła i od dawna usiłują obalić świadectwo wszystkich wieków, nie zdołali jednak ani przygasić, ani osłabić mocy i jasności prawdy. Wspomnimy tu o znanych wszystkim i niewątpliwych rzeczach: gdy Bóg w szóstym dniu stworzenia uczynił człowieka z mułu ziemi i tchnął w jego oblicze tchnienie żywota, postanowił dać mu towarzyszkę, którą wywiódł w cudowny sposób podczas snu męża z jego boku. Tym sposobem postanowił Bóg w swej pieczołowitości, żeby ta para małżonków stała się naturalnym początkiem wszystkich ludzi; od niej mianowicie miał rodzaj ludzki pochodzić i przez nieprzerwane rodzenie potomstwa utrzymywanym być po wszystkie czasy34.
Powyższe znalazło ponowne potwierdzenie w nauczaniu Piusa XII w ramach Humani generis, gdzie papież w sposób zdecydowany i bezpośredni potępił poligenizm zastępujący pierwszą parę historycznych rodziców bliżej nieokreśloną liczbą „hominidów”:
Co się zaś tyczy natomiast hipotezy tzw. poligenizmu, synom Kościoła wspomniana wyżej swoboda bynajmniej już nie przysługuje. Nie wolno bowiem wiernym Chrystusowym trzymać się takiej teorii, w myśl której przyjąć by trzeba albo to, że po Adamie żyli na ziemi prawdziwi ludzie niepochodzący od niego drogą naturalnego rodzenia, jako od wspólnego wszystkim przodka, albo to, że nazwa „Adam” nie oznacza jednostkowego człowieka, ale jakąś nieokreśloną wielość praojców35.
W dalszej części tekstu Pius XII przypomina nauczanie Kościoła o grzechu pierworodnym, stwierdzając, że „już zaś zupełnie nie widać” możliwości pogodzenia tej prawdy z hipotezą poligenizmu. Papież przywołuje w tym miejscu orzeczenie Soboru Trydenckiego, podkreślając, że grzech pierworodny został popełniony przez konkretnego Adama i jest przekazywany ludziom przez zrodzenie36.
Pomimo że trudno sobie wyobrazić bardziej jednoznaczne potępienie poligenizmu jako bezpośrednio sprzecznego z wiarą, niektórzy komentatorzy posuwają się do niebywałego wręcz fałszowania treści encykliki:
Z powyższej wypowiedzi wynika, że papież odrzuca teorię poligenizmu, chociaż nie stwierdza pozytywnie, że jest ona teorią fałszywą. Również nie mówi, że trzeba ją absolutnie odrzucić, jako stojącą w sprzeczności z nauką Kościoła o grzechu pierworodnym. Jedynie zaznacza, że przyjęcie poligenizmu nasunęłoby wiele trudności z pogodzeniem go z nauką Kościoła o grzechu pierworodnym37.
Mimo że Pius XII jednoznacznie stwierdził, że katolikowi „nie wolno” przyjmować idei poligenizmu, „nowocześni” egzegeci oraz bibliści usiłują to potępienie relatywizować. Fakt, że wikariusz Chrystusa w sposób szczególny zaznaczył niemożność pogodzenia takiej hipotezy z nauką o grzechu pierworodnym, spowodował z ich strony próby opracowywania „nowych koncepcji grzechu pierworodnego”. Skala zuchwałości, a także lekceważenia jednoznacznego orzeczenia Rzymu, które potwierdziło tradycyjną naukę, jest wprost niebywała. Tymczasem świadome i uporczywe trwanie przy tym przekonaniu oznacza nie tylko grzech nieposłuszeństwa, ale wprost odpadnięcie od Kościoła. Mówimy bowiem, jak wykazano uprzednio, o dogmacie wiary katolickiej.
Inny fragment Humani generis, który dotyczy genezy rodzaju ludzkiego, to często błędnie przytaczany ustęp dotyczący tzw. hipotezy ewolucji. W treści dokumentu Pius XII bowiem wprost mówi o tych, którzy „nierozważnie i bezkrytycznie” przyjmują tę teorię, nazywając ją „dotychczas nieudowodnioną” w systemie nauk przyrodniczych38 . Niemniej papież rzeczywiście zezwala na dyskusje między jej zwolennikami i przeciwnikami, obwarowując to jednak szeregiem zastrzeżeń. Szczególnie istotne są następujące stwierdzenia:
Są jednak tacy, co niestety tej swobody dyskusji nierozważnie i zbyt śmiało nadużywają, przemawiając takim tonem, jakby dotychczasowe odkrycia i oparte na nich rozumowania dawały już zupełną pewność, że ciało ludzkie w swym pierwszym początku wyszło z istniejącej uprzednio i żywej materii, i jakby źródła Bożego Objawienia niczego nie zawierały, co w tej zwłaszcza kwestii jak największej domaga się ostrożności i umiarkowania39.
Oprócz powtórzenia, że owa sprzeczna ze zdrową filozofią koncepcja przyrodnicza pozostaje nieudowodniona, istotny jest fragment odnoszący się do Objawienia. Papież daje bowiem jednoznacznie do zrozumienia, że potencjalne aprobowanie takiego stanowiska jest bardzo problematyczne z perspektywy katolickiej.
Ten wyrażany przez namiestnika Chrystusowego zdecydowany sceptycyzm względem teorii Darwina nie przeszkadza jednak niektórym komentatorom na fałszywe przedstawianie Piusa XII jako zwolennika ewolucjonizmu. Tego rodzaju nieprawdziwe stwierdzenia odnajdziemy nawet w artykułach popularnonaukowych. Jeden z nich określa Piusa XII jako papieża, który jako pierwszy następca św. Piotra uznał w Humani generis darwinizm za „prawdopodobny lub udowodniony fakt”40.
Tymczasem Pius XII nie tylko w tym dokumencie wyraził swój zdecydowany dystans względem teorii ewolucji. Warte przytoczenia jest również przemówienie tego wikariusza Chrystusa do Papieskiej Akademii Nauk z 1941 roku, w którym wprost bronił tezy o stworzeniu pierwszego człowieka z prochu ziemi. W swoim wystąpieniu czynił wyraźne, negatywne aluzje do hipotezy ewolucyjnej, podkreślając, że jedynie człowiek może zrodzić człowieka:
Tylko od człowieka mógłby pochodzić inny człowiek, który nazywałby go wtedy ojcem i przodkiem. I pomoc dana przez Boga pierwszemu człowiekowi wzięła się tylko z niego, i jest ciałem z jego ciała, uczynionym jako kobieta i nazwana tak, ponieważ pochodzi od mężczyzny41.
Dekrety Papieskiej Komisji Biblijnej współcześnie
Jak wykazano, próby deprecjonowania treści orzeczeń Papieskiej Komisji Biblijnej z lat 1902–1915 rozpoczęły się jeszcze w latach 40. i 50. XX wieku. W tamtym czasie pozostały one jednak bezskutecznymi, jako że Rzym nadal stał na straży ortodoksji katolickiej, potwierdzając ich obowiązywanie. Podobnie, niezależnie od kwestii samych dekretów, broniono prawd, których te akty Magisterium nauczały. Sytuacja zmieniła się jednak drastycznie po II Soborze Watykańskim.
Mimo że orzeczenia Komisji z lat 1902–1915 mają status aktów Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, zostały one wprost zanegowane przez Josepha kard. Ratzingera w wypowiedzi dla „L’Osservatore Romano” z 27 czerwca 1990 roku:
Są decyzje Magisterium, które nie mogą być ostatnim słowem na dany temat jako taki (…), ale które są (…) też wyrazem ostrożności duszpasterskiej, pewnego rodzaju opatrznościowego nastawienia. (…) Można myśleć tak o decyzjach papieży z poprzedniego stulecia w sprawie wolności religijnej, jak i o antymodernistycznych decyzjach z początku XX wieku, zwłaszcza o ówczesnych decyzjach Komisji Biblijnej. W szczegółowych rozstrzygnięciach ich treści przestały one już obowiązywać, wypełniwszy, w pewnym konkretnym momencie, swe zadania duszpasterskie42.
Joseph kard. Ratzinger, pełniący wówczas urząd prefekta Kongregacji Nauki Wiary, drogą zwykłego komentarza prasowego „unieważnił” ogrom aktów Magisterium Kościoła. Dotyczy to nie tylko orzeczeń Komisji, ale m.in. szeregu encyklik papieskich potępiających wolność religijną i całego nauczania wymierzonego w herezję modernizmu. Trudno określić powyższe inaczej niż publicznym wypowiedzeniem posłuszeństwa dokumentom Urzędu Nauczycielskiego. Jest to tym bardziej bulwersujące, że zostało wypowiedziane przez kogoś, kto – z racji pełnionej funkcji w Kurii Rzymskiej – w sposób szczególny powinien stać na straży depozytu wiary.
Z kolei w 2004 roku Międzynarodowa Komisja Teologiczna, której wówczas przewodził wspomniany kard. Ratzinger, wydała dokument Komunia i Służba. Osoba ludzka stworzona na obraz Boży, gdzie zasugerowano poligenizm jako prawdopodobną teorię wyjaśniającą genezę gatunku ludzkiego:
Przyznając, że historia genezy rodzaju ludzkiego jest złożona i poddawana weryfikacji, antropologia fizyczna i biologia molekularna zgodnie przedstawiają przekonywające dowody na to, że genezę ludzkiego gatunku można usytuować w Afryce około 150 000 lat temu w człekokształtnej populacji posiadającej wspólną linię genetyczną43.
Zbędnym jest podkreślanie, że choćby dopuszczanie możliwości braku pochodzenia wszystkich ludzi od Adama i Ewy pozostaje niemożliwym na gruncie katolickiej dogmatyki. Taka postawa jest też w sposób oczywisty praktycznym odrzuceniem orzeczenia Papieskiej Komisji Biblijnej o historyczności trzech pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju. Ignoruje także nauczanie Piusa XII z Humani generis. Powyższe to tylko przykłady, z jaką lekkością podchodzi się współcześnie w Rzymie do prawd wiary, które na początku XX wieku zostały ponownie potwierdzone przez dekrety Komisji.
W sytuacji gdy tego rodzaju nastawienie opanowało samą Stolicę Apostolską, nie można dziwić się poczuciu zupełnej swobody, jakie zapanowało w kręgach skrajnie modernistycznych teologów i egzegetów. Najbardziej szokującym przykładem jest Walter kard. Kasper, który – nie wspominając o innych jego ekscentryzmach – neguje fizyczne, cielesne zmartwychwstanie Pana Jezusa. Purpurę kardynalską ów hierarcha otrzymał w roku 2001 decyzją Jana Pawła II. Pełnił ważne funkcje w Kurii Rzymskiej (m.in. przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan) za pontyfikatów Jana Pawła II oraz Benedykta XVI44.
Wśród polskich biblistów na szczególnie negatywną uwagę zasługuje prof. Marcin Majewski, wykładowca Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie. Ów badacz Pisma Świętego prowadzi swój kanał na platformie YouTube, gdzie niektóre z jego nagrań osiągają zasięgi rzędu kilkuset tysięcy wyświetleń. Oprócz tego bywa gościem w rozmaitych programach publicystycznych, gdzie przedstawia swoje tezy odnośnie do Biblii. Poniżej zwięźle przedstawię niektóre z jego przekonań.
Otóż Marcin Majewski nie tylko neguje faktyczne istnienie Adama i Ewy, ale w ogóle odrzuca możliwość historycznego zaistnienia pojmowanego zgodnie z ortodoksją katolicką grzechu pierworodnego45, który – jak naucza Pius XII:
pochodzi z grzechu rzeczywiście popełnionego przez jednego Adama i przeszczepiany rodzeniem na wszystkich jest zarazem wrodzonym grzechem własnym każdego człowieka46.
Odrzuca ścisłą historyczność opisów ewangelicznych dotyczących narodzenia Pana Jezusa, twierdząc, że jest to „hagada” (opowiastka), która „nie rekonstruuje faktów historycznych”47. Prawdy wynikające z Pisma Świętego przedstawia tak, że wydaje się, jak gdyby nie wynikały z obiektywnego, zewnętrznego objawienia, przekazanego ludzkości przez Stwórcę. Zamiast tego opisuje je w kategoriach ewolucji zachodzącej wśród wierzących na skutek rozmaitych ludzkich doświadczeń lub chęci wyjaśnienia czegoś. Dla przykładu: opisuje w ten sposób zaistnienie nauki o życiu pozagrobowym w Biblii, mówiąc o jej powstaniu pod wpływem męczeństwa Izraelitów w II wieku przed Chrystusem. Stwierdza, że idea jakoby szatan był przeciwnikiem Pana Boga, została zaczerpnięta z systemu wierzeń fałszywej religii, jaką jest zoroastryzm. Nie wyklucza, że piekło może być puste, jak również przywołuje bezpośrednio potępioną przez Kościół ideę apokatastazy48. Napiętnowanie grzechu sodomskiego w Piśmie Świętym porównuje z opisami przepisów dotyczących nieczystości rytualnej oraz tych związanych z zakazem jedzenia wieprzowiny49. Twierdzi, że zapowiedzi Pana Jezusa, iż po trzech dniach zmartwychwstanie, to „popaschalne, redakcyjne wypowiedzi”, które prawdopodobnie nigdy nie padły, stanowiąc jedynie wyraz wiary pierwszych wspólnot chrześcijańskich. W swoich wywodach pomija tradycję katolicką, twierdząc – przykładowo – że „to ma znaczenie”, iż zmartwychwstały Chrystus rzekomo wcale nie ukazał się Najświętszej Maryi Pannie, a zamiast Niej miał wybrać św. Marię Magdalenę50. Tworzy rozróżnienie między sobą jako wierzącym katolikiem a sobą jako badaczem51, „jak gdyby wolno było historykowi trzymać się tego, co się sprzeciwia przekonaniom wierzącego”52.
Majewski oddziela także „Chrystusa historycznego” od „Chrystusa wiary”. Uważa, że z Ewangelii synoptycznych wynika, iż Pan Jezus prawdopodobnie dopiero po chrzcie w Jordanie uzmysłowił sobie „swoją szczególną rolę i misję”. Oznaczałoby to, że Zbawiciel nie posiadał wcześniej świadomości swojej Boskości. Jednoznacznie sugeruje niehistoryczność Ewangelii wg św. Jana jako takiej:
Dzisiaj badacze coraz chętniej sięgają po to, aby z jednej strony pokazać Chrystusa wiary, który jest właśnie w Ewangelii Jana (…) to jest [Ewangelia Jana] wyraźne nauczanie pierwszych gmin chrześcijańskich na temat Jezusa jako Chrystusa, jako Boga-Człowieka. Gdybyśmy chcieli sięgnąć po Ewangelie, które gdzieś tam docierają do Chrystusa historycznego, to zdecydowanie bardziej w stronę Mateusza, Marka czy Łukasza53.
Zestaw poglądów prezentowanych w wypowiedziach prof. Majewskiego budzi jednoznaczne skojarzenia z koncepcjami egzegetycznymi, które zostały potępione przez Kościół. Są one nie tylko niezgodne z wiążącymi sumienie dekretami Papieskiej Komisji Biblijnej, ale także z encykliką Pascendi Dominici gregis i dekretem Lamentabili sane exitu. Sprzeciwiają się postanowieniom Humani generis i zasadom katolickiej egzegezy z Providentissimus Deus. Należy jednoznacznie stwierdzić, że tego rodzaju przekonania „przykładają siekierę nie do gałęzi i odrośli, ale do samego korzenia, to jest do wiary oraz do najgłębszych jej tkanek”, kwestionując nawet dogmaty.
Niestety prof. Majewski nie pozostaje osamotniony w swoich poglądach na Pismo Święte. Wydaje się, że ten sposób rozumowania stanowi po II Soborze Watykańskim właściwie główny nurt „katolickiej” egzegezy biblijnej. Wszystkim, którzy pozostają pod wpływem tych koncepcji, dedykuję poniższy fragment instrukcji Komisji skierowanej do towarzystw biblijnych w 1955 roku, zatwierdzonej przez Piusa XII:
Należy żałować, że te spotkania [towarzystw biblijnych] nie są prowadzone w każdej dziedzinie w pełnej zgodności z właśnie przedstawionymi normami. (…) Słyszeliśmy nawet, że zdarzało się, iż mówcy nie brali pod uwagę norm, na które Najwyższy Pasterz, obecnie szczęśliwie rządzący, ponownie kładł duży nacisk w encyklice Humani generis, że zuchwale przedstawiali teorie potępione przez Magisterium Kościoła lub nawet szli tak daleko, że proponowali w miejsce literalnego sensu, należycie wydobytego pod czujnym okiem Kościoła, jakiś nowy sens, nazywany przez nich symbolicznym i duchowym, w którym trudności związane z literalnym sensem miałyby znikać. Nikt nie może zdawać sobie sprawy, jak nieobliczalnie groźne są wszystkie te rzeczy, kiedy przedstawia się je słuchaczom niedoświadczonym w zagadnieniach biblijnych54.
Przypisy
1 ks. A. Tronina, Stulecie Papieskiej Komisji Biblijnej, w: „Śląskie Studia Historyczno-Teologiczne” 2003, t. 36, z. 2, s. 317.
2 M.J. Olszewska, O lekturze dzieł Ernesta Renana słów kilka. Eliza Orzeszkowa i inni, [online:] tinyurl.com/E-Renan
3 D. Modro, Geneza nurtu Nouvelle Théologie, w: Kieleckie Studia Teologiczne, nr 18 (2019), s. 134–135.
4 R.W. Boynton, The Catholic Career of Alfred Loisy, w: „The Harvard Theological Review” 1918, Vol. 11, No. 1, s. 52–53.
5 H. Hill, Leo XIII, Loisy, and the “Broad School”: An Early Round of the Modernist Crisis, w: „The Catholic Historical Review” 2023, Vol. 89, No. 1, s. 40.
6 Zob. Leon XIII, Providentissimus Deus, Te Deum, Warszawa 2003, s. 17, 22, 24, 25 i 33.
7 Tamże, s. 32, za: św. Augustyn, De Gen. ad litt. I, 21, 41.
8 H. Hill, Leo XIII, Loisy…, dz. cyt., s. 54–56.
9 ks. A. Tronina, Stulecie Papieskiej…, dz. cyt., s. 318–319.
10 o. M. Chaberek OP, O obowiązywalności wczesnych dekretów Papieskiej Komisji Biblijnej, w: „Polonia Sacra” 2020, nr 4, s. 151.
11 ks. A. Tronina, Stulecie Papieskiej…, dz. cyt., s. 320.
12 Paweł VI, Sedula cura – o reorganizacji Papieskiej Komisji Biblijnej, [online:] tinyurl.com/Sedula-cura
13 o. M. Chaberek OP, O obowiązywalności…, dz. cyt., s. 152.
14 ks. A. Tronina, Stulecie Papieskiej…, dz. cyt., s. 320.
15 Treść dekretów w języku polskim przytaczana w niniejszym artykule za: o. M. Chaberek OP, Wczesne dekrety Papieskiej Komisji Biblijnej (1905–1915). Katolickie rozumienie Pisma Świętego, Key4, Warszawa 2022.
16 ks. M. Sieniatycki, Zarys dogmatyki katolickiej, t. 2, nakładem autora, Kraków 1934, s. 110.
17 św. Pius X, Pascendi Dominici gregis, Te Deum, Warszawa 2025, s. 45.
18 Tamże, s. 42–43.
19 Tamże, s. 41.
20 św. Pius X, motu proprio Sacrorum antistitum, 1910, [online:] tinyurl.com/antymodernist
21 Tenże, Pascendi…, dz. cyt., s. 31.
22 Tamże, s. 6.
23 Tenże, Sacrorum antistitum, dz. cyt.
24 Święte Oficjum, dekret Lamentabili sane exitu, 1907, [online:] tinyurl.com/Lamentabili
25 ks. G. Hesse, Krimi um das 2. Vatikanische Konzil, [wykład online:] tinyurl.com/G-Hesse
26 św. Pius X, Przemówienie z dnia 17 kwietnia 1907 r. – przeciw neoreformizmowi religijnemu, w: Modernizm potępiony przez papieży, Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, Sandomierz 2010, s. 38–39.
27 o. M. Chaberek OP, O obowiązywalności…, dz. cyt., s. 158–159.
28 Pius XII, encyklika Humani generis, Te Deum, Warszawa 2002, s. 16.
29 Tamże, s. 25.
30 Pius XII, Divino afflante Spiritu, Te Deum, Warszawa 2001, s. 6.
31 Tamże, s. 9.
32 ks. M. Sieniatycki, Zarys dogmatyki…, dz. cyt., s. 108.
33 ks. W. Pietkun, Dogmatyka katolicka, IW Pax, Warszawa 1954, s. 155.
34 Leon XIII, encyklika Arcanum, 1880, [online:] tinyurl.com/Arcanum
35 Pius XII, Humani…, dz. cyt., s. 25–26.
36 Tamże, s. 26.
37 ks. S. Grzybek, Nowa interpretacja biblijna dogmatu stworzenia człowieka: monogenizm czy poligenizm?, w: „Analecta Cracoviensia” 1973, t. 5: t. 5–6 (1973–1974), [online:] tinyurl.com/Grzybek-interpretacja
38 Pius XII, Humani…, dz. cyt., s. 6–7.
39 Pius XII, Humani…, dz. cyt., s. 24–25.
40 Ł. Sakowski, Jak papieże odnosili się do teorii ewolucji biologicznej?, [online:] tinyurl.com/papieze-ewolucja
41 o. M. Chaberek OP, O pochodzeniu człowieka – wiara w stworzenie czy w ewolucję, w: Zrozumieć wiarę, red. ks. P. Artemiuk, Płocki Instytut Wydawniczy, Płock 2013, s. 150.
42 P. Lisicki, Dogmat i tiara, Fronda, Warszawa 2020, s. 462.
43 o. N. Austriaco OP, Historyczność Adama i Ewy. Część I: Dane teologiczne, [online:] tinyurl.com/MKTeol2004
44 ks. L. Villa, Walter Kasper, Wyd. Antyk Marcin Dybowski, Komorów 2016, s. 10, 41–42, 66.
45 Zob. M. Majewski, Grzech pierworodny. Nowe modele lektury Księgi Rodzaju w teologii katolickiej w kontekście współczesnych nauk przyrodniczych, w: „Ex Nihilo. Periodyk Młodych Religioznawców”, 2017, nr 1(17).
46 Pius XII, Humani…, dz. cyt., s. 26.
47 Klub Jagielloński, wywiad z Marcinem Majewskim, [online:] tinyurl.com/KJ-wywiad
48 O wieczności kar piekielnych i potępieniu apokatastazy, por. ks. M. Sieniatycki, Zarys dogmatyki…, dz. cyt., s. 422–423.
49 Rymanowski Live, wywiad z Marcinem Majewskim, [online:] tinyurl.com/RL-wywiad
50 Didaskalia, wywiad z Marcinem Majewskim, [online:] tinyurl.com/D-wywiad
51 Rymanowski Live, wywiad…, dz. cyt., i Didaskalia, wywiad… dz. cyt.
52 św. Pius X, Sacrorum antistitum, dz. cyt.
53 Rymanowski Live, wywiad…, dz. cyt.
54 o. M. Chaberek OP, Kościół a ewolucja, Fronda, Warszawa 2012, s. 189–190.
















