Dosłowny i alegoryczny sens Pisma Świętego
Za portalem 1P5 tłumaczył Tomasz Maszczyk 1.
Tradycyjna liturgia Kościoła pełna jest aluzji do postaci i wydarzeń ze Starego Testamentu, które rozumiane są w sensie alegorycznym. Przykładowo w tradycyjnym rycie rzymskim historia o Danielu w jaskini lwów czytana jest w Wielki Wtorek 2, ponieważ – obok innych możliwych interpretacji – Daniel jest figurą Chrystusa, który, choć znajdując się pośrodku zajadłych wrogów mogących rozerwać Go na strzępy, triumfuje nad nimi i wychodzi z jaskini Hadesu w chwale niegasnącego życia. Daniel jest alegorią Chrystusa. Co jednak rozumiemy w tym kontekście przez słowo „alegoria”?
Sens duchowy oparty na rzeczywistościach historycznych
Księgi narracyjne Pisma Świętego opowiadają nam o różnych osobach, rzeczach i wydarzeniach. To, co mówi o nich Biblia, stanowi „literalny” (niekiedy nazywany „historycznym”) sens tekstu.
Kiedy jednak te dawne rzeczywistości same w sobie wskazują na coś więcej, mówimy, że są one „figurami”, znakami czegoś większego, co ma dopiero nadejść, czymś mającym już w pewnym stopniu cechy tego, co ma nastać, a jednak będącym niczym cień w porównaniu z ciałem. Osoby, rzeczy i wydarzenia Starego Testamentu są figurami czy też znakami wskazującymi na Chrystusa i Kościół. Kiedy patrzymy na nie w ten sposób, mówimy o ich sensie „figuratywnym” albo „alegorycznym”. Dla św. Tomasza z Akwinu „alegoria” jest więc synonimem sensu figuratywnego.
Wyjaśnijmy te pojęcia na przykładach. Lud żydowski wyprowadzony został przez Mojżesza z Egiptu, gdzie ciemiężony był przez faraona, przeszedł przez Morze Czerwone, błąkał się przez 40 lat po pustyni i ostatecznie wprowadzony został do Ziemi Obiecanej. Wszystko to zrelacjonowane jest w Księdze Wyjścia i stanowi literalny czy też historyczny sens tekstu Pisma Świętego. Bóg – będący autorem tych rzeczy i wydarzeń, a także słów – postanowił zapowiedzieć przez te wydarzenia coś, co miało nadejść. Wydarzenia są figurami albo cieniami rzeczy przyszłych; antycypują je i zapowiadają, a także w pewien sposób faktycznie powodują to, co oznaczają.
Historyczne oswobodzenie Żydów z niewoli egipskiej jest
figurą wyzwolenia przez Chrystusa – za pośrednictwem chrztu – upadłego człowieka z jego niewoli w królestwie ciemności pod panowaniem diabła i rozpoczęcia przez niego pielgrzymki, w której umacniany Chlebem Niebieskim musi pozostać wiernym obietnicom, zanim ostatecznie dopuszczonym zostanie do chwały. Analogia jest dokładna:
| Żydzi | – | upadła ludzkość |
| Egipt | – | królestwo szatana |
| Faraon | – | szatan |
| Mojżesz | – | Chrystus |
| Morze Czerwone | – | woda chrztu |
| pustynia | – | życie doczesne |
| manna | – | Eucharystia |
| Ziemia Obiecana | – | niebo |
Dzięki wszechwiedzącej i wszechmocnej opatrzności Boga, będącego głównym autorem Pisma Świętego, sens literalno-historyczny – opis tego, co się wydarzyło – może zawierać dodatkowy sens alegoryczny.
Przez większość średniowiecznych egzegetów obrazy literackie lub metafory nie są postrzegane jako alegorie; ich celem jest wskazanie czegoś w świecie rzeczywistym. „Kamień, który oderwał się z góry”3, jest figurą retoryczną, która odnosi się bezpośrednio (a nie alegorycznie) do Chrystusa. Jak zauważa Mikołaj z Liry, sens dosłowny „nie jest tym, co oznaczają słowa [wzięte dosłownie], ale tym, co bezpośrednio oznaczają rzeczy, które one symbolizują”4. Przykładowo: kiedy Księga Sędziów (9, 8) stwierdza: „Poszły drzewa, aby pomazać nad sobą króla”, dosłowny sens tego nie jest taki, że jakieś obdarzone nadprzyrodzonymi zdolnościami drzewo namaściło króla, ale że mieszkańcy Sychem, którzy symbolizowani są przez drzewa, namaścili króla – Abimelecha. Nie jest to zatem alegoria we wspomnianym wyżej rozumieniu, ale po prostu poetycka opowieść o faktach. To jak powiedzenie: „ściany mają uszy”. Nie twierdzimy w ten sposób, że pomalowane drewno posiada cudowną moc odczuwania, ale posługujemy się dla wyrażenia naszej myśli obrazowym idiomem.
Inny przykład: „Jam jest szczep winny, wyście latorośle”5. Nawet przy całym współczesnym ekologizmie nikt nie będzie utrzymywał, że Chrystus mówi tu, że jest w istocie rośliną, my zaś powiązani z Nim jesteśmy jako odrośla. Czytelnik bez trudu rozumie, że Chrystus posługuje się tu metaforą i że takie użycie słów wynika z intencji mówiącego. Innymi słowy: dosłowny sens nie jest taki, że Chrystus jest rośliną, ale że jest On dla nas najważniejszym i wiecznym źródłem życia, którego łaska jest niczym sok płynący do gałęzi i liści rośliny; jeśli jesteśmy od Niego odcięci, nie możemy prowadzić życia duchowego ani przynosić żadnego owocu6.
Nieporozumienia związane ze słowem „literalne”
Niestety niektórzy średniowieczni egzegeci upierali się przy utożsamianiu terminu „literalny” z samym znaczeniem słów, w związku z czym zmuszeni byli konkludować, że pewne ustępy nie posiadają sensu literalnego, ale jedynie duchowy. Przykładowo mówili: „Kiedy Chrystus nazywa siebie krzewem winnym, nie może to być rozumiane literalnie, ale jedynie duchowo”. Porównać to można do współczesnego zalecenia: „Nie należy rozumieć tego ustępu Pisma w sposób literalny!”.
Dla św. Tomasza tego rodzaju twierdzenie byłoby czystym absurdem. Jeśli nie ma sensu literalnego, to nie ma w ogóle żadnego sensu, ponieważ sens literalny nie jest niczym innym jak tym, co mają oznaczać zapisane słowa. „Szczep winny” i „latorośla” mają wyrażać głęboki związek między Jezusem a Jego uczniami – związek tak ścisły, że można go porównać do organicznej jedności rośliny, która żyje jedynie dzięki sokowi płynącemu z korzeni. Innymi słowy Jego język jest w ewidentny sposób metaforyczny. Posługuje się obrazami poetyckimi.
To samo dotyczy wszystkich przypowieści Zbawiciela. Weźmy na przykład przypowieść o siewcy. W tym wypadku sam Jezus tłumaczy swą przypowieść i wskazuje, czemu odpowiada każda metafora: siewca – Bóg, ziarno – słowo Boże, ziemia – dusza słuchającego, ciernie – troski tego życia. Jezus mówi swym Apostołom, że ma na myśli słowo Boże i że w tym celu posługuje się obrazami7.
Rozważmy uwagi św. Tomasza na temat „sensu parabolicznego”:
Sens paraboliczny mieści się w sensie dosłownym. Wyjaśniamy: Słowa Pisma Świętego oznaczają: coś właściwie, a coś przenośnie, czyli obrazowo8 ; przez sens zaś dosłowny nie należy rozumieć samej przenośni – obrazu – ale to, co ona przedstawia, czego jest obrazem. Przykładowo: jeśli Pismo Święte używa wyrażenia „ramię Boga”, to sens dosłowny tego nie jest: Bóg ma tego rodzaju członki cielesne, ale według sensu dosłownego chodzi o to, co należy rozumieć przez ono ramię, mianowicie moc w działaniu. Jedno z tego widać, że do sensu dosłownego Pisma Świętego nigdy nie może zakraść się błąd9.
Z przykładów tych wyciągnąć można ogólną naukę. Uważny czytelnik nie traktuje tekstu powierzchownie i nie interpretuje każdego słowa dosłownie, jak gdyby autor miał na myśli pierwsze znaczenie, które znaleźć można w słowniku – tj. np. jak gdyby autor piszący „drzewo” albo „szczep winny” mógł mieć na myśli jedynie konkretny rodzaj rośliny – ale zadaje sobie pytania: O jakiej rzeczywistości autor mówi czy też na jaką wskazuje za pomocą swoich słów? Co oznaczają dla niego te słowa? Czy posługuje się figurami literackimi, takimi jak metafora, przypowieść (którą można zdefiniować jako rozbudowaną sekwencję metafor albo narrację metaforyczną), hiperbola itd.? Czy wyrażenie ma sens dosłowny czy metaforyczny?
Kiedy Pismo Świętego mówi nam, że Mojżesz wrzucił drewno do wody, aby uczynić ją słodką, tekst ten mówi o prawdziwym człowieku wrzucającym prawdziwe drewno do prawdziwej wody, aby uczynić ją prawdziwie słodką i zdatną do picia przez synów Izraela. Kiedy Biblia mówi nam, że Chrystus jest bramą, tekst mówi o Chrystusie w sensie symbolicznym. Jest On niczym brama: aby dojść do Boga, musimy przejść przez Niego. W obu przypadkach szukamy zamierzonego znaczenia tekstu, czyli sensu literalnego.
Konkretny przykład: Pieśń nad pieśniami
Powyższe uwagi powinny stanowić dla nas wskazówkę przy interpretacji jednej z najkrótszych, najgłębszych, najbardziej intrygujących i najczęściej komentowanych ksiąg Biblii: Pieśni nad pieśniami. Według św. Tomasza pierwsze pytanie, jakie powinniśmy tu sobie zadać, brzmi: Jaki jest dosłowny czy historyczny sens tekstu? Co autor pragnie przekazać przez postacie oblubieńca i oblubienicy oraz wszystkie obrazy użyte do ich opisania?
Można oczywiście przyjąć, że autor zamierza pisać o konkretnym oblubieńcu i konkretnej oblubienicy. Równie prawdopodobne jest jednak, że (jak to ma często miejsce w Piśmie Świętym) używa on środka literackiego takiego jak przypowieść; tak więc oblubieniec i oblubienica literalnie (czyli zgodnie z intencją autora) oznaczają coś innego niż konkretni oblubieniec i oblubienica, innymi słowy, że styl jest tu celowo metaforyczny.
Według Akwinaty dosłowne rozumienie postaci Salomona i Sulamitki z Pieśni nad pieśniami – tym, czego dosłownie ona dotyczy – nie jest związek między samym królem Salomonem a jego konkretną żoną z Egiptu, ale między symbolizowanym przez króla Jahwe i symbolizowanym przez „czarną, lecz piękną”10 oblubienicę Izraelem. Literalnym, historycznym sensem, jest małżeńska relacja między Bogiem a Jego ludem – tzn. Bogiem, który wezwał lud, przygotował go jako oblubienicę, a następnie zawarł z nim przymierze.
Po ustaleniu tego sensu dosłownego natychmiast pojawia się sens alegoryczny: przymierze między Jahwe a Izraelem stanowi figurę doskonalszego, ostatecznego przymierza między Bogiem a człowiekiem w Jezusie Chrystusie. Innymi słowy, Stare Przymierze jest figurą Nowego, zapowiada je i w pewnym sensie powoduje, przynajmniej pod względem materialnej dyspozycji11. Pieśń jest dosłownie czy też historycznie o Starym Przymierzu, zaręczynach na pustyni, zaś alegorycznie albo figuratywnie o Nowym Przymierzu, o małżeństwie dopełnionym na krzyżu.
Te same teksty biblijne oferują nam jeszcze dwa poziomy znaczenia: sens „moralny” czy też „tropologiczny”, dzięki któremu z literalnego sensu Pisma Świętego dowiadujemy się, jak powinniśmy postępować (lub czego się wystrzegać), starając się naśladować Chrystusa, i sens „anagogiczny”, dzięki któremu dowiadujemy się o naszym ostatecznym celu – wizji uszczęśliwiającej w Niebieskiej Jerozolimie. Znowu: oba te znaczenia oparte są zawsze na znaczeniu dosłownym.
Czytanie Pisma Świętego w duchu Kościoła
Pamiętając o tym rozróżnieniu, będziemy lepiej przygotowani do zrozumienia ustępów Pisma Świętego czytanych lub słuchanych podczas tradycyjnej Mszy – nie tylko lekcji i ewangelii, ale również wielu przeplatających się w liturgii antyfon i alegorii. Ich sens otwiera przed nami Kościół, który wcześniej już przeszedł wszystkie stronice Pisma Świętego i pozostawiał nam drogę, którą powinniśmy podążać.
Jeśli odmawiamy Oficjum, ten sposób myślenia o Piśmie Świętym będzie jeszcze ważniejszy, ponieważ części Oficjum składają się głównie z fragmentów Starego Testamentu, czytanych nie tylko ze względu na ich sens dosłowny, ale przede wszystkim z powodu ich alegorycznego odniesienia do Chrystusa; zawierają one wskazówki dotyczące tego, jak powinniśmy żyć (lub też ostrzeżenia przed tym, czego powinniśmy unikać), i bogatą symbolikę, dzięki której zrozumieć możemy nasze wieczne przeznaczenie.
Tradycyjne obrzędy liturgiczne Kościoła – tak zachodniego, jak i wschodniego – nie tylko pomagają nam w wielu innych aspektach życia katolickiego, ale również uczą nas, jak najlepiej czytać Biblię. Nie ma w tym niczego dziwnego, ich początki sięgają bowiem czasów Apostołów oraz ich bezpośrednich następców: liturgia dojrzewała i rozwijała się wśród pokoleń, które były świadkami powstania Nowego Testamentu i jego włączenia do publicznego kultu chrześcijańskiego, a swój początkowy rozkwit osiągnęła w czasach patrystycznych, kiedy to powstało wiele najwspanialszych komentarzy do Pisma Świętego. Starożytny rzymski lekcjonarz tchnie tym duchem apostolskim i patrystycznym.
Pismo Święte i liturgia rozwijały się w związku tak ścisłym, że kiedykolwiek chrześcijanie mieli powód, aby pytać o dokładny skład kanonu biblijnego, najczęściej powoływano się na następujący dowód: „Które księgi czytane są podczas liturgii?”. Stąd bardzo starożytny cykl czytań Mszy w rycie rzymskim pięknie komponuje się z innymi jej częściami oraz z Oficjum, a wszystkie razem stanowią idealną szkołę, w której możemy nauczyć się czytania słowa Bożego w duchu katolickiej tradycji, czyli w duchu Kościoła. Aby jednak było to najbardziej skuteczne, musimy znać podstawy egzegezy biblijnej. A w dziedzinie tej nie sposób znaleźć nauczyciela lepszego niż św. Tomasz z Akwinu.
Przypisy
1 tinyurl.com/literalnie-alegorycznie
2 Ustęp ten uznany został najwyraźniej przez autorów nowego lekcjonarza za niehistoryczny i niewiarygodny, tak więc postanowili go usunąć. Ci, którzy uczęszczają wyłącznie na novus ordo, nie usłyszą owej historii, pozostającej niemniej jedną z ulubionych przez dzieci. Nasuwają się tu różne wnioski, powstrzymam się jednak od ich wyartykułowania.
3 Dan 2, 45.
4 D. Turner, Eros and Allegory, Cistercian Publications, Kalamazoo 1995, s. 106.
5 J 15, 5.
6 Denys Turner wyjaśnia to w sposób następujący: „Wyrażanie czegoś za pomocą słów albo jedynie zbioru obrazów (…) nie dostarcza niczego poza sensem dosłownym. (…) Poetyckie obrazy odnoszą się do czegoś innego niż tylko one same, a zatem tego rodzaju znaczenie nie wykracza poza sposób, w jaki wyraża je sens literalny” (Eros and Allegory, dz. cyt.).
7 W przeciwieństwie do tego we współczesnej teorii literatury „alegoria (…) jest środkiem literackim, metaforą narracyjną, interpretowaną poprzez odczytywanie relacjonowanych wydarzeń jako metafor innych wydarzeń, których wzajemne relacje podobne są do relacji między wydarzeniami w narracji alegorycznej” (D. Turner, Eros and Allegory, dz. cyt., s. 107). Dla dzisiejszych ludzi termin „alegoria” jest po prostu synonimem „przypowieści” czy też „narracji metaforycznej”, w konsekwencji czego np. przypowieść o siewcy nazywana będzie często „alegorią”. Łatwo dostrzec, do jakiego zamieszania prowadzi ten współczesny brak precyzji, w porównaniu z rozróżnieniem między alegorią a metaforą w tradycji katolickiej.
8 Oznacza to, że autor może, zależnie od celu, używać słów w sensie dosłownym lub metaforycznym; sens metaforyczny może mieścić się w sensie dosłownym.
9 św. Tomasz z Akwinu, ST I, q. 1, a. 1 ad 3 (tekst polski za: Suma teologiczna, t. 1, przeł. o. P. Bełch OP, Katolicki Ośrodek Wydawniczy Veritas, London 1975, s. 43).
10 Pieśń 1, 4.
11 „Typologia natomiast nie jest doktryną literacką, ale teologiczną – albo raczej opartą na teologii historii, zgodnie z którą wcześniejsze wydarzenia nie tylko odpowiadają wydarzeniom późniejszym w formalnym zarysie, ale też są ich proroczymi zapowiedziami – są w pewien sposób przyczynami wydarzeń, które zapowiadają” (D. Turner, Eros and Allegory, dz. cyt., s. 107–108). Dla św. Tomasza typologia, w sensie zdefiniowanym powyżej, jest kwintesencją alegorii. Możemy więc sformułować krótką definicję alegorii według szkoły tomistycznej: „Wydarzenie albo sekwencja wydarzeń, osoba albo rzecz etc., które prefigurują Chrystusa i Kościół”.
















