Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X
Niedziela Pięćdziesiątnicy [2 kl.]
Zawsze Wierni nr 1/2026 (242)

Roberto de Mattei

Pierwszych sto dni pontyfikatu Leona XIV

Za portalem Rorate Caeli tłumaczył Tomasz Maszczyk 1.

17 sierpnia Leon XIV powrócił do Watykanu po wakacjach spędzonych w Castel Gandolfo. Tego samego dnia minęło również pierwszych sto dni jego pontyfikatu, który rozpoczął się 8 maja 2025 roku.

Czy okres ten, w którym papież nie podjął żadnych istotnych decyzji w kwestii nominacji, nie odbył podróży zagranicznych, a także nie wygłosił ani jednego ważnego przemówienia, wystarcza do tego, aby móc przewidzieć kurs, jakie obierze jego pontyfikat? Absolutnie nie. W życiu Kościoła czas nie płynie tak szybko jak w polityce, a trzy miesiące nie wystarczają dla przeprowadzenia poważnej analizy, na podstawie której można by przewidywać przyszłość.

Pontyfikat papieża Franciszka był obiektywnie destrukcyjny, nie tyle z powodu zwycięstw progresywizmu, który nie osiągnął żadnego ze swych najbardziej radykalnych celów, ile ze względu na dezorientację, jaką wywołał w całym świecie katolickim, i podziały, jakie sprowokował w środowiskach tradycjonalistycznych, doprowadzając niektórych do zakwestionowania jego prymatu. Tak więc proces autodestrukcji Kościoła postępuje i słusznie można się zastanawiać, czy Leonowi XIV uda się go zahamować, choć na udzielenie definitywnej odpowiedzi jest jeszcze za wcześnie.

Pierwsze wrażenia są ważne, a Leon XIV robił po swym wyborze wrażenie pasterza świadomego, że jego misja opiera się wyłącznie na Chrystusie. Słowa In illo uno unum – „W jednym [Chrystusie] stanowimy jedno” – zapożyczone z komentarza św. Augustyna do Psalmu 127, stały się mottem nowego papieża, który wydaje się przekonany, że będzie rozliczany nie ze swych śmiałych decyzji i doczesnych sukcesów, ale ze swej wierności nauczaniu Ewangelii. Od wizyty złożonej w sanktuarium w Genazzano, dwa dni po wyborze na Stolicę Piotrową, niekwestionowana jest również jego pobożność maryjna 2.

Odniesienie do Chrystusa, a tym samym do nadprzyrodzonej natury Kościoła, jawi się stałym elementem pierwszych trzech miesięcy tego pontyfikatu. Co więcej, bez tego fundamentu niemożliwa jest realizacja programu Leona XIV, polegającego – jak wielokrotnie powtarzał – na przywróceniu jedności w Kościele i w świecie, czyli na tym, w czym pontyfikat Franciszka okazał się porażką.

Konserwatywni i tradycjonalistyczni krytycy Leona XIV podkreślają fakt, że podczas pierwszych stu dni swego pontyfikatu cytował on papieża Franciszka ponad 70 razy, przedstawiając go jako punkt odniesienia. Zwracają też uwagę, że nie anulował on, w całości ani nawet częściowo, dokumentów w rodzaju Amoris laetitia i Traditionis custodes; że jego deklaracje wskazują, iż zamierza on kontynuować drogę synodalną; że w niektórych przemówieniach posługiwał się typowym dla progresywizmu wieloznacznym językiem; i wreszcie, że zatwierdził na stanowiskach wszystkich dotychczasowych przełożonych urzędów i dykasterii, poczynając od kard. Parolina. Ostateczny osąd jest bezlitosny: Leon XIV wydaje się „Bergogliem z ludzką twarzą”.

Prawdą jest jednak również, że w żadnej sferze papież nie wykroczył poza granicę wyznaczoną przez jego poprzednika. Przeciwnie – pojawiły się pewne sygnały wskazujące na zmianę kursu: „Małżeństwo nie jest ideałem, ale kanonem prawdziwej miłości między mężczyzną a kobietą: miłości całkowitej, wiernej, płodnej”3 – powiedział 31 maja 2025 roku, korygując Amoris laetitia; w swym przemówieniu do przywódców rządów z 21 czerwca – idąc śladami Benedykta XVI – w stanowczy sposób bronił prawa naturalnego „napisanego nie ręką ludzką, lecz uznanego za wartościowe we wszystkich czasach i miejscach”4; 9 lipca, podczas homilii wygłoszonej w Castel Gandolfo, zdawał się korygować tak ceniony przez Franciszka ekologizm; podczas audiencji z 13 sierpnia potwierdził, że Judasz Iskariota poprzez swą zdradę w wolny sposób wykluczył się ze zbawienia, w przeciwieństwie do papieża Franciszka, który powiedział, że nie wie, czy Judasz trafił do piekła. W liście do konferencji biskupów Amazonii potępił kult natury, podkreślając centralne miejsce Chrystusa i Eucharystii w ewangelizacji.

Co więcej, współpracownicy Franciszka zatwierdzeni zostali na swych dotychczasowych stanowiskach donec aliter provideatur (tj. do czasu podjęcia dalszych decyzji), równocześnie jednak papież mianował Roberta kard. Saraha swym specjalnym wysłannikiem na mające miejsce 25 i 26 lipca w sanktuarium Sainte-Anne-d’Auray obchody 400-lecia objawień, a Dominika kard. Dukę, który podpisał dubia dotyczące Amoris laetitia, swym specjalnym wysłannikiem na mające mieć miejsce 14 października obchody stulecia utworzenia archidiecezji gdańskiej. Następnie, 22 sierpnia, Leon XIV przyjął na prywatnej audiencji Raymonda Leona kard. Burke’a, którego Franciszek uważał za swego największego wroga. W liście z 17 czerwca, z okazji 50. rocznicy otrzymania przez kardynała święceń kapłańskich, papież podziękował mu za „pełnioną z gorliwością i ofiarnością służbę” Stolicy Apostolskiej, w trakcie której głosił on zawsze „nakazy Ewangelii secundum Cor Christi”.

Kardynał Burke ze swej strony, w wywiadzie udzielonym dziennikowi „La Stampa” 18 sierpnia, oświadczył:

Pontyfikat Leona XIV nacechowany jest chrystocentryzmem, zawsze mówi on o Panu i Jego Kościele. To ważne, aby Kościół nie został sprowadzony do poziomu organizacji pozarządowej. Papież Leon poświęca wiele czasu na wybór ludzi potrafiących pomagać mu skutecznie w wypełnianiu jego najważniejszych obowiązków. Bez posiadania właściwych współpracowników wykonywanie posługi Piotrowej jest praktycznie niemożliwe. Sam wybór imienia, nawiązującego do Leona Wielkiego i Leona XIII, świadczy o jego pragnieniu, aby być prawdziwym „ojcem ojców”, prawdziwym pasterzem Kościoła powszechnego. Musimy modlić się za niego i pomagać mu, każdy stosownie do pełnionej przez siebie roli.

Są to oczywiście jedynie przesłanki, a nie dowody świadczące o rzeczywistej zmianie, nie ma też jednak dowodów na coś przeciwnego, a pesymistyczne prognozy dotyczące pontyfikatu Leona również oparte są na przesłankach niepewnych. Sytuacja pozostaje więc otwarta, a na horyzoncie pojawiają się problemy dotyczące, poza kluczową kwestią nominacji, także istotnych zagadnień takich jak synodalność i stosunki między Watykanem a Chinami.

Łatwo jest sugerować papieżowi, co powinien zrobić, czy nawet domagać się, aby zrobił to jak najszybciej, nie znajdując się na jego miejscu i nie będąc obarczonym jego odpowiedzialnością. Musimy jednak pamiętać, że św. Pius X zwlekał przez cztery lata, zanim ostatecznie potępił modernizm, pomimo posiadania u swego boku w pełni podzielającego jego poglądy sekretarza stanu Rafaela kard. Merry’ego del Vala. Jaka grupa antymodernistycznych współpracowników mogłaby pomóc dziś w podejmowaniu decyzji Leonowi XIV, który z pewnością nie jest św. Piusem X, zarówno pod względem erudycji, jak i doświadczenia duszpasterskiego?

Do wybitnych papieży ostatnich dwóch stuleci należy również Pius IX, papież, który stał się antyliberałem dopiero trzy lata po swym wyborze, otrzeźwiony prześladowaniem przez rewolucję i zmuszony do ucieczki z Rzymu. Pius XII, który był papieżem łagodnym i zwolennikiem negocjacji, stanął w obliczu II wojny światowej i musiał czekać szereg lat, zanim ogłosić mógł swe wspaniałe encykliki Mystici Corporis Christi (1943), Mediator Dei et hominum (1947), Humani generis (1950) i Ad Caeli Reginam (1954).

Roztropność, zarówno naturalna, jak i nadprzyrodzona, może spowolnić realizację projektu, a wydarzenia w rodzaju majaczących dziś na horyzoncie wojen mogą proces ten zakłócić. Nie powinniśmy więc być niecierpliwymi, ale zachowywać czujność, pokładając całą nadzieję w Bogu i modląc się wytrwale za papieża i Kościół w tej mrocznej godzinie historii.

Przypisy

1 tinyurl.com/sto-dni

2 To zdanie bardzo źle się postarzało po publikacji przez Dykasterię Nauki Wiary 4 listopada ub.r. noty doktrynalnej Mater Populi fidelis. Por. wywiad z przełożonym generalnym Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X na ten temat na s. 145 – przyp. red.

3 tinyurl.com/LeonXIV-310525

4 tinyurl.com/LeonXIV-210625