Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X
Niedziela Pięćdziesiątnicy [2 kl.]
Zawsze Wierni nr 1/2026 (242)

Zygmunt Krzyżanowski

Symbole Ewangelistów

Jak człowiek cierpiał, jak lew zwyciężył,
Jak orzeł wzleciał, jak wół został zabity na ofiarę1

Moja pierwsza Biblia została znaleziona na kompoście. Pozbył się jej pewno któryś z lokatorów domu moich dziadów, narzuconych przez władzę ludową. Opowieści o związanych z nimi kłopotach do tej pory są jeszcze w rodzinie powtarzane, ale zostało po nich to szczególne świadectwo, które, jak sądzić ze wpisu, było pamiątką z roku 1971 – rocznicy Pierwszej Komunii Świętej. Będąc uczniem szkoły podstawowej, nie byłem w stanie nabyć tego dzieła, a znalezisko stało się natchnieniem do lektury. Wieczorami przed snem czytałem sobie po trochu…

Po latach, śledząc w internecie dyskusje na temat tłumaczeń, dowiedziałem się o autorze przekładu mojej pierwszej Biblii; okazało się, że jest to chwalony w sieci ks. Eugeniusz Dąbrowski. Szybko się zorientowałem, że był też autorem słynnego określenia „Biblia tysiąca błędów”, jak również osobą cenioną przez „Prymasa Tysiąclecia”, ale raczej dla niego niewygodną. Samo określenie niezaakceptowanego przez ks. Dąbrowskiego przekładu już znałem, a usłyszałem je po raz pierwszy w murach klasztoru w Starej Wsi z ust młodego jezuity.

Nasze kontakty z Biblią mogą mieć różną historię – niewątpliwie miałem szczęście, że trafiło w me ręce to właśnie wydanie i że rozpocząłem lekturę od Ewangelii. Musimy bowiem zdawać sobie sprawę z tego, że Biblia to (jak ktoś powiedział) biblioteka. Oznacza to, że niekoniecznie musimy zaczynać od Ewangelii – dobrym początkiem mogą być Psalmy; dla ucznia podstawówki, o ograniczonych możliwościach, lektura Ewangelii okazała się jednak wykonalna i z pewnością pożyteczna.

Wydanie, którego druk ukończono w roku 1970, posiada plan Jerozolimy, częściowo zachowaną mapę podróży św. Pawła, nieco infantylne przedstawienie rozdzielonych krzyżem, w którego centrum jest Duch Święty, czterech Ewangelistów z towarzyszącymi im symbolami, które nie utkwiło mi w pamięci. Na wklejkach zaś mamy w brązowej barwie majestatyczne postacie Świętych Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, które może ze względu na wpływy estetyki modernistycznej nigdy nie mogły mi się podobać…

Z pewnością każdy z Czytelników mógłby opowiedzieć swoją historię kontaktu z dziełem tych natchnionych pisarzy. Było ich czterech – jest to bardzo ważne, bo jest to liczba ziemi. Dzielimy ją wszak na cztery strony (np. Ez 7, 2). Już Babilończycy dzielili kosmos w podobny sposób: konstelacje Byka, Lwa, Skorpiona, Człowieka (Wodnika) 2. Czwórka jest też liczbą krzyża, narzędzia zwycięstwa nad światem. Skorpiona, posiadającego konotacje negatywne, musiał więc zastąpić Orzeł.

Owe cztery istoty pojawiają się w Starym Testamencie w wizji Ezechiela (1, 5–14), który ma zapowiedzieć „dzień zapalczywości Pańskiej” (7, 19), by powrócić w ostatniej księdze Pisma Świętego w wizji św. Jana (Obj 4, 6–8) 3.

Święty Ireneusz – uczeń św. Polikarpa, który z kolei był uczniem św. Jana Ewangelisty – znakomicie wyjaśni nam problem symbole Ewangelistów:

Liczba Ewangelii nie może być większa od tej, w jakiej występują, ani też w owym zbiorze nie może zawierać się ich mniej. Bo przecież świat, na którym żyjemy, ma cztery strony i cztery są pierwotne wiatry, a Kościół rozsiany jest po całym świecie, zaś fundamentem i zwieńczeniem Kościoła jest właśnie Ewangelia i duch życia; zasadne jest więc to, że wspiera się on na czterech kolumnach, tchnąc na wszystkie strony niezniszczalnością i ożywiając ludzi4.

Przytoczone słowa zdradzają dalekie współczesnemu człowiekowi postrzeganie świata, którego porządek jest tożsamy z porządkiem zawartym w Ewangelii. Nie jest to wszechogarniający kosmos, w którym Ewangelia jest jednym z wielu zdarzeń, mającym odbicie w wyprodukowanych książkach, które mogą czasem trafić na kompost. Rozwiną to dalsze słowa:

Wynika z tego jasno, że to właśnie ów Architekt wszechrzeczy jest Słowem, które zasiada ponad Cherubinami i zawiera w sobie wszystko, a objawiając się ludziom, przekazał nam Ewangelię w poczwórnej formie, ale tchnącą jednym duchem5.

Warto zapamiętać określenie Boga jako Architekta, które w sposób mocno działający na wyobraźnię uświadamia nam wielkość aktów stworzenia. Ten wspaniały świat, który wciąż poznajemy, na przeróżne sposoby, cały czas okazuje się słabo poznany. Czymże jest nieskończoność Stwórcy, skoro stworzony świat, który choć nie jest nieskończony, jawi się nam jakby końca nie miał i był wieczny…

Wróćmy jednak do św. Ireneusza, który kontynuuje:

Tak też mówi o tym Dawid, wyrażając pragnienie Jego nadejścia: „Ukaż się, o Ty, który zasiadasz ponad Cherubinami” [Ps 79, 2]. Również i Cherubini występują w czterech formach, a ich kształty są wyobrażeniem dzieł Syna Bożego. „Pierwsze bowiem zwierzę – powiada – podobne jest do lwa”, przypisując Mu rolę Wodza i Króla; „drugie zaś podobne jest do wołu”, oznaczając Jego zadania ofiarnicze i kapłańskie; „trzecie natomiast miało twarz jakby ludzką”, co jasno opisuje Tego, którego przyjście dokonało się w ludzkiej postaci; „czwarte zaś podobne do orła w locie” [Obj 4, 7] oznacza Ducha, który przylatując do Kościoła, objawił w nim swą łaskę. Ewangelie zaś współbrzmią również z tym, co dotyczy Chrystusa Jezusa. Jedna spośród nich, ta według Jana, opowiada o Jego wspaniałym, prawdziwym i chwalebnym zrodzeniu się z Ojca i mówi tak: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo” [J 1, 1] oraz: „Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało” [J 1, 3]. To dlatego ta właśnie Ewangelia przepełniona jest ufnością, taka bowiem jest jej wymowa. Ewangelia według Łukasza natomiast, ponieważ nosi cechy kapłańskie, rozpoczyna się od przedstawienia kapłana Zachariasza, składającego ofiarę Bogu. Już bowiem przygotowane jest utuczone cielę, by rozpocząć ucztę na cześć powrotu do domu młodszego syna. Mateusz natomiast w tej, której przewodnią myślą jest zrodzenie się Jego jako człowieka, powiada tak: „Księga – mówi o pochodzeniu Jezusa Chrystusa, Syna Dawida, Syna Abrahama” [Mt 1, 1]. I kontynuuje: „Z narodzeniem Chrystusa było tak” [Mt 1, 18]. Jest to bowiem Ewangelia o Jego człowieczeństwie i to dlatego w całej tej Ewangelii jest On ukazany w swoim uniżeniu jako człowiek niezwykle łagodny. Marek natomiast, czerpiąc z Ducha prorockiego, który z wysoka zstępuje na ludzi, daje początek następujący: „Początek – powiada – Ewangelii, jak jest napisane u proroka Izajasza” [Mr 1, 1–2], nadając tej Ewangelii wyobrażenie jakby istoty uskrzydlonej i latającej; z tego też powodu swoje przesłanie przekazuje w formie zwięzłej i pośpiesznej, co rzeczywiście stanowi cechę stylu właściwego prorokom. Samo zaś Słowo Boga z majestatem i w chwale rozprawiało z tymi patriarchami, którzy byli przed Mojżeszem; tym, którzy byli pod Prawem, ukazało się w dziełach kapłańskiego posługiwania, potem natomiast, stając się dla nas człowiekiem, zesłało na całą ziemię niebiański dar Ducha, dając nam schronienie pod Jego skrzydłami. Tak więc jakie dzieła podjęte przez Syna Bożego, takie też odpowiednio formy owych zwierząt; a jaka forma zwierząt, taka też wymowa poszczególnych Ewangelii 6.

Mamy więc w symbolice również naukę na temat samych Ewangelii, które jeśli z czterech stron pozwalają poznać Chrystusa, to dają obraz wszechstronny, niepozostawiający miejsca dla tych, którzy by „chcieli odkryć coś więcej niż prawdę”7. Sprawa nie ogranicza się jednak do samej Ewangelii oraz przestrzeni. Liczba cztery dzieli wszak czas (cztery pory roku), żywioły – jest to więc liczba uniwersum8:

Poczwórna jest forma zwierząt, poczwórna forma Ewangelii i poczwórne działanie Pana. To dlatego z rodzajem ludzkim zawarte zostały cztery Przymierza: pierwsze jeszcze przed potopem, za czasów Adama; drugie zaś po potopie, za czasów Noego, trzecie przy nadaniu Prawa za czasów Mojżesza, a czwarte to, które odnowiło człowieka i zawiera w sobie tamte wszystkie, zawarte za pośrednictwem Ewangelii i uskrzydlające ludzi tak, by wznieśli się do królestwa niebieskiego9.

Nie ma więc miejsca na jakiś szczególny czas i szczególne działanie Ducha Świętego po II Soborze Watykańskim…

Przypomnijmy, że przytoczona nauka na temat Ewangelii jest bardzo bliska czasom apostolskim i głoszona przez świętego, którego związek z umiłowanym uczniem Chrystusa jest bardzo bliski. Głoszona przez niego tradycja będzie też miała z czasem zauważalny wpływ na sztukę sakralną.

Na ziemiach współczesnej Polski opisywane wyobrażenia pojawią się bardzo szybko. W Bibliotece Kapituły Krakowskiej znajduje się rękopis wielkopostnych kazań (Praedicationes), ozdobiony całostronicową miniaturą podzieloną na cztery części plecionkowym krzyżem oraz istotami apokaliptycznymi wyrażającymi Ewangelistów, więc wskazujący na źródło nauki, ale również na przyszłość – w sensie roku liturgicznego – a także zbliżającą się nieuchronnie apokalipsę.

Dzieło powstało w bardzo trudnych dla chrześcijaństwa czasach, bo pod koniec VIII wieku, najpewniej w Irlandii, w celach misyjnych, o czym mają świadczyć niewielkie jego rozmiary: 230 × 164 mm10. W jaki sposób znalazło się w Krakowie – tego nie ustalimy. Jego estetyka nie była jednak obca u początków chrześcijaństwa. Motywy plecionek zachowały się bowiem w kamieniarce przedromańskiej – pierwszej katedry wawelskiej11.

Częstokroć figurom Ewangelistów towarzyszą istoty apokaliptyczne. Ze średniowiecznych przedstawień szczególne miejsce zajmuje miniatura w Ewangeliarzu gnieźnieńskim ukazująca św. Mateusza przygotowującego narzędzie do pisania. Nie jest to, jak poprzednie, jedno z wielu dzieł misyjnych, ale arcyszczególny codex aureus powstały, jak można sądzić, na koronację Bolesława Szczodrego (1076), do przywróconej do kultu, po zniszczeniach reakcji pogańskiej i najazdu Brzetysława (1038 lub 1039), katedry gnieźnieńskiej12.

Nazwa tego dzieła nawiązuje do jednego z najważniejszych typów ksiąg, w których zamieszczano teksty Pisma Świętego. Wyjaśnijmy, że typy te wykształciły się różne ze względu na przeznaczenie i zawarte teksty. Do zniszczenia Warszawy w roku 1944 istniała piękna Biblia czerwińska, dzieło szkoły mozańskiej, o której dziś mogą dawać wyobrażenie czarno-białe reprodukcje i słowa wybitnego historyka sztuki Michała Walickiego: „Doskonały ten rysunek wykonano delikatnymi muśnięciami cynobru z lekkimi akcentami ciemnego błękitu na naturalnym tle pergaminu”13. Wspomniany ewangeliarz zawiera zaś Ewangelie, więc tylko część Nowego Testamentu.

Do odprawiania Mszy Świętej używano sakramentarzy. Należy do nich XI-wieczny, wykonany w diecezji kolońskiej sakramentarz tyniecki, zawdzięczający swą nazwę podkrakowskim benedyktynom, dla których został sprowadzony, również łączony z Bolesławem Szczodrym. Zawiera wspaniałą miniaturę ukazującą Chrystusa na majestacie (Maiestas Domini). W wydzielonych przez mandorlę rogach widzimy symbole Ewangelistów14. Jak można się domyślać, nie był przeznaczony tylko do odprawiania Mszy Świętej. Do składania Ofiary służyły również graduały i antyfonarze. Były też ewangelistarze, które zwierały odpowiednie do dnia roku liturgicznego czytania (perykopy)15. Nieco więcej warto powiedzieć o psałterzu. Jest to chyba pierwsza księga wspomniana w związku z historią polskiego chrześcijaństwa. Otóż Jan Kanapariusz, opisując śmierć św. Wojciecha na podstawie relacji jego brata Radzima, napisał:

gdy mocnym głosem śpiewał psalmy z książki, któryś [z Prusów] stojący blisko biskupa zadał mu wiosłem tak potężny cios w plecy, że kodeks wypadł z rąk na stronę16.

Jeśli widzimy na tympanonach niewiasty klęczące z otwartymi księgami17, to możemy się domyślać, że się modlą, korzystając z psałterzy. Z czasem dla nich mogły te dzieła być tłumaczone. XIV-wieczny biograf św. Kingi zapisał, że pobożna wdowa po Bolesławie Wstydliwym wraz ze swymi siostrami z klasztoru w Starym Sączu przed wejściem do kościoła odśpiewywała dziesięć kolejnych psalmów in vulgari, czyli w języku pospolitym 18.

Powszechne zastosowanie druku w produkcji ksiąg liturgicznych zakończy piękną historię ksiąg iluminowanych. Motyw postaci apokaliptycznych jednak nie zniknie. Już dawno musiał on występować w dekoracji świątyń. Świadectwem są mozaiki w bazylice św. Pudencjany w Rzymie (IV wiek) 19 , Mauzoleum Galii Placydii w Rawennie (1. poł. V wieku) czy przewiezione do Muzeum Narodowego malowidło z Faras (pocz. XI wieku)20. W czasach zaś nowożytnych szczególnie chętnie będą stosowane w dwóch miejscach. Z poprzedniego numeru naszego czasopisma pamiętamy o szczególnym znaczeniu kopuły w świątyniach nowożytnych. Ponieważ trzeba było ją osadzić na bębnie wspartym na czterech filarach – a więc w rezultacie przejść z figury kwadratu jako podstawy do figury koła jako rzutu bębna – stosowano przenoszące ciężar struktury cztery pendentywy (żagielki), które świetnie nadawały się na umieszczenie wizerunków czterech Ewangelistów. Inne miejsce musi nam się skojarzyć z pierwszą wspomnianą w tym tekście księgą. Chodzi, rzecz jasna, o ambonę, która jako znacznie częściej realizowana od kopuły była najoczywistszym miejscem do umieszczania wyobrażeń Ewangelistów.

Na koniec wróćmy jeszcze do słów św. Ireneusza. Ten sposób pisania o Ewangeliach jakże jest inny od współczesnego. A jednak ta metoda myślenia należy do tradycji i jej trwałość jest poświadczona przez liczne przedstawienia. Niech nam to uświadomi, jak świat współczesny jest odległy od rozumienia Ewangelii i jakim zagrożeniem mogą być nowi ewangelizatorzy, przesiąknięci duchem obcym św. Ireneuszowi oraz innym prawdziwie katolickim pisarzom, a także temu odczuwanemu w dawnych kościołach, przemawiającemu do nas przez sztukę sakralną.

Warto czytać Pismo Święte, ale z pokorą – zachowując realizm: zdając sobie sprawę, że nie wszystkie treści możemy zrozumieć. Aby zrozumieć więcej, potrzebujemy nauki z ambony czy też z ksiąg, gdyż własne spekulacje to nie jest nic innego jak droga do herezji. Nawet solidna wiedza filologiczna i znajomość kontekstu historycznego mogą się okazać zawodne. Wyjaśnień kwestii wątpliwych należy szukać w starych komentarzach uznanych od wieków pisarzy kościelnych. Przytoczone słowa św. Ireneusza nie są wszak tylko pomnikiem jego intelektu. Wartość jego dorobku, zachowanego tylko częściowo, polega na prawdzie, a nie błyskotliwości dociekań – rdzeniem wszystkiego jest apostolska Tradycja, którą otrzymał od tego ucznia, który spisał ostatnią Ewangelię i Apokalipsę, a walcząc z heretyckimi wymysłami, przekazał. Z pewnością głębia tej nauki onieśmiela… i dobrze ustawia wobec Pisma Świętego – pochodzącego od Boga. Sprawa jest prosta: w tych kwestiach stoimy w roli pouczanych, zaś miejscem pouczeń są ambony i księgi, dokumenty zatwierdzone czy też wydane przez Kościół.

Nasz kontakt z tekstem pisanym to najczęściej kontakt z wytworami przesiąkniętymi duchem tego świata, chociażby były to nawet arcydzieła literatury. Kontakt zaś z Biblią to kontakt z prawdą, taką, jakiej w mądrościach tego świata nie znajdziemy. Sola scriptura nie może być jednak naszym hasłem, bo cóż możemy bez nauk Ojców Kościoła… Skąd mamy choćby wiedzieć, co oznaczają stworzenia apokaliptyczne – jaka jest treść Boskiego przekazu: mamienie dziwadłami?

Przypisy

1 Inskrypcja na kamieniu z Lidii, w: s. D. Forstner OSB, Świat symboliki chrześcijańskiej, tłum. W. Zakrzewska i in., PAX, Warszawa 1990, s. 327.

2 s. D. Forstner OSB, Świat symboliki chrześcijańskiej, dz. cyt., s. 324.

3 Tamże.

4 św. Ireneusz z Lyonu, Adversus haereses, Bernardinum, Pelplin 2018, s. 232.

5 św. Ireneusz z Lyonu, Adversus haereses, dz. cyt.

6 św. Ireneusz z Lyonu, Adversus haereses, dz. cyt., s. 232–233.

7 Tamże, s. 234.

8 s. D. Forstner OSB, Świat symboliki chrześcijańskiej, dz. cyt., s. 44.

9 Tamże, s. 233.

10 Z. Świechowski przy udziale E. Świechowskiej, Sztuka polska. Romanizm, Arkady, Warszawa 2013, s. 279–280.

11 Tamże, s. 215–216.

12 Z. Świechowski przy udziale E. Świechowskiej, Sztuka polska…, dz. cyt.,
s. 282–286.

13 Tamże s. 293–295.

14 Tamże, s. 280–281.

15 B. Miodońska, Małopolskie malarstwo książkowe, PWN, Warszawa 1993, s. 206.

16 Świechowski przy udziale Świechowskiej, Sztuka polska…, dz. cyt., s. 278.

17 Tamże, s. 239–241.

18 T. Michałowska, Średniowiecze, PWN, Warszawa 2008, s. 294.

19 J. Białostocki, Sztuka cenniejsza niż złoto, PWN, Warszawa 1991, t. 1, s. 42, 44 i 46.

20 tinyurl.com/malowidlo-Faras