Rocznica konsekracji bazylik śś. Piotra i Pawła, Apostołów [3 kl.]

Inne serwisy:

Krucjata eucharystyczna
KOMUNIKATY
Św. Pius X Rekolekcje ignacjańskie Mały modlitewnik łaciński Krucjata różańcowa Filozofia św. Tomasza z Akwinu Katecheza DVD dla kapłanów Mszalik codzienny
Zawsze wierni nr 6/2001 (43)

o. Reginald Garrigou-Lagrange OP

Opatrzność a Obcowanie Świętych

Wielkość i dobroć Opatrzności oraz rządów Bożych nad światem ujawnia najlepiej obcowanie Świętych. Opatrzność bezpośrednio skierowuje do celu wszystkie, najdrobniejsze nawet rzeczy, wszelako Boże rządzenie nad światem, które jest wykonaniem opatrznościowych zamiarów, dosięga niższych jestestw za pośrednictwem jestestw wyższych1; w ten też sposób wspomaga ono ludzi, dążących ku wieczności oraz dusze w czyśćcu cierpiące, przez świętych i przez aniołów. Mówi nam o tym dogmat obcowania świętych: „Credo in Spiritum sanctum, sanctam Ecclesiam catholicam, communionem sanctorum – Wierzę w Ducha Świętego, św. Kościół powszechny, Świętych obcowanie”.

Dogmat ten stwierdza istnienie obcowania, czyli wzajemnej łączności pomiędzy różnymi członkami Kościoła wojującego, cierpiącego i tryumfującego, oraz uczestnictwa w zasługach Chrystusa Pana i Świętych. Zachodzi tu wzajemne korzystanie z zasług przez sprawiedliwych.

Wspomniany dogmat zwalczali protestanci jako rzecz zbyteczną; niektórzy twierdzili nawet, że katolicy wpadają w pewnego rodzaju politeizm, oddając cześć Świętym Pańskim i za bogów ich uważając. Inni dopatrywali się we wzajemnym udzielaniu sobie zasług przez sprawiedliwych jedynie tylko pewnego mechanizmu, dzięki któremu grzesznicy mogą być usprawiedliwieni bez własnego współdziałania.

Wystarczy należycie wyłożyć powyższy dogmat, by wykazać, że przytoczone twierdzenia całkowicie go zniekształcają. Obcowanie Świętych nie tylko nie jest rzeczą zbyteczną, lecz jest wynikiem zestawienia, czyli syntezą głównych prawd wiary, jakimi są dogmaty o Trójcy Przenajświętszej, o zamieszkiwaniu Osób Boskich w duszach sprawiedliwych, o Chrystusie, jako głowie Kościoła wojującego, cierpiącego i tryumfującego, o łasce, o wartości zasługujących uczynków i o modlitwie. Zobaczmy, czym jest obcowanie Świętych wedle nauki Pisma świętego; następnie rozważymy szczegółowo łączność, jaką dusze utrzymują z Bogiem oraz z Chrystusem, jak również i pomiędzy sobą.

Obcowanie Świętych według Pisma świętego

Tę prawdę wiary można wyrazić w następujący sposób: Istnieje obcowanie Świętych, dzięki któremu wszystkie członki Chrystusa są przez Niego i w Nim ściśle zjednoczone oraz uczestniczą w stopniu rozmaitym, w tych samych dobrach duchowych.

Wynika to jasno z Ewangelii, z tych zwłaszcza ustępów, gdzie mowa o królestwie Bożym, które jest nie tylko społecznością zewnętrzną i widoczną, czyli Kościołem wojującym, mającym na celu zbawienie dusz ludzkich, lecz również i społecznością duchową, obejmującą wraz z wiernymi na ziemi sprawiedliwe dusze zmarłych, Świętych w niebie i aniołów, zjednoczonych z Bogiem przez Chrystusa Pana, a żyjących tę samą prawdą i tę samą miłością. Miłość występuje tu jako vinculum perfectionis, jako związek duchowy, łączący wszystkie te dusze i jednoczący je z Bogiem.

Świadectwo Ewangelii w tym względzie jest bardzo wymowne. Chrystus Pan najpierw zapowiada i przygotowuje, a następnie zakłada królestwo Boże, którego członkowie winni, w miłości się jednocząc, tworzyć prawdziwą rodzinę, mającą Boga za Ojca; do rodziny owej należą i aniołowie, którzy, jak mówi Ewangelia, radują się z nawrócenia grzeszników.

Wystarczy tu wskazać na słowa Chrystusa Pana, przekazane przez św. Mateusza, a również i przez ewangelistów Marka i Łukasza.

Najpierw woła św. Jan Chrzciciel: „Czyńcie pokutę, albowiem przybliżyło się królestwo niebieskie” (Mt 3, 2).

Później Chrystus Pan, polecając swym Apostołom głosić słowo Boże, powiada: „Kto was przyjmuje, mnie przyjmuje, a kto mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który mię posłał” (Mt 10, 40).

Nieco dalej powiada: „Jeśli ja duchem Bożym wyganiam czarty, tedyć na was przyszło królestwo Boże” (Mt 12, 28).

Wszyscy wierni są braćmi, ponieważ wszyscy są dziećmi Boga i winni doń zanosić następującą modlitwę: „Ojcze nasz, któryś jest w niebiesiech...” (Mt 6, 9). Podobnież powiada Chrystus Pan: „Módlcie się za tych, którzy was prześladują (...) abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebiesiech, który czyni, że słońce Jego wschodzi na dobrych i na złych” (Mt 5, 45).

Dogmat obcowania Świętych jaśniej jeszcze wyrażają słowa wypowiedziane przez Chrystsa Pana po ostatniej Wieczerzy: „Jam jest szczep winny, wyście latorośle. Kto mieszka we mnie, a ja w nim, ten wiele owocu przynosi, bo beze mnie nic czynić nie możecie” (J 15, 5). A dalej: „Nie tylko za nimi [Apostołami] proszę, ale i za tymi, którzy przez słowo ich uwierzą we mnie, aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a ja w Tobie” (J 17, 21–22). Dlatego św. Jan mówi w pierwszym Liście (1, 3): „Cośmy widzieli i słyszeli, ogłaszamy, abyście i wy byli we wspólności z nami, i aby nasza wspólność była z Ojcem i z Synem Jego Jezusem Chrystusem”. Oto dogmat obcowania Świętych.

Św. Paweł często wypowiada i objaśnia ten dogmat, wykazując, że Chrystus Pan, zmartwychwstawszy i żyjąc po wieki, jest Głową tego Mistycznego Ciała, którego my jesteśmy członkami2.

Łączność, jaką dusze utrzymują z Chrystusem-Pośrednikiem oraz z Bogiem

Podobnie, jak w naszym ustroju fizycznym istnieje wpływ głowy na członki, dzięki któremu głowa udziela za pomocą nerwów członkom odpowiednich ruchów, tak też i w Ciele Mistycznym istnieje wpływ człowieczeństwa na wszystkich wiernych, jako na członki tegoż Ciała; człowieczeństwo Chrystusa udziela wiernym życia łaski, wiary, nadziei i miłości, obdarza zaś błogosławionych w niebie pełnią łaski nieutracalnej, którą zwiemy chwałą. W ten sposób Zbawiciel przydziela nam owoce swych zasług, przekazując nam wszystkie te łaski, jakie dla nas na Krzyżu uzyskał. Człowieczeństwo Chrystusa przekazuje nam je na kształt narzędzia, zawsze zjednoczonego z bóstwem, źródłem wszelkich łask; sakramenty święte też nam je przekazują, jako narzędzia oddzielone, które działają pod wpływem Chrystusa, dusze nasze ożywiając. Owo przekazywanie łask odbywa się co dnia zwłaszcza we Mszy św., która po wieki na ołtarzach powtarza istotę ofiary Krzyża, przydziela nam jej owoce i dozwala w niej uczestniczyć przez Komunię św. W ten sposób dusza nasza, na drodze swej ku wieczności, codziennie może wzrastać w życiu łaski.

Wpływ nadprzyrodzony, jaki Bóg i Chrystus wywierają na nas, jest przeto wpływem przez oświecenie i miłość, skoro daje on wiernym na ziemi i duszom w czyśćcu cierpiącym światło wiary i darów Ducha Świętego oraz miłość ku Bogu; podobnie udziela On błogosławionym w niebie światła chwały, które jest źródłem widzenia uszczęśliwiającego, oraz miłość ku Bogu, której już nic nie zdoła zniszczyć, ani też umniejszyć.

Członkowie Mistycznego Ciała, żyjący pod tym nadprzyrodzonym wpływem światła i miłości, winni wznosić ku Bogu to życie nadprzyrodzone, owo poznanie i miłość, opiewające chwałę Boga, wielbiąc dobroć Jego nieskończoną.

W ten sposób wszystkie dusze sprawiedliwe na ziemi, w czyśćcu i w niebie, płoną ku Bogu tą miłością, która ponad wszystko stawia Dobro Najwyższe.

Ten akt miłości, uskuteczniony w świetle wiary, poddaje wiernym na ziemi modlitwę uwielbienia, błagania, dziękczynienia i zadośćuczynienia, zwłaszcza podczas Mszy św.; takim jest bowiem czworaki cel tej ofiary.

Dusze w czyśćcu cierpiące miłość ku Bogu nakłania zwłaszcza do modlitwy uwielbienia i zadośćuczynienia. Natomiast u błogosławionych miłość ku Bogu, w blaskach światła chwały, powoduje ich do modlitwy uwielbienia i dziękczynienia, która trwać będzie na wieki.

Tak więc wpływ nadprzyrodzony światła i miłości, pochodzący od Boga, przez Chrystusa Odkupiciela, a udzielający się duszom, będącym na ziemi, w czyśćcu lub w niebie, powraca niejako do Boga, niby pieśń wdzięczności, dając duszom pokój i utrzymując je pod działaniem promieni dobroci Bożej. Taki jest cel stworzenia: Pan stworzył wszystko dla objawienia swojej dobroci, a chwałą Jego jest ta właśnie dobroć Jego promieniująca.

Łączność członków pomiędzy sobą

Jeżeli taka jest łączność dusz sprawiedliwych na ziemi, w czyśćcu i w niebie z Chrystusem-Pośrednikiem oraz z Bogiem, jako z pierwszą przyczyną łaski, łatwo stąd pojąć, jaki stosunek łączyć będzie poszczególne członki Mistycznego Ciała Chrystusa, a w szczególności członki Kościoła tryumfującego z Kościołem cierpiącym oraz Kościołem wojującym.

Błogosławieni w niebie wstawiają się za wiernych na ziemi i za dusze w czyśćcu cierpiące; z ufnością możemy też uciekać się do ich wstawiennictwa, zwłaszcza do wstawiennictwa Maryi-Pośredniczki, jak to czyni Kościół nieustannie w Pozdrowieniu Anielskim oraz w litanii loretańskiej. Św. Paweł pisze do Żydów (12, 22):

Przystąpiliście do góry Syjońskiej, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiej; do gromady mnóstwa tysięcy aniołów, do Kościoła pierworodnych, spisanych w niebie: do Boga, sędziego wszystkich, do duchów sprawiedliwych, na wieki uwielbionych; do Jezusa, pośrednika nowego przymierza, i do pokropienia krwią, która woła daleko głośniej, niż krew Abla.

Wszyscy Święci, zjednoczeni z Chrystusem, wstawiają się za nami, gdy ich o to prosimy3. Aniołowie, będąc podwładni Chrystusowi, także nam przychodzą z pomocą. Św. Paweł powiada do Kolosan (1, 16), że wszystkie, nawet najwyższe stworzenia, podporządkowane są Słowu Wcielonemu: „bądź Trony, bądź Państwa, bądź Księstwa, bądź Władze: wszystko przezeń i dla Niego jest stworzone (...) On jest też głową ciała Kościoła”. Do tryumfującego Kościoła należą zatem Aniołowie, ponad których są wyżsi Jezus Chrystus i Najświętsza Panna stopniem miłości swej ku Bogu oraz światłem chwały.

Bardzo ścisła łączność zachodzi również i pomiędzy Kościołem wojującym a Kościołem cierpiącym. Winniśmy się modlić za dusze w czyśćcu cierpiące i postarać się o odprawienie Mszy świętych za ich wybawienie, zyskać dla nich odpusty, czyli wyjednywać, by zasługi Zbawiciela i Świętych zostały im przydzielone. Z całą pewnością Bóg nas wynagrodzi za te akty miłości, które czynimy na korzyść dusz w czyśćcu, modląc się za nie czy też chętnie znosząc przeciwności, aby ulżyć im w cierpieniach. Taka modlitwa za dusze zmarłych zawsze istniała w Kościele. Czytamy już, że św. Paweł błaga miłosierdzie Boże o spokój duszy dla przyjaciela swojego Onezyfora (2 Tym 1, 18).

Wreszcie, nie mniej ścisłe więzy łączą wiernych na ziemi pomiędzy sobą. Mogą się oni wzajemnie wspomagać modlitwą, dobrymi uczynkami zasługującymi lub zadośćczyniącymi, o tyle, o ile sprawiedliwy może dla bliźniego uzyskać zasługi w szerokim tego słowa znaczeniu, albo też zadośćczynić, ponosząc karę należną grzechom bliźniego. Bóg grzesznikowi objawia swe miłosierdzie przez wzgląd na modlitwy, na zasługi i na cierpienia sprawiedliwych, zjednoczonych z Chrystusem. Pan rzekł do Abrahama: „Jeśli znajdę w Sodomie dziesięciu sprawiedliwych w samym mieście, odpuszczę całemu miejscu dla nich i nie zatracę go” (Rodz 18, 32).

Św. Paweł mówi o łączności duchowej wiernych na ziemi, gdy powiada:

Różne są dary łaski, lecz tenże Duch. I różna jest służba, ale tenże Pan. I różne są sposoby działania, ale tenże Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich (1 Kor 12, 4–6).

Jedno [jest] ciało, i jeden duch, jako jesteście wezwani do jednej nadziei wezwania waszego. Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który panuje nad wszystkimi, działa przez wszystkich, i jest we wszystkich nas (Ef 4, 4–6).

Ciało nie jest jednym członkiem, lecz składa się z wielu. Jeśliby rzekła noga: Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała: czy dlatego do ciała nie należy? I jeśliby rzekło ucho: Ponieważ nie jestem okiem, nie należę do ciała: czy dlatego do ciała nie należy? Jeśliby całe ciało było okiem, gdzież byłby słuch?... Nie może oko rzec ręce: Nie potrzeba mi ciebie: albo głowa nogom: Nie potrzebuję was... Jeśli co cierpi jeden członek, wszystkie członki z nim cierpią, i jeśli jeden członek bywa odznaczon [czci doznaje], wszystkie członki z nim się radują. A wyście ciałem Chrystusowym, członkami jedni drugich (1 Kor 12, 14, 26–27).

[A przeto] jeden drugiego brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy... Póki czas mamy, czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza tym, którzy jednej wiary są z nami (Gal 6, 2–10).

Gdybyśmy widzieć mogli Ciało Mistyczne, tak jak widzimy rzeszę ludzi, zobaczylibyśmy niezliczone mnóstwo mężczyzn, niewiast i dzieci; ujrzelibyśmy w nich, w stopniu rozmaitym, pragnienie Boga, mniej lub też bardziej świadome, a również pokusy ich i przykrości; widzielibyśmy dusze ofiarne, pogrążone w cierpieniu, jak również chrześcijan zwyczajnych, dusze prawie już ulegające pokusie zmysłów, inne znowu, którym grozi utrata wiary, a wreszcie starców nad grobem; pojęlibyśmy wtedy, że chrześcijanin prawdziwy, żyjący modlitwą, powinien też w życiu swoim niejako nachylić się nad ludzkimi duszami, jak matka nad kołyską dziecięcia.

Pamiętajmy również, że, jak powiada św. Tomasz (I-II, q. 89, a. 6), skoro dziecię, nawet nieochrzczone i niewierzące, dojdzie w pełni do używania rozumu, musi ono wybierać pomiędzy dobrą a złą drogą, pomiędzy obowiązkiem a uciechą, pomiędzy prawdziwym celem ostatecznym, niejasno poznawanym, a wszystkim, co się sprzeciwia temu celowi; o ile dziecię nie stawia oporu łasce, jakiej Bóg podówczas mu udziela, może miłować Boga nade wszystko, choć Go poznaje niejasno, a przez to dostąpić usprawiedliwienia w mistycznem ciele Chrystusa. „Si vero ordinet seipsum ad debitum finem, per gratiam consequetur remissionem originalis peccati” (loc. cit.).

Najświętsza Krew Zbawiciela została nam dana, abyśmy mogli wraz z Nim składać ją w ofierze za te dusze, które nie znają Go jeszcze, lub też odeń się odwracają.

Wśród wszystkich wiernych ma więc panować miłość, vinculum perfectionis, która jednoczy nas z Bogiem, z Chrystusem-Pośrednikiem, z Najświętszą Maryją Panną Pośredniczką, a przez nich z wszystkimi duszami i nieba, i czyśćca.

* * *

(...) Dusze wierzące wszystkich krajów, nie tylko Europy, lecz i całego świata, bez ociągania się, powinny się łączyć w gorącej modlitwie, zwłaszcza podczas ofiary Mszy św., aby pokój Chrystusowy panował wśród narodów.

(...) Należy gorąco modlić się, by nadeszło królestwo Boże, a modlić się trzeba za pośrednictwem Panny Najświętszej, prosząc ją, by zaniosła tę modlitwę Synowi, któremu Ojciec św. Leon XIII poświęcił cały rodzaj ludzki.

Poświęcenie całego rodzaju ludzkiego, nie wyłączając niewiernych, ściąga na nich nowe łaski. Żyjąc głęboko tajemnicą obcowania Świętych, zwłaszcza zaś starając się o odprawienie Mszy świętych za nawrócenie niewiernych, możemy skutecznie przygotować wśród nich apostolską pracę misjonarzy. Doskonale zrozumiał to o. de Foucauld: należy naprzód przygotować tę pracę, przez skąpanie niejako dusz niewiernych we krwi Chrystusa, która została nam dana, a którą wraz z Nim codziennie możemy składać w ofierze.

Świętych obcowanie składa w nasze dłonie kielich przeobfitego Odkupienia, byśmy przez modlitwę i ofiarę przelewali go na wszystkie dusze, które, może nie wiedząc o tym, pragną Boga i usychają zdala od Chrystusa.

* * *

Przeciw wspomnianej powyżej nauce o Świętych obcowaniu taki można usłyszeć zarzut: Jak się dzieje, by tyle tysięcy Świętych było w niebie utwierdzonych w łasce i by oni nie mogli uzyskać nawrócenia więcej grzeszników?

Pewna kontemplacyjna dusza słusznie taką dała odpowiedź:

Niebo i Kościół na ziemi, choć nie są rozdzielone, to jednak się różnią. Podobnie jak w jednej jedynej gwieździe jest dość ciepłoty, aby stopić wszystkie lody na ziemi, a jednak mimo to musimy znosić zimowe mrozy; podobnie jak dla podniesienia ciężaru za pomocą dźwigni, potrzeba punktu oparcia, tak samo i Bóg chce, by każde działanie nieba na ziemi miało i na niej oparcie. Tym punktem oparcia są Święci, pielgrzymujący jeszcze na ziemi. Niepojęta potęga nieba wtedy jedynie jest skuteczna na ziemi, gdy opiera się na kimś, kto naprawdę jednoczy się z Chrystusem, kto bezpośrednio związany jest z Jego Kalwarią i Krzyżem.

Tak pisał o. de Foucauld: „Czyż nie jest bardzo bogatym i bardzo szczęśliwym ten, kto posiada Jezusa?”. Gdyby nawet przez wszystkich był opuszczony, posiada to, co jest jedynie konieczne, zaś przez modlitwę i ofiarę może go także udzielać innym.

* * *

Z tajemnicy obcowania Świętych płyną niezliczone wnioski praktyczne. Bossuet streszcza je znakomicie w swym Katechizmie (Catechisme de Meaux): otóż wszystkie dobra duchowe są wspólne wiernym; łaski, jakie każdy otrzymuje oraz dobre uczynki spełnione przynoszą owoce i całemu ciału, i każdemu z członków Kościoła, z powodu ścisłej ich łączności. Kiedy więc jeden z członków posiada jakieś dobro, wszystkie inne nim się radują, bez przymuszania się do radości. Gdy jednego z członków spotka zmartwienie, niech wszyscy z nim współczują, miast zamykać swe serca.

Jakie wady wyklucza owa łączność wśród wiernych? Wyklucza ona nieprzyjaźń i zazdrość. Kto jest zazdrosny, grzeszy przeciwko artykułowi wyznania wiary, który opiewa: Świętych obcowanie.

Pojmujemy wreszcie, dlaczego w tej prawdzie wiary wierni nazywają się Świętymi: bo są oni powołani do świętości i przez chrzest Bogu poświęceni.

Do kogo przede wszystkim stosuje się to miano Świętych?

Do tych, którzy posiadają doskonałą wiarę, i świątobliwe też wiodą życie.

Widać stąd, jak wielkim nieszczęściem jest być pozbawionym obcowania Świętych; przez klątwę mianowicie pozbawia Kościół grzesznika, który sieje zgorszenie, uczestniczenia w świętych sakramentach, będących źródłem życia, tak długo, dopóki szczerze się nie nawróci.

Nic nie wykazuje tak doskonale, jak właśnie tajemnica obcowania Świętych, że życie chrześcijanina jest już tu na ziemi zaczątkiem żywota wiecznego; polega ono bowiem przede wszystkim na łasce uświęcającej i na miłości ku Bogu, te zaś naprawdę są w nas zaczątkiem chwały. Wspaniale więc widzimy, do jakiego celu Opatrzność skierowała wszystko, oraz jakie znaczenie i jaką doniosłość mają słowa Chrystusa Pana, wypowiedziane w Jego kapłańskiej modlitwie: „Proszę (...) by wszyscy [którzy uwierzą we mnie], byli jedno, jak Ty, Ojcze, we mnie, a ja w Tobie” (J 17, 224). Ω

Artykuł pochodzi z książki o. Reginalda Garrigou-Lagrange OP, Opatrzność a ufność w Bogu. Wierność i zdanie się na Boga, „Studia Gnesnensia” VIII, Gniezno 1934.

Przypisy:

  1. Zob. św. Tomasz, I, q. 22, a. 3.
  2. Rzym 12, 4–5; Kor 12, 12–27; Ef 1, 22; Kol 1, 18; 2, 19.
  3. Jeżeli prosimy o wstawiennictwo Świętych na ziemi będących, jak o nie proszono Proboszcza z Ars, to tym bardziej, wbrew twierdzeniom protestantów, należy prosić o wstawiennictwo także Świętych w niebie; przebywają oni na zawsze w światłości i lepiej od nas wiedzą, o co dla nas prosić trzeba.
  4. W związku z zagadnieniami Opatrzności i obcowania Świętych zaznaczyć należy, że, aby w Kościele móc coś zdziałać, należy otrzymać na to zlecenie oraz zachować ducha tego zlecenia, jak to trafnie wykazuje o. Clerissac OP w pięknej książce pt. Le Mystere de l’Eglise, rozdz. VIII: Zlecenie i jego duch. Tak postępowali wszyscy założyciele zakonów. Znajdujemy uderzający przykład tego prawa porządku nadprzyrodzonego w życiu matki Kornelii Connelly (1809–1879), założycielki Towarzystwa Najświętszego Dzieciątka Jezus. Wspomniana założycielka była protestantką i poślubioną protestantowi; będąc już matką, nawróciła się wraz z mężem na katolicyzm. Mąż jej wkrótce odkrył w sobie powołanie kapłańskie; otrzymał też święcenia kapłańskie, podczas gdy ona sama, idąc za radą papieża Grzegorza XVI, założyła zgromadzenie zakonne w Ameryce. Na nieszczęście kapłan, który był niegdyś jej mężem, chciał kierować tym zgromadzeniem zakonnym, do czego nie otrzymał żadnego zlecenia; w pracy tej stracił łaskę właściwego sobie powołania i odstąpił od Kościoła katolickiego; tymczasem matka Kornelia Connelly zdołała, pomimo niesłychanych trudności, dokonać dzieła przez Boga jej powierzonego.
Zob. św. Tomasz, I, q. 22, a. 3.
Rzym 12, 4–5; Kor 12, 12–27; Ef 1, 22; Kol 1, 18; 2, 19.
Jeżeli prosimy o wstawiennictwo Świętych na ziemi będących, jak o nie proszono Proboszcza z Ars, to tym bardziej, wbrew twierdzeniom protestantów, należy prosić o wstawiennictwo także Świętych w niebie; przebywają oni na zawsze w światłości i lepiej od nas wiedzą, o co dla nas prosić trzeba.
W związku z zagadnieniami Opatrzności i obcowania Świętych zaznaczyć należy, że, aby w Kościele móc coś zdziałać, należy otrzymać na to zlecenie oraz zachować ducha tego zlecenia, jak to trafnie wykazuje o. Clerissac OP w pięknej książce pt. Le Mystere de l’Eglise, rozdz. VIII: Zlecenie i jego duch. Tak postępowali wszyscy założyciele zakonów. Znajdujemy uderzający przykład tego prawa porządku nadprzyrodzonego w życiu matki Kornelii Connelly (1809–1879), założycielki Towarzystwa Najświętszego Dzieciątka Jezus. Wspomniana założycielka była protestantką i poślubioną protestantowi; będąc już matką, nawróciła się wraz z mężem na katolicyzm. Mąż jej wkrótce odkrył w sobie powołanie kapłańskie; otrzymał też święcenia kapłańskie, podczas gdy ona sama, idąc za radą papieża Grzegorza XVI, założyła zgromadzenie zakonne w Ameryce. Na nieszczęście kapłan, który był niegdyś jej mężem, chciał kierować tym zgromadzeniem zakonnym, do czego nie otrzymał żadnego zlecenia; w pracy tej stracił łaskę właściwego sobie powołania i odstąpił od Kościoła katolickiego; tymczasem matka Kornelia Connelly zdołała, pomimo niesłychanych trudności, dokonać dzieła przez Boga jej powierzonego.
Strona głównaKapliceKomunikaty duszpasterskieMultimedia„Zawsze Wierni”KontaktKsięgarnia wysyłkowa

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X

© 1997—2017 Wydawnictwo Te Deum sp. z o.o.