6. Niedziela pozostała po Objawieniu Pańskim [2 kl.]

Inne serwisy:

Krucjata eucharystyczna
KOMUNIKATY
Św. Pius X Rekolekcje ignacjańskie Mały modlitewnik łaciński Krucjata różańcowa Filozofia św. Tomasza z Akwinu Katecheza DVD dla kapłanów Mszalik codzienny
Zawsze wierni nr 1/2002 (44)

ks. Karol Stehlin FSSPX

Mała zmiana – wielkie skutki

O celach małżeństwa

To są dobra, dla których małżeństwo jest dobre: potomstwo, wierność małżeńska, sakrament!

św. Augustyn1

Pierwszy i drugi cel małżeństwa wg tradycyjnej nauki Kościoła

Papież Pius XI naucza2:

Pierwsze więc miejsce pomiędzy dobrami małżeństwa zajmuje potomstwo. I zaprawdę sam Stwórca rodzaju ludzkiego, który w dobroci swej w dziele rozkrzewienia życia postanowił ludzi użyć jako pomocników swych, nauczał tego, kiedy, ustanawiając w raju małżeństwo, powiedział do prarodziców naszych, a przez nich do przyszłych małżonków: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię» (Rodz 1, 28). To samo znajduje św. Augustyn w słowach św. Pawła Apostoła do Tymoteusza: «Że celem rodzenia zawiera się małżeństwo, świadczy Apostoł w ten sposób: ‘Chcę zatem, żeby młodsze wychodziły za mąż’. A jakoby wtrącono pytanie: – Dlaczego? – dodaje zaraz: ‘[aby] rodziły dzieci, były gospodyniami domu’ (1 Tym 5, 14)»”3.

Kodeks Prawa Kanonicznego (z 1917) dobitnie wyraża tę prawdę:

Celem głównym małżeństwa jest rodzenie i wychowanie potomstwa, drugim celem jest wzajemna pomoc4.

Św. Tomasz z Akwinu uczy, że „należytym celem w małżeństwie jest potomstwo5 i w tym celu „głównym małżeństwa zawierają się także inne cele jako drugorzędne6. Św. Oficjum na pytanie: „Czy można przyjąć opinię niektórych nowoczesnych autorów, którzy negują, że pierwszorzędnym celem małżeństwa jest prokreacja i wychowanie dzieci, albo którzy uczą, że drugorzędne cele nie są istotnie podporządkowane celowi pierwszorzędnemu, lecz są tak samo główne i niezależne cele?” – odpowiedziało negatywnie7.

Mała zmiana soborowa

Sobór Watykański II dokonał „małej” zmiany w określeniu celu chrześcijańskiego małżeństwa: „Małżonkowie chrześcijańscy na mocy sakramentu (...) wspomagają się wzajemnie we współżyciu małżeńskim oraz rodzeniu i wychowywaniu potomstwa8. W Konstytucji Gaudium et spes Sobór ponownie przedstawił jako cele małżeństwa najpierw miłość małżonków (nr 49), a dopiero potem płodność małżeńską (nr 50). „Z samej zaś natury swojej instytucja małżeńska oraz miłość małżeńska nastawione są na rodzenie i wychowywanie potomstwa, co stanowi jej jakby szczytowe uwieńczenie” (nr 48). Papież Jan Paweł II rozwinął ten temat w encyklice Familiaris consortio:

Miłość małżeńska zawiera jakąś całkowitość, w którą wchodzą wszystkie elementy osoby – impulsy ciała i instynktu, siła uczuć i przywiązania, dążenia ducha i woli. Miłość zmierza do jedności głęboko osobowej, która nie tylko łączy w jedno ciało, ale prowadzi do tego, by było tylko jedno serce i jedna dusza. Wymaga ona nierozerwalności i wierności w całkowitym wzajemnym obdarowaniu i otwiera się ku płodności9 (podkreślenia w oryginale).

Wydaje się, że istotne dobro (i cel) małżeństwa polega tutaj na wzajemnej miłości obojga małżonków; miłości, z której wypływa jako owoc i „szczytowe uwieńczenie” – potomstwo.

Nowy KPK10 potwierdza tę zmianę w definicji małżeństwa: na pierwszym miejscu zostało przedstawione „dobro małżonków”, na drugim dopiero „zrodzenie i wychowanie potomstwa”.

Zmiana ta, zdawałoby się, małej wagi, wydaje się być uzasadniona przez tradycyjną naukę, która przydawała także celowi „wierności małżeńskiej” jak największe znaczenie.

Analiza zmian

Niepokój rodzi się, gdy Sobór przedstawia swoją doktrynę jakby „nowej duchowości małżeństwa” w świetle ekumenizmu oraz wielkich zmian w nowoczesnym społeczeństwie11.

Zmiana ta nie dotyczy strony nadprzyrodzonej chrześcijańskiego małżeństwa jako odbicia jedności Chrystusa ze swoim Kościołem; dotyczy jednak istoty strony naturalnej instytucji małżeństwa:

1° Istnieje zasadnicza różnica metafizyczna, czy jakieś dobro jest pierwszym i pierwszorzędnym celem pewnej czynności, czy też jest ono tylko owocem, szczytem innego dobra, ku któremu „jest skierowana” ta czynność.

W pierwszym przypadku związek mężczyzny i niewiasty jest istotnie zorientowany i skierowany na trzecią osobę (dziecko), a ich wzajemna miłość urzeczywistnia się i aktualizuje w perspektywie potomstwa. Innymi słowy, wzajemna miłość byłaby nieprawdziwa i nieistniejąca, jeśli wykluczałoby się perspektywę dziecka (jego zrodzenia i wychowania). Dlatego św. Tomasz z Akwinu mówi, że w pierwszym celu małżeństwa (tj. w potomstwie) zawarte są wszystkie inne cele. Staje się to zrozumiałe, jeśli zapytamy, na czym dokładnie polega wzajemna miłość: jest ona zjednoczeniem dwóch istot duchowych; jeśli jednak mężczyzna i niewiasta połączą się i „będą jednym ciałem” (Rodz 2, 24; Mt 19, 5), to w najbardziej intymnym fizycznym akcie miłości odczuwają jasno, że nie są jednym, ale dwoma odseparowanymi bytami – miłość zaś chce zjednoczenia. To zjednoczenie może stać się rzeczywistością tylko w trzeciej osobie, poczętej właśnie w samym akcie miłości. Będzie ona żywym, prawdziwym, konkretnym urzeczywistnieniem ich miłości. Całe późniejsze wychowanie dziecka, z wszystkimi ofiarami i trudami, będzie tylko kontynuacją i ciągłym uobecnianiem tej miłości. Każde kolejne dziecko i jego wychowanie potwierdza i jeszcze bardziej aktualizuje tę wzajemną miłość małżonków.

W drugim przypadku związek mężczyzny i niewiasty jest istotnie skierowany ku sobie, istnieje samodzielnie i aktualizuje się w samym współżyciu małżonków. Potomstwo jest najpiękniejszym owocem tej miłości, jednak w samej istocie zupełnie odrębnym od niej, podobnie jak „wieniec” jest najpiękniejszym znakiem szacunku dla walczącego i jego zwycięstwa, jednak walczący walczy i może odnosić zwycięstwa nawet bez „wieńca”. Inaczej mówiąc, wzajemna miłość istnieje sama w sobie bez perspektywy potomstwa. Dziecko staje się tylko dodatkiem lub ozdobą miłości współmałżonków – skąd wynika przekonanie, że sam ideał małżeństwa zostaje osiągnięty, jeśli pojawi się jedno dziecko, kolejne zaś potomstwo staje się już prawie zbędnym dodatkiem; w takiej perspektywie wielodzietne małżeństwa nie mają żadnej wartości. Dlatego też nigdzie w posoborowej nauce małżeńskiej nie chwali się już (jak w nauce tradycyjnej) wielodzietnych rodzin, a zachęta do stosowania naturalnej (a w przypadku niektórych episkopatów nawet sztucznej) antykoncepcji stała się w katechezach przedmałżeńskich powszechna.

Należy zapytać, na czym polega „miłość wzajemna”, jeśli zamyka się w sobie według tej perspektywy: a) Dziecko nie będzie przyjęte jako urzeczywistnienie miłości, jako „wcielona jedność” obydwu przecież różnych współmałżonków, którzy jednak tak bardzo chcą stać się jednym. Będzie dla nich w najlepszym przypadku „wieńcem”, a więc miłym dodatkiem, ale w istocie obcym małżeńskiej miłości. Żona nie będzie widzieć w nim wyrazu i odbicia samego męża z całym jego bytem i z całą jego miłością; mąż nie będzie widzieć w nim życiowego owocu najgłębszej istoty swojej żony. Dlatego też wezwanie do całkowitego poświęcenia się na rzecz wychowania dzieci stanie się niezrozumiałe. „Oprócz” dobra dzieci małżonkowie będą uważać za stosowne, aby mieli jeszcze „czas dla siebie”. b) Zasadniczo takiej miłości bez istotnej aktualizacji w potomstwie będzie brakowało czynów, rzeczywistych dowodów miłości. Czym małżonkowie mogą udowodnić drugiej stronie, że ich miłość jest szczera, trwała i realna? Czy tak głośne twierdzenie o miłości do drugiej osoby nie może być ukrytym egoizmem, samozadowoleniem? Gdzie znajduje się obiektywny dowód, że współżycie małżeńskie jest aktem oddania się drugiemu, a nie szukaniem własnej rozkoszy?

2° Cokolwiek czyni człowiek, czyni to z powodu pewnego celu – i dla tego celu. Jeśli człowiek ma przed oczyma jasny cel, ku któremu wszystkie jego czynności są kierowane, to będzie też wybierać odpowiednie środki, aby ten cel jak najlepiej urzeczywistnić:

Jeśli pierwszorzędnym celem małżeństwa jest potomstwo, to wszystkie czynności męża i żony bezpośrednio lub pośrednio mają w perspektywie ojcostwo i macierzyństwo, czyli założenie i rozwijanie rodziny. Dzieci będą przez nich oczekiwane tak, jak pielgrzym oczekuje dnia, w którym wstąpi do świątyni; całe wspólne życie jest przeniknięte troską o wychowanie dzieci: zagospodarowanie majątku, znalezienie mieszkania lub domu, studia i wykształcenie współmałżonków etc. Przy takim założeniu dziecko, kiedy się urodzi, znajdzie odpowiednią atmosferę, w której może się rozwijać.

Jeśli głównym dobrem małżeństwa jest wzajemna miłość, to większość czynności męża i żony będzie skierowanych na samych siebie, na wygodne ułożenie sobie wspólnego życia. Majątek będzie używany dla wzmocnienia „wzajemnej miłości”: stąd np. częste wspólnie spędzane urlopy, wydatki dla wygody współmałżonka etc. Może też zaistnieć taka sytuacja, że dzieci (szczególnie kolejne dzieci po pierwszym lub drugim) będą traktowane jako przeszkoda w pełnym urzeczywistnieniu „wzajemnej miłości” współmałżonków: już nie będą oni mogli mieć czasu dla siebie, stąd możliwe nabieranie dystansu, który szkodzi „wzajemnej miłości”: tego typu racje są często podawane, aby usprawiedliwić używanie środków antykoncepcyjnych.

Wniosek

„Mała zmiana” celów małżeństw przyniosła wielkie skutki: jej rezultatem są wszelkie niemoralne zmiany w rozumieniu małżeństwa w obecnych czasach. Najpierw zaistniała tendencja do całkowitego oddzielenia obydwu celów małżeństwa, następnie cel drugorzędny stał się głównym i pierwszorzędnym, a w końcu zaczęto dążyć do całkowitego wyeliminowania rozumienia potomstwa jako celu małżeństwa, co doskonale pasuje do egoistycznej mentalności obecnego świata.

Jak wyżej powiedziano, odwrócenie kolejności celów małżeństwa wspiera praktykę antykoncepcji. Papież Paweł VI poświęcił całą encyklikę (Humanae vitae) potępieniu tej zgubnej praktyki. Fakt, że całe konferencje episkopatów (np. Niemiec) zdystansowały się od tej nauki papieskiej pokazuje, jak owa „mała zmiana” stała się ważna dla wielu hierarchów i wygodna dla bardzo wielu katolików na całym świecie. Nie wystarczy więc, żeby obecny Papież (podobnie jak i jego poprzednicy) piętnował i potępiał tego typu praktyki, bo nie można usunąć złego drzewa, jeśli tylko odcina się gałęzie, a pozostawia nietknięty korzeń. Ω

Przypisy:

  1. De Genesi ad litteram, IX, rozdz. 7, nr 12.
  2. Encyklika Casti connubii, Warszawa 2001 s. 9–10.
  3. De bono conjugali rozdz. 24, nr 32
  4. Kanon 1013, par. 1, Katechizm Rzymski, część II, rozdz. 8, nr 23.
  5. ST, Suplement, q 49, 2 corpus.
  6. Tamże, ad 1.
  7. AAS tom 36, s. 103 z 20 IV 1944 r.
  8. Lumen gentium, nr 11.
  9. Nr 13 [w:] KKK s. 388, Nr 1643.
  10. Kanon 1055: „Małżeńskie przymierze, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury do dobra małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa, zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu”.
  11. Unitatis redintegratio, 6.
De Genesi ad litteram, IX, rozdz. 7, nr 12.
Encyklika Casti connubii, Warszawa 2001 s. 9–10.
De bono conjugali rozdz. 24, nr 32
Kanon 1013, par. 1, Katechizm Rzymski, część II, rozdz. 8, nr 23.
ST, Suplement, q 49, 2 corpus.
Tamże, ad 1.
AAS tom 36, s. 103 z 20 IV 1944 r.
Lumen gentium, nr 11.
Nr 13 [w:] KKK s. 388, Nr 1643.
Kanon 1055: „Małżeńskie przymierze, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury do dobra małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa, zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu”.
Unitatis redintegratio, 6.
Strona głównaKapliceKomunikaty duszpasterskieMultimedia„Zawsze Wierni”KontaktKsięgarnia wysyłkowa

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X

© 1997—2017 Wydawnictwo Te Deum sp. z o.o.